Byli pracownicy służb bezpieczeństwa, których objęła obecnie ustawa dezubekizacyjna, będą mścić się na rządzących archiwalnymi dokumentami, w tym teczkami z Akcji Hiacynt? Tak w rozmowie z WP.PL mówi pan Jerzy, były pracownik SB i policji.
Najbardziej dziwny i niezrozumiały jest fakt całkowitego zaginięcia wszelkich dokumentów, jak to wielokrotnie i całkiem oficjalnie stwierdzał IPN. Los zaginionych kartotek 11 tysięcy homoseksualistów trafiał nawet na obrady Sejmu, gdzie posłowie wyrażali najrozmaitsze sugestie, ale nikt nie był w stanie ostatecznie przedstawić prawdy. Parę osób, w tym trzech poszkodowanych gejów, próbowało przed laty sforsować tajemnice archiwów, ale IPN zawsze każdego śmiałka odsyłał z niczym. Z drugiej strony, gdy uświadomić sobie wielki rozmiar milicyjnej akcji, trudno zaakceptować wyjaśnienie, że nie pozostał po niej ani jeden dokument na piśmie. Wszystko to dawało podłoże do najbardziej niewiarygodnych plotek i domysłów, w czyim interesie jest utrzymywanie obecnego stanu rzeczy i kogo się poprzez to chroni- pisał w zeszłym roku na naszych łamach Andrzej Selerowicz, któremu udało się dotrzeć do części dokumentów.
Czwartek, 15.11.2018 33 lata temu zaczęła się Akcja Hiacynt
Piątek, 02.12.2016 Tajemnice różowych teczek - spotkania z autorem książki "Kryptonim Hiacynt"
Czwartek, 04.08.2016 Akcja "Hiacynt" - mamy kolejne dowody!
Czwartek, 19.11.2015 Oczywiście, że powtórka akcji Hiacynt jest możliwa
Wtorek, 17.11.2015 Selerowicz: zagadką jest to, że Hiacynt miał miejsce tylko w Polsce
Z 1 strony tak. Z 2 jest szansa, że otrzeźwi to trochę prawice jak dowiedzą się kto jest homo. Uświadomią sobie że znają takich ludzi i do tej pory wydawali im się normalni. Po za tym za życie tyle lat w hipokryzji należy się przymusowy coming out. Zdaję sobie sprawę, że wyoutowanie się gdy jest się w środowisku prawicowym jest psychicznie trudne ale bez przesady. Czasy się zmieniły.