Szacuje się, że ludzie LGBT stanowią ok. 5 proc. społeczeństwa. Łatwo więc wyliczyć, że w Polsce geje, lesbijki, ludzie biseksualni i transpłciowi to ponad 2 mln obywateli. Dlatego w tym roku Marsz Równości przejdzie ulicami Krakowa pod hasłem: “Nazywam się dwa miliony”. Ale Marsz to nie wszystko - towarzyszący mu festiwal Queerowy Maj rozpocznie się już 8 maja (piątek) i potrwa do 24 maja: w programie ponad 50 wydarzeń!
W ostatnich latach w Polsce nie brakowało badań, które wyraźnie pokazały, że homofobia i transfobia w naszym kraju mają się dobrze: 12 proc. ludzi LGBT w Polsce doświadczyło przemocy fizycznej na tle homofobii, 44 proc. przemocy psychicznej, a 63 proc. nastolatków myślało o samobójstwie - mogliśmy dowiedzieć się z raportu “Sytuacja społeczna osób LGBT”. Z drugiej strony badanie “Rodziny z wyboru” potwierdziło, że ponad milion par w Polsce to rodziny tworzone przez ludzi nieheteroseksualnych. Liczby te jednak nadal nie przekonują polityków i ustawodawców, dla któych hasła takie jak edukacja seksualna, związki partnerskie, równość małżeńska, czy rozszerzenie kodeksu karnego o przesłanki związane z orientacją seksualną i tożsamością płciową to wciąż sprawa “światopoglądowa” - przypominają organizatorzy i organizatorki Marszu Równości w Krakowie.
Marsz Równości w Krakowie przejdzie ulicami miasta już po raz 11. - start 16 maja o godz. 12.00! (plac przed Muzeum Narodowym).Marsz to jednak nie wszystko - już
8 maja rozpocznie się towarzyszący mu festiwal Queerowy Maj. W tym roku rekordowy, albowiem potrwa ponad 2 tygodnie! (w programie ponad 50 wydarzeń). #QM2015 to trzy hasła: odzyskiwanie WCZORAJ, walka o DZISIAJ i tworzenie JUTRA. Organizatorzy chcą przypomnieć, że historia to ważny element naszego życia. LGBTQ w Polsce, zwłaszcza w Krakowie nie pojawili się wraz z pierwszym Marszem. Dzięki WCZORAJ możemy walczyć o DZISIAJ, o akceptację, widzialność, obecność w debacie publicznej, edukację, prawo nie będące przywilejem, ale prawem człowieka. Wszystko po to, by tworzyć JUTRO, lepszą przyszłość dla nas wszystkich.
W trakcie festiwalu odbędzie się m.in.
wystawa OŚ CZASU, podczas której każdy/-a będzie mógł/-ogła oznaczyć najważniejsze (jego/jej zdaniem) wydarzenia w historii polskiego queeru (JCC, ul. Miodowa 24, wernisaż: 10 maja, godz. 18.00). Parę dni później w Galerii Opcja (ul. Piłsudskiego 38, wernisaż: 15 maja, godz. 18.00) obejrzeć będzie można
niezwykłe zdjęcia SAGE SOHIER o życiu par jednopłciowych w latach 80. w Ameryce. Nie zabraknie też
wystaw młodych artystów. W drugim tygodniu festiwalu swoją premierę będzie miała
debiutancka książka Andrzeja Selerowicza o akcji “Hiacynt” oraz spotkanie z pisarzem i działaczem (20 maja, Scena 21 QCK, ul. Gazowa 21, godz. 18.00).
W programie nie zabraknie też
wykładów, czy debat: o queerowych trendach w erotyce, wokół raportu “Spoza centrum widać więcej”, czy aktywizmie LGBTQF. #QM2015 to także mnóstwo
warsztatów: patchworkowych, z robienia nadruków na koszulkach, kuchni wegańskiej, tańca ludowego, o transpłciowości, czy bondage. Przez cały czas trwania festiwalu w kinie KIKA będzie można obejrzeć też queerowe filmy. Organizatorzy i organizatorki festiwalu nie zapomnieli też o
zabawie: w planach coś dla wielbicieli i wielbicielek zarówno spokojniejszych, jak i bardziej tanecznych klimatów.
Szczegółowy rozkład jazdy znajduje się na stronie oraz
Facebooku QM.Zobacz ulotkę #QM2015!Strona Queerowego MajaQueerowy Maj i Marsz Równości w Krakowie na Facebooku
Z biseksualnymi wlacznie? To pewnie i wiecej.
Podziwiam odwagę w wyciąganiu tak radykalnych wniosków bez obaw na narażenie się na śmieszność. Jestem ciekaw skąd masz takie dane? Może były zbierane przed Toro, wtedy można zrozumieć tę gigantyczną liczbę, aczkolwiek badanie obarczone jest ogromnym błędem. Ale 10% LG nie ma na pewno. Na pewno. Nie ma nawet 1/5 tej liczby.
Po pierwsze nie jest to tylko moje zdanie, ale napisze - po raz x-dziesiaty - dlaczego ja osobiscie tak uwazam.
Od czasu do czasu robie sobie taki maly prywatny CBOS, biore ksiazke adresowa, odrzucam wszystkie osoby poznane w jakis sposob "przez" orientacje, zostaja mi znajomi w wiekszosci z pracy i troche przypadkowych. Od lat odkad to robie wychodzi mi od 9 do 11 %. Dodam ze ja o swojej orientacji mowie rownie swobodnie jak heterycy, nie biegam i nie krzycze o niej, ale w zaden sposob nie powstrzymuje sie od okreslen typu "moja dziewczyna", "moja byla" czy "tamta mi sie podoba", to i rozmawiajac ze mna inni sa bardziej swobodni niz z kims kto zamyka sie w szafie albo w getcie, wiec i dowiaduje sie o wiekszej ilosci LGB niz gdybym sama siedziala w szafie i udawala ze temat nie istnieje.
A ja dodam swoje trzy grosze i zwrócę uwagę, że w USA wychodzi nawet... 25 proc. Pisaliśmy kiedyś o tym. Robiono badanie na podst. tego, ile osób LGBT zna przeciętny Amerykanin/Amerykanka. Nie da się jednak ukryć, że w przypadku QM-owego hasła chodzi o liczbę, która jakoś w polskich mediach żyje. Organizatorzy zwracają jednak uwagę, że chodzi też o wyśmianie tego - niby 2 mln, ale mogłoby być i 10 tys. - równe prawa należą się wszystkim.
jakby mieli głosować na PiS-PO to lepiej żeby wcale tego nie robili... .
Podziwiam odwagę w wyciąganiu tak radykalnych wniosków bez obaw na narażenie się na śmieszność. Jestem ciekaw skąd masz takie dane? Może były zbierane przed Toro, wtedy można zrozumieć tę gigantyczną liczbę, aczkolwiek badanie obarczone jest ogromnym błędem. Ale 10% LG nie ma na pewno. Na pewno. Nie ma nawet 1/5 tej liczby.
Po pierwsze nie jest to tylko moje zdanie, ale napisze - po raz x-dziesiaty - dlaczego ja osobiscie tak uwazam.
Od czasu do czasu robie sobie taki maly prywatny CBOS, biore ksiazke adresowa, odrzucam wszystkie osoby poznane w jakis sposob "przez" orientacje, zostaja mi znajomi w wiekszosci z pracy i troche przypadkowych. Od lat odkad to robie wychodzi mi od 9 do 11 %. Dodam ze ja o swojej orientacji mowie rownie swobodnie jak heterycy, nie biegam i nie krzycze o niej, ale w zaden sposob nie powstrzymuje sie od okreslen typu "moja dziewczyna", "moja byla" czy "tamta mi sie podoba", to i rozmawiajac ze mna inni sa bardziej swobodni niz z kims kto zamyka sie w szafie albo w getcie, wiec i dowiaduje sie o wiekszej ilosci LGB niz gdybym sama siedziala w szafie i udawala ze temat nie istnieje.
no idź i nawróć fellow i gayromeo ... słońce .
A ja właśnie zwróciłam uwagę bardziej na to, że wspominają o nielubieniu B przez LG, przez co nawet pod jednym artykułem na Queer się pruli w komentarzach.
Podziwiam odwagę w wyciąganiu tak radykalnych wniosków bez obaw na narażenie się na śmieszność. Jestem ciekaw skąd masz takie dane? Może były zbierane przed Toro, wtedy można zrozumieć tę gigantyczną liczbę, aczkolwiek badanie obarczone jest ogromnym błędem. Ale 10% LG nie ma na pewno. Na pewno. Nie ma nawet 1/5 tej liczby.