"Czy aby na pewno jesteśmy lepsi od Czeczenów?"
Rosyjskiej parze w Niemczech grozi deportacja, bo sąd nie wierzy w ich homoseksualność, a w niemieckich obozach uchodźczych dochodzi coraz częściej do ataków na tle homofobicznym. W Belgii natomiast deportowano mężczyznę, bo "nie był wystarczająco gejem". Odesłano go do Ghany, gdzie grozi mu nawet kara do 3 lat więzienia. Jego partner pyta: "Czy aby na pewno jesteśmy lepsi od Czeczenów?"
Jurgen Hendrickx na Facebooku napisał post, w który prosi o pomoc. Jego partner, Festus, uchodźca z Ghany, został odesłany do swojej ojczyzny, bo według władz nie wygląda na geja. Walka z system i biurokracją trwała aż dwa lata, by zdobyć tytuł azylanta. Para mieszkała w Antwerpii.
Według Jurgena, Festus doświadczał szykan i gróźb ze strony swojej rodziny - w tym w ostatnim czasie. Boi się, że teraz jego partner zostanie postawiony przed sądem, który może go skazać nawet na 3 lata więzienia. "O ile przeżyje tortury w więzieniu" - dodaje.
"Na ostatniej paradzie mówiliśmy o sytuacji gejów w Czeczenii. A teraz wysyłają mojego partnera proste w ręce katów" - mówi rozgoryczony Jurgen.
I zadaje pytanie, "czy aby na pewno jesteśmy lepsi od Czeczenów?" Wspomina, że sprawa Festusa nie jest odosobniona. Został on deportowany w zeszłym tygodniu i od momentu lądowania kontakt z nim jest utrudniony. Jurgen zaalarmował belgijskiego komisarza ds. uchodźców i tamtejsze biuro imigranckie. Teraz pozostało mu czekać na odpowiedź i reakcję.
W maju tego roku, grupa transpłciowych uchodźców przebywających na greckiej wyspie Leros w obozie UNHCR-u, została dotkliwie pobita przez grupę 20 mężczyzn. Jedna osoba wymagała hospitalizacji. W zeszłym roku natomiast głośno było o 28-letnim Tunezyjczyku, który starał się o azyl w Niemczech, gdzie usłyszał, że sam sprowokował reakcję policji i sprowadził uwagę władz. Media LGBT zauważają zaostrzenie polityki uchodźczej w Niemczech przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi.
Niemcy narażają się na coraz większą krytykę. Prowadząc kampanię "Welcome in Germany" zadają uchodźcom krępujące pytania. Gazeta "Suddeutsche Zeitung" pisze o sprawie Pakistańczyka, który w listopadzie 2016 roku miał być pytany o częstotliwość stosunków seksualnych ze swoim partnerem oraz o to w jaki sposób zdobywał potencjalnych partnerów seksualnych.
Volker Beck z partii Zielonych, przygotowuje dokumenty, by wkrótce przedstawić pełen raport zachowań BAMF, tamtejszego urzędu ds. uchodźców. Jego zdaniem takie pytania świadczą o potrzebie zmian w systemie nadawania statusu uchodźców oraz częstszych kontroli urzędników. Ci natomiast uważają, że często homoseksualność jest dla uchodźców jedyną szansą na zdobycie statusu azylanta i coraz częściej ją pozorują. Europejski Trybunał Sprawiedliwości odrzucił w 2013 takie argumentowanie.
BAMF broni się przed oskarżeniami: każdy z urzędników został odpowiednio przeszkolony i uczulony na delikatne kwestie, w szczególności jeżeli chodzi o uchodźców LGBT. Z drugiej strony nie prowadzi się statystyk, by móc określić ich liczbę. Jak podaje Amnesty International - w ponad 70 krajach za homoseksualizm stosuje się kary - od pozbawienia wolności po publiczną chłostę i karę śmierci z publiczną egzekucją.
Javid Nabiyev z Serbii i jego partner starają się o status uchodźcy w Niemczech. W zeszły weekend zostali pobici w obozie dla uchodźców. Po rekonwalescencji - wrócą najprawdopodobniej do tego samego obozu.
Pavel Tupikov i Igor Popialkovskii również starają się o prawo pobytu w Niemczech. Pochodzą z Rosji, gdzie prawo ich nie chroni, a oni - nie mają zagwarantowanych podstawowych praw. W materiale "Wochenblatt" opowiadają, że w Rosji byli szantażowani i szykanowani, Pavel został dźgnięty nożem. I to on spędził 4 godziny w sądzie administracyjnym w Regensburg, w Bawarii, opowiadając tylko o swoim życiu seksualnym. Na podstawie tego wywiadu parze grozi deportacja. Kolejna sprawa - 25 lipca.
Sędzia nie wierzy, że są parą oraz że są gejami. Ich sprawą zajęło się Amnesty International. Para pracowała jako sprzątacze, teraz - nie mogą. Często chodzą głodni. Igor miał zacząć kurs księgowego, a Pavel - pracować jako nauczyciel.
(ar)