Piosenkarz Aaron Carter ujawnił się na swoim profilu na Twitterze we wzruszającym wpisie. 29-latek nie widzi w tym, że jest biseksualny powodu do wstydu. Ale fakt, że nie mógł być szczery ze światem powodowało, że cierpiał. Napisał, że wiedział już, kiedy miał 13 lat. Gratulujemy odwagi i czekamy na kolejne coming outy.
Lata 90. to był jego czas - nagrał debiutancką płytę i dużo koncertował. Aarona pamiętają Ci, którzy kojarzą Nicka Cartera, jednego z członków boysbandu "Backstreet Boys".
W czerwcu Aaron był w szpitalu - powodu nie zdradził do dzisiaj. Wiadomo, że był obiektem tzw. body shamingu. Część internautów zwraca uwagę na jego problemy z używkami i dopisują do tego historię o... operacyjnym rozwiązaniu problemu. Wydaje się nam to mało prawdopodobne. Wcześniej piosenkarz otwarcie mówił o depresji, uzależnieniach i zaburzeniach odżywiania.
"Okazało się, że kobiety i mężczyźni są tak samo atrakcyjnie" - napisał piosenkarz. A zorientował się już, kiedy miał 13 lat.
— Aaron Carter (@aaroncarter) 6 sierpnia 2017
To nie powód do wstydu, tylko ciężar (...), który noszę od bardzo dawna i którym chciałbym z siebie zrzucić.
Dorastałem w świecie muzyki i przemyśle rozrywkowym, kiedy miałem 13 lat zacząłem patrzeć na innych facetów jako atrakcyjnych seksualnie. Podobnie jak dziewczyny.
I tak minęło parę lat, aż kiedy miałem 17 lat, i miałem już za sobą parę związków z dziewczynami, spróbowałem z mężczyzną, który podobał mi się od pewnego czasu, z którym pracowałem i dorastałem
- napisał.
"Huffingon Post" zwraca uwagę, że Aaron ani razu nie użył słowa "gej" czy "bi". O jego orientacji mówiło się od dłuższego czasu, sam zresztą się temu przysłużył, publikując niejednoznaczne zdjęcia i filmiki z ujawnionym fanem, Chrisem Crockerem:
Ciekawe, co na to jego dziewczyna, Madison? Już wiemy, para oficjalnie się rozstała. "To była wspólna decyzja" - brzmi oficjalna wersja, która - mamy nadzieję - jest prawdziwa.
Na pewno fani okazali się wspierający, skoro Aaron odetchnął z ulgą następnego dnia. Trzymamy kciuki i życzymy wszystkiego co najlepsze.
Waking up so overwhelmed by your love and support. Looking forward to seeing you all this Thursday in my hometown.
— Aaron Carter (@aaroncarter) 6 sierpnia 2017
(ar)
A jeśli napisanie o ujawnieniu się bengalskich krykiecistów pomoże komuś we własnym wyjściu z szafy, to może jednak warto napisać o tym?
Fajnie by było gdyby popularni byliby tylko ci piosenkarze i muzycy, którzy tworzą dobrą, wartościową muzykę, ale jednak świat rządzi się trochę innymi prawami.
Mnie cieszy news o Aaronie, o tyle, że nie jest to kolejny tekst o Krzysztofie Charamsie. To duży plus.
Równie dobrze moglibyście informować o coming outach bengalskich krykiecistów. A następnie o ich pogrzebach. Bangladesz to nie rurki z kremem.