Życzymy wszystkiego naj i... równości w Polsce
Kilka dni temu w Kopenhadze ślub wzięli Lemur i Ada! "Przyjemnie jest być przez moment obywatelką pierwszego świata, kiedy urzędnik uśmiecha się do ciebie i mówi, żebyście zawsze pamiętały powody, dla których wybrałyście się wzajemnie. Wtedy się popłakałam" - opowiada o ślubie Lemur, a Ada dodaje: "Ta szczera radość w oczach urzędnika, jego nieudawana serdeczność i przepiękna przemowa sprawiła, że przez te krótkie kilkanaście minut przestałem się czuć jak obywatel drugiej kategorii i byłem niesamowicie dumny z tego kim i z kim jestem". Gratulacje i wszystkiego najlepszego od naszej redakcji! Dorzucicie swoje życzenia?
Przypomnijmy, że
Lemur i Ada to, jak sami mówią o sobie: dwa niebinarne ziomki w nieustającym biegu, które bardzo się kochają. Działali w poznańskiej organizacji Stonewall, a w sierpniu wzięli ślub w Kopenhadze. W połowie maja para wzięła udział w naszej debacie w trakcie Festiwalu Queerowy Maj o równości małżeńskiej, związkach partnerskich i ślubach za granicą.
Jakiś czas temu zorganizowali zbiórkę na Pomagam.pl, dzięki której chcieli wesprzeć przygotowania do ślubu, ale i Stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza - udało się zebrać ponad 5600 złotych!
Ślub odbył się 12 sierpnia w Kopenhadze - w tamtejszym Ogrodzie Botanicznym. Już w maju Lemur i Ada mówili nam, że "to nie tylko prywatna ceremonia".
Co było najbardziej poruszające na samym ślubie? "Przyjemnie jest być przez moment obywatelką pierwszego świata, kiedy urzędnik uśmiecha się do ciebie i mówi, żebyście zawsze pamiętały powody, dla których wybrałyście się wzajemnie. Wtedy się popłakałam" - opowiada Lemur, a Ada dodaje: "Tego dnia najbardziej zaskoczyła mnie liczba szczerych uśmiechów i życzeń od przypadkowych przechodniów. Jak usłyszałem "you're now legally married" to serce zrobiło mi się jak podgrzana nutella i przez chwilę nie pamiętałem, że w Polsce o legalności nie będzie mowy. A ta szczera radość w oczach urzędnika, jego nieudawana serdeczność i przepiękna przemowa sprawiła, że przez te krótkie kilkanaście minut przestałem się czuć jak obywatel drugiej kategorii i byłem niesamowicie dumny z tego kim i z kim jestem".
Lemur podkreśla, że "Wszyscy na ulicy się do nas uśmiechali, machali i gratulowali, oprócz zdziwionych Polaków. To poczucie, że nikt się nie gapi na ulicy i nie jesteś sensacją dnia - to chciałabym zabrać z sobą do domu". A jak wrażenia już po? "Tymczasem dobrze jest być już po ślubie, gdy stres zaczyna opadać i mamy szansę w końcu ze sobą pobyć, odpocząć i poczekać aż to do nas w ogóle dotrze, bo w ślubnym amoku wydaje się to bardzo nierealne" - mówi Lemur i apeluje do wszystkich par: "Nie ulegajcie ślubnej presji. To normalne, że jesteście zmęczeni/zmęczone, w stresie. Ślub to raptem kwadrans w niewygodnych ciuchach, ważniejsze jest to, co między ludźmi".
Gratulujemy, życzymy wszystkiego najlepszego, a Was zachęcamy do dorzucenia swoich życzeń!
Jak załatwić formalności w związku ze ślubem w Kopenhadze? O tym dowiecie się z naszej rozmowy z Krzysztofem i Mateuszem.
(md)
Chcecie podzielić się własną historią?PISZCIE DO NAS!
Ksywka.
Lemury fajne zwierzęta, patrz Król Julian i jego świta. ;)
na szczęście to datki, nie podatki. Nikt nikogo do wpłat nie zmuszał ;)