Jeżeli Nowoczesna dojdzie do władzy to będą związki partnerskie? "Tak, ja to zrobię, obiecuję" - mówi w rozmowie z Justyną Dobrosz-Oracz Joanna Scheuring-Wielgus, posłanka Nowoczesnej.
Joanna Scheuring-Wielgus nie ukrywa swojego poparcia i zaangażowania w postulaty społeczności LGBT. Posłanka Nowoczesnej była jedną z osób, które lobbowały na rzecz nowelizacji Kodeksu karnego, poszerzającego go o przesłanki związane z płcią, wiekiem, niepełnosprawnością i orientacją seksualną. To właśnie ona była osobą reprezentującą wnioskodawców projektu, który na początku listopada odrzucił parlament.
W rozmowie z Justyną Dobrosz-Oracz z "Wyborczej", Scheuring-Wielgus obiecuje, że jeżeli Nowoczesna dojdzie do władzy to
załatwi kwestię związków partnerskich. Podpytywana przez dziennikarkę o podejście reszty członków i członkiń klubu do tego tematu, posłanka odpowiada:
"U nas w klubie - jeżeli chodzi o legalizację związków partnerskich jest jednomyślność, o tym też mówiliśmy w kampanii wyborczej, to jest rzecz, która powinna już być dawno temu załatwiona przez PO i PSL".
A co z adopcją? Joanna Scheuring-Wielgus podkreśla, że ona sama osobiście jest za tym, chociaż "na pewno u nas w klubie jest dużo osób, które będą temu przeciwne". "Ja osobiście wychodzę z takiego założenia, że trzeba rozmawiać" - mówi posłanka, nawiązując do filmu "12 gniewnych ludzi" i dodając, że "jeżeli ktoś mi mówi, że czegoś się nie da to ja tym bardziej to robię i próbuję przekonać drugą stronę, że racje mogą być po jednej, jak i po drugiej".
(red)
Zastanawiające, że te wszystkie akcje społeczne ładnie wyglądają tylko i wyłącznie w internecie... walczyć w pokojowy sposób-to jedno, co zostało...
"Dyktatura Kobiet" to takie fajne hasło-kobiety walczą o swoje prawa-ale dziwnym trafem faceci nie mają prawa uczestniczyć w dyskursie, bo nie są kobietami... o tyle to zabawne, że w innych krajach była jakaś nić porozumienia między ludźmi o różnej płci, ale o podobnych celach...
A na poważnie to ta zbieranina ludzi mniej lub bardziej związanych kiedyś z PO lub z były prezydentem nic nie zmieni w naszych sprawach.
Najpiękniejsze jest rozpoczęcie rozmowy - "marzy mi się protest". Nikt nie traktuje protestów na poważnie, jest ich za dużo.