W zeszłym tygodniu kanadyjskie media donosiły o sytuacji Angeli, 21-letniej lesbijki, która miała zostać deportowana z Kanady do Afryki. Miało się to odbyć 18 stycznia, po tym jak tamtejszy urząd imigracyjny odmówił jej przyznania statusu azylantki. „To nie jest normalne, żeby w XXI wieku bać się powrotu do domu” – grzmią głosy oburzenia.
Nie znamy ani jej nazwiska, ani kraju pochodzenia – względy bezpieczeństwa i życzenie samej zainteresowanej. Wiemy tylko, że pochodzi z Afryki zachodniej. Jej strach wynika z legislacji w jej ojczystym kraju – homoseksualizm jest tam karany nawet karą śmierci. A zanim do niej dojdzie – odbywa się szereg upokarzających procedur, postępowań, przesłuchań.
Jej historia pokazuje, jak bycie LGBT może zagrażać życiu, bo prawo, bo inni ludzie, bo system… Przyjechała do Vancouver w 2014 roku jako studentka. Jej marzeniem było otwarcie własnego salonu fryzjerskiego albo sklepu z ciuchami, bo interesuje się modą. Wybrała odpowiedni kierunek. Teraz tęskni za studiami.
W 2015 roku wypłynęły jej zdjęcia z ówczesną dziewczyną, w kraju, z którego pochodzi. Jej ojciec został aresztowany i przesłuchiwany, policja nie wierzyła, że wyjechała z kraju. W ten sposób dowiedział się, że jego córka jest homo. Od tamtego czasu ledwie się do siebie odzywają, przestał jej pomagać finansowo, płacić za szkołę. Podobnie stało się z jej partnerką, która została w kraju, którą bito i poniżano.
Wszystko zaczęło się, gdy podczas kontrolnej wizyty w biurze Służby Granicznej zatrzymano ją, wyrażając obawę, że nie pojawi się na deportacji. Była zamknięta w celi przez 4 dni aż jej adwokat ją wydostał. „Nigdy nie byłam w takim miejscu. Nigdy nie byłam w kajdankach. Nie czułam, żeby to było w porządku. Czułam się jak kryminalistka” – komentuje.
Do tego czasu spełniała wszystkie kryteria, dostosowywała się do wszystkich przepisów prawa, regularnie pojawiała się na kontrolach. I właśnie podczas takiej wizyty – jeden z funkcjonariuszy poinformował ją, że to koniec, że urząd ds. imigrantów i cudzoziemców nie przedłużył jej pozwolenia na pobyt w Kanadzie. „Mówił mi, że muszę opuścić Kanadę, jak najszybciej. Mówiłam mu, że nie mogę…”
„Jak możecie oczekiwać ode mnie, że będę chciała tam wrócić, skoro boję się śmierci – oni mnie tam zabiją” – mówiła. „Boję się tam wrócić, ponieważ społeczność LGBT w moim kraju nie jest traktowana na równi z innymi. Widziałam wiele i słyszałam, co się tam dzieje. Tam panuje prawo dżungli. Nigdy nie wiesz, kiedy coś ci się przydarzy – jesteś szykanowana, ludzie ci grożą zza każdego rogu”.
Na tę chwilę Angeli nie grozi deportacja. Taki jest efekt działań strony rządowej. „Jestem bardzo szczęśliwa” – dzieli się Angela. Jej przyszłość wciąż jednak jest niepewna. Póki co może zostać w Kanadzie, ale nie na stałe. Dano czas jej prawnikom na przygotowanie się do wnioskowania o azyl i pozwolenie na stałe osiedlenie się. Domniema się, że wsparcia udzielił minister Ahmed Hussen z gabinetu Justina Trudeau.
(ar)
Wtorek, 17.12.2019 Premier Kanady chce całkowitego zakazu "terapii" konwersyjnych
Czwartek, 01.08.2019 Premier Kanady Justin Trudeau odwiedził bar LGBT
Piątek, 28.12.2018 Kanada uczci 50-lecie depenalizacji kontaktów homoseksualnych
Poniedziałek, 20.08.2018 Antoni z "Queer Eye" i Justin Trudeau ramię w ramię w Pride w Montrealu
Piątek, 08.12.2017 Premier Kanady na okładce magazynu LGBT
Inną kwestią jest wyciek jej zdjęć, osobiście odbieram to jako brak myślenia o konsekwencjach, same z siebie nie wypadną, trzeba je najpierw udostępniać. Naraziła w ten sposób nie tylko siebie, ale i tę dziewczynę w Afryce którą spotkały przykre konsekwencje.