"Ludzie są coraz bardziej otwarci, a młodsze pokolenia mówią: i co z tego? To wpływa na popkulturę. Nie ma się czego bać, bo ludzie się tego nie boją" - mówi Adam Lambert w rozmowie z "Digital Spy" o przemyśle muzycznym, który wciąż ma problem z piosenkami o tęczowej miłości.
Adam Lambert ujawnił się w 2009 roku, krótko po swoim występie w "Amerykańskim Idolu". Jego druga płyta, "Trespassing", od razu wskoczyła na pierwsze miejsce notowania Billboard, sprawiając, że Lambert stał się pierwszym ujawnionym artystą z takim dokonaniem. W zeszłym roku artysta wydał swoją trzecią płytę, "The Original High".
W rozmowie z "Digital Spy" Lambert odniósł się do kontrowersji z zaimkami: w odniesieniu do gejowskich artystów, którzy śpiewają piosenki o mężczyznach. Amerykańscy artyści często starają się ich unikać i śpiewają bezosobowo. Muzyk przyznał, że to się zmienia, albowiem zmienia się społeczeństwo, jednak przemysł muzyczny ma wciąż z tym problem. "Artyści nie mogą za dużo zrobić. Na szczęście jesteśmy w momencie, w którym dzięki serwisom streamingującym muzykę coraz więcej zależy nie tylko od artystów, ale też publiczności" - mówi Lambert, dodając, że "strażnicy w przemyśle muzycznym, od których zależy wiele ważnych decyzji - ich jest najtrudniej przekonać".
Lambert pochwalił Sama Smitha i Years&Years, którzy jego zdaniem mają duży wpływ na zmiany - otwarcie śpiewają piosenki o facetach. "Potrzebujemy tego w Ameryce, byłoby miło, gdyby było tego więcej. Wiem, że to się dzieje, ale powoli. Są fajne historie, które dobrze się kończą i przemysł muzyczny to widzi. Muszą też zobaczyć, że to działa. Publiczność to wspiera, ale czas na firmy muzyczne, to ostatni element" - mówi muzyk.
30. kwietnia Adam Lambert zagra na warszawskim Torwarze.
(red)
a jeśli facet śpiewa tekst w stylu "I love him" to typowo męsko-męskie wyznanie ;)
A jeli spiewa "I was born to take care of youuuu" to juz mozna wedle uznania sobie tlumaczyc.Mozesz tez zerknac na ksiazke Winterson w oryginale,Written on the Body.Na tym polega bezosobowosc o ktorej mowie, moja Mila:)
a jeśli facet śpiewa tekst w stylu "I love him" to typowo męsko-męskie wyznanie ;)
To są drag queens, bardzo rzadko ludzie zaliczają je do "ogólnej muzyki mainstreamowej". No i nie są tak znane. Wiedzą o nich tylko ludzie, których interesuje drag.