"Chcę napisać artykuł o tym, jak małżeństwo zmienia życie i daje siłę" - powiedziała w rozmowie z "The New York Times" legenda tenisa, Martina Navratilova. W połowie grudnia była tenisistka, a obecnie trenerka Agnieszki Radwańskiej, poślubiła Julię Lemigovą.
Dla Navratilovej małżeństwo jest sygnałem dla świata "nie wtrącaj się w mój związek, nie zadzieraj z moją rodziną". Legenda tenisa przyznała w rozmowie z gazetą, że dało jej siłę i stworzyło "ścianę, o którą możesz się oprzeć w razie problemów". Navratilova podkreśliła jednak też
olbrzymią rolę prawnych zabezpieczeń, które małżeństwo daje: "związek mój i Julii nie jest silniejszy niż przed małżeństwem, ale wobec prawa - jest i to jest super. I dzieci czują się z tym o wiele lepiej' [córki Lemigovej - przyp. red].
Tenisistka przyznała także, że zdaje sobie sprawę, iż w kontekście LGBT wiele jest jeszcze do zrobienia.
Przypomnijmy, że do spektakularnych zaręczyn między paniami doszło podczas tegorocznego męskiego półfinału US Open. "Jesteśmy ze sobą od wielu lat i nie potrafię sobie wyobrazić reszty mojego życia bez ciebie. Julio, czy zrobisz mi ten honor i wyjdziesz za mnie? Tak? Nie? Może?" - pytała klęcząca Martina, a Lemigova nie kryła wzruszenia.
Navratilova to legenda tenisa oraz ikona lesbijek. Wielokrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych, jedna z nielicznych kobiet w historii tenisa, która była numerem jeden w rankingu singla, jak i debla. Ujawniła się w 1981 roku, od początku wielka działaczka na rzecz praw ludzi LGBT. Wegetarianka.
W grudniu Navratilova zadebiutowała także jako trenerka - Agnieszki Radwańskiej. "Ona zawsze była na moim radarze, nie sądziłam jednak, że o to zapyta" - powiedziała w rozmowie z
"The New York Times" Navratilova, zapytana, z kim rozważała pracę jako trenerka. Tenisistka przyznała też, że nie musi uczyć Radwańskiej uderzeń, ale raczej - posługiwanie się nimi. Dodała także, że pracuje się im fantastycznie, chociaż są małe "szarpnięcia": trenerka nie zdradziła o co chodzi.
(red)
Tylko po co ten dopisek: [córki Lemigovej - przyp. red].
Navratilova mówi po prostu "dzieci" - wskazuje na to, że uważa je za własne.
Jest rodzicem społecznym, podkreśla swoją obecność w życiu dziewczynek.
Dziennikarz NYT zapytał o to zresztą wprost:
Q. So you consider them your daughters?
A. I just got a text sending love from “your daughters,” so yes they are my daughters, and it’s pretty cool. None of us are parents until we are parents. You learn as you go along. Julia and I have been together for six and a half years, so I’ve been in their lives the majority of their lives.