"To jak bycie gejem w latach 50. Konserwatyści muszą siedzieć w szafie i ukrywać to kim są. I to jest duży problem, ponieważ każdy kto wychodzi z szafy jako konserwatysta jest dyskryminowany" - powiedział w rozmowie z "Business Insider" James Damore, zwolniony z Google'a programista, który skrytykował parytetową politykę w firmie, kładącą nacisk na różnorodność. Czy warto w tym miejscu przypomnieć, że w latach 50. geje nie tylko musieli się ukrywać, ale trafiali do więzienia lub byli "leczeni" elektrowstrząsami i kastrowani?
Na początku sierpnia głośno było o 10-stronicowym liście Jamesa Damore'a, pracownika firmy Google, w którym
skrytykował politykę korporacji, stawiającą na różnorodność, ale przede wszystkim parytety. Damore twierdził w nim, że różnice między kobietami i mężczyznami opierają się na biologii, a nie zasadach, które przyjęło społeczeństwo. Na tej podstawie dowodził, że kobiety są gorszymi pracowniczkami w branży technologicznej, bo nie mają ku temu predyspozycji. Co więcej - są bardziej neurotyczne, gorzej radzą sobie ze stresem. Zdaniem programisty sztuczne "wpychanie" kobiet na rynek pracy z pomocą parytetów jest wątpliwe. Drogie panie, jest jednak nadzieja - Damore zauważa, że kobiety lepiej radzą sobie z działaniami opartymi na estetyce.
List wywołał duże poruszenie, pojawiło się mnóstwo komentarzy. Google zwolniło Damore'a. Szef firmy, Sundar Pichai, podkreślał, że pracownicy Google mają oczywiście prawo do swoich poglądów, ale programista w swym tekście przekroczył w kilku miejscach granicę.
Teraz Damore chętnie komentuje to, co go spotkało w mediach.
W rozmowie z "Business Insider" porównał swoją sytuację do... bycia gejem w latach 50. "To jak bycie gejem w latach 50. Konserwatyści muszą siedzieć w szafie i ukrywać to kim są. I to jest duży problem, ponieważ każdy kto wychodzi z szafy jako konserwatysta jest dyskryminowany" - mówił.
Komentarz ten nie uszedł uwadze internautów. "Czy konserwatyści są chemicznie kastrowani? Poddawani elektrowstrząsom? Lobotomii? Może warto to rozważyć", "Czy zmuszano cię do elektrowstrząsów? Nie? Czy wyrzuciła cię rodzina? Nie? Czy straciłeś prawo do opieki nad dziećmi? Nie? Pobito cię?, "Nie wiedziałem, że Google stosuje na swoich pracownikach elektrowstrząsy, terapię reparatywną i chemicznie ich kastruje. To dopiero będzie, jeżeli się okaże, ze to prawda!" - to tylko niektóre z nich.
(md)
Ci pracownicy tak mocno cierpią z powodu tej mitycznej poprawności politycznej aż ich firma pojawia się na pierwszym miejscu w rankingach najlepszych pracodawców na świecie.
Uwielbiam takie teksty: "Nie jestem..., ale...". Czytam początek zdania, i już od razu wiem, że pojawi się "ale". Niektórzy są tacy schematyczni i przewidywalni.
PS. Nie wiem w jakim kraju żyjesz, ale w Polsce konserwatywne poglądy, to mainstream, czyli główny nurt. Cała Polska jest ukrzyżowana. Krzyż w każdej szkole, w każdym urzędzie i w sejmie. Konserwatywne poglądy są głoszone i w publicznych mediach i w szkole. Minister kultury daje kasę na konserwatywne czasopisma, a parlament wsadza konserwatywnych prawników do TK. Chyba w tamtym roku była afera, bo organizacja, która od lat zajmowała się adopcjami zarganicznymi straciła do tego prawo. A komu dano? Organizacji kościelnej, która nie miała ŻADNEGO doświadczenia w tego typu adopcjach. Przy obecnej władzy to konserwa żyje jak pączki w maśle. Więc nie pier*** o jakimś tępieniu.
Mi tam się wydaje, że taka firma jak Google, która pojawia się w rankingach najlepszych pracodawców, nie ma problemów ze znalezieniem pracowników takiej czy śmakiej płci.
,,Dla uprzywilejowanych równość ma posmak opresji''.
Zupełnie nie rozumiesz konserwatyzmu. Owszem, konserwatysta ma prawo zatrudniać kogo chce, zwalniać kogo chce i dyskryminować kogo chce w swojej firmie. A jak się sprzeciwiasz, to jesteś lewakiem i socjalistą.
Konserwatysta ma również prawo użyć twojego firmowego sprzętu i intranetu do rozsyłania materiałów promujących jego światopogląd i krytykujących twoje metody rekrutacji do twoich kilkudziesięciu tysięcy pracowników, powodując, że będą się zajmować jego ideologią w czasie za który ty płacisz. Nie istotne, że może ci zdezorganizować pracę w firmie, oskarżyć część twoich pracowników o bycie złymi specjalistami i narobić smrodu w mediach, który może narazić cię na straty finansowe. Jeśli go zwolnisz, to jesteś lewakiem i socjalistą.