Zdjęcie symboliczne Licencja Unsplash Nowe przepisy Women's Tennis Association wchodzą w życie 21 lipca i faktycznie wykluczają trans kobiety z rywalizacji.
Women's Tennis Association (WTA) ogłosiła w niedzielę, że wszystkie zawodniczki startujące w kobiecym tourze będą musiały jednorazowo poddać się testowi genetycznemu na obecność genu SRY, który uczestniczy w determinacji płci biologicznej. Nowa polityka wchodzi w życie we wtorek, 21 lipca, a odmowa poddania się badaniu oznacza dyskwalifikację z rozgrywek.
Test można wykonać za pomocą wymazu z policzka lub badania krwi. Jak podaje agencja Reutersa, screening zawodniczek rozpocznie się w 2026 roku „przy zachowaniu odpowiednich zabezpieczeń poufności i prywatności danych oraz równolegle z kompleksowym programem informacyjnym dla graczy”. WTA zapowiada, że wdroży politykę „z szacunkiem i rozwagą”.
Dotychczasowe przepisy z 2024 roku dopuszczały udział trans kobiet w rozgrywkach pod warunkiem utrzymywania obniżonego poziomu testosteronu przez 24 miesiące. Nowa regulacja tę ścieżkę likwiduje. Zawodniczka, u której wykryto gen SRY, zostanie dopuszczona do startu wyłącznie wtedy, gdy - jak cytuje dokument portal Outsports - „Menedżer Medyczny WTA uzna, że zawodniczka ma zespół całkowitej niewrażliwości na androgeny lub inne zaburzenie rozwoju płci oznaczające, że nigdy nie doświadczyła fizjologicznych skutków męskiego minidojrzewania ani męskiego dojrzewania płciowego”.
Według WTA obecnie żadna trans kobieta nie startuje zawodowo w kobiecym tenisie na jakimkolwiek poziomie. Ostatnią publicznie znaną trans zawodniczką na zawodach touru była Renee Richards, która rywalizowała w latach 1977-1981, a później trenowała Martinę Navratilovą.
Osiemnastokrotna zwyciężczyni Wielkiego Szlema Navratilova, która od lat domaga się jasnych regulacji, skomentowała nowe przepisy na platformie X jako „krok w dobrym kierunku”. Liderka rankingu WTA Aryna Sabalenka mówiła w ubiegłym roku, że rywalizacja z trans zawodniczkami byłaby dla kobiet niesprawiedliwa.
Odmienne stanowisko od lat prezentuje Billie Jean King, dwunastokrotna mistrzyni Wielkiego Szlema w grze pojedynczej i triumfatorka słynnej „bitwy płci” z 1973 roku, która wykluczanie osób transpłciowych ze sportu określa jako dyskryminację. Podobnie decyzję oceniają organizacje działające na rzecz praw osób trans.
WTA jest pierwszą profesjonalną federacją sportową spoza bezpośredniej struktury Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, która wprowadza taki test. W marcu MKOl ogłosił, że w kategorii kobiet na igrzyskach mogą startować wyłącznie zawodniczki, których płeć została potwierdzona jednorazowym badaniem. Wcześniej podobne testy wprowadziły World Athletics i World Boxing.
Wątpliwości wobec nowych regulacji zgłasza sam odkrywca genu SRY, dr Andrew Sinclair, który publicznie stwierdził, że wykorzystywanie tego testu do określania uprawnień startowych jest metodologicznie wadliwe.
(mz)
Czwartek, 25.11.2010 Zaproszenie: Klub Filmowy LGBT
Czwartek, 05.03.2020 Międzynarodowy Komitet Olimpijski ma nowe wytyczne dla sportowców trans
Czwartek, 18.02.2016 6 homofobicznych wpadek sportowców
Piątek, 26.06.2026 Ipsos LGBT+ Pride 2026: można mówić, nie wolno się całować. Polski paradoks akceptacji
Czwartek, 09.01.2025 Uzgodnienie płci w Polsce blisko 100 lat temu? Żaden problem - to "konieczna i wielka ulga"
Owszem, gardzę sportem, komercyjnym, nie dlatego, że gardzę widzami czy uczestnikami, ale organizatorami. To wszystko jest teatrzyk dla plebsu w celu utrzymania władzy i zarobieniu pieniędzy.
Pokrótce na temat tego genu. Jego ekspresja prowadzi do maskulinizacji embrionu (tak do 2 tygodni wszyscy rozwijamy się tylko z chromosomu X). Ogółem przez życie płodowe i wczesne lata życia różnice między płciami są niewielkie. Jednak są. Dziewczynki szybciej uczą się pisać, chłopcy mają większe predyspozycje do siły eksplozywne. Jednak to dopiero w okresie dojrzewania zaczynają pokazywać ogromne różnice. Winny jest głównie testosteron. Pod jego wpływem zmienia się budowa szkieletu, wydolność mięśni, pojemność płuc itd. To ile wydziela każdy organizm to kwestia indywidualna. Kobiety wydzielają go mniej, u nich domyślny jest estrogen, który też wpływa na budowę szkieletu. Większość zmian wywołanych działaniem testosteronu jest nieodwracalna. W tym zmiany w budowie kośćca. To szkielet daje największą przewagę w sile rąk chociażby dlatego, że mężczyźni mają środek ciężkości wyżej (przez co też częściej ulegają wypadkom np. przy przeleceniu przez barierki).
To teraz przejdźmy do tego dlaczego uważam to za bez sensu. Interesuje się sportem większość mojego życia. Mam za sobą różne dyscypliny. Otarłxm się o sport profesjonalny w gimnazjum, w klasie sportowej. Było tam 2 gości którzy znacząco odbiegali swoimi wynikami od reszty klasy. Dopiero z perspektywy czasu zdaje sobie sprawę na jakich dawkach "suplementów" musieli być. Po prostu objawy przyjmowania testosteronu były widoczne gołym okiem. Jakiś czas temu trener Arnolda przyznał, że ten wszedł na cykl w wieku 16 lat. Ale nadal wielu ludzi wierzy, że nagły spadek masy Rocka nie był spowodowany zejściem z testo i hormonu wzrostu. Większość ludzi jest tak oderwana od uprawiania sportu, że nie ma pojęcia gdzie są różnice między faktycznymi możliwościami ludzkiego ciała, a gdzie zaczyna się już wpływ syntetycznych środków. Czasem tylko trafi się jakaś wpadka o której jest głośno tak jak ostatnio było o Karasiu. W zawodowym sporcie nie ma ludzi którzy nigdy nic nie brali. Tylko desperaci biorą to na tyle blisko zwodów żeby zostało wykryte. Ich organizmy przez wiele lat są pod wpływem hormonów (w tym testosteronu) w czasie treningów i przez lata zanim przystąpią do kontrolowanych zawodów. Sport jest brutalny. To jest olbrzymia selekcja. W sporcie zawodowym nad każdym zawodnikiem czuwa lekarz. Jasne, są dyscypliny w których testosteron nie daje znaczącej przewagi więc w nich go raczej się nie przyjmuje. Ale tu jeszcze przejdę do selekcji którą do pewnego etapu też przechodziłxm (aż moi rodzice już całkiem olali mój sportowy rozwój). W wielu krajach jest model wczesnej specjalizacji. Od szkoły podstawowej jest selekcja nie pod kątem zajawki jaką masz tylko predyspozycji. Żeby zobrazować jaka to jest oderwane od przeciętności: do czasu pracy wydawało mi się, że wyglądam nieco poniżej przeciętnej. Dopiero wtedy mój krąg znajomych rozszerzył się na tyle po za ludzi zajmujących się sportem, że powoli zaczęło do mnie docierać jaki to był odsiew. Nawet w sporcie amatorskim nie ma miejsca dla ludzi bez predyspozycji genetycznych pod dany sport. I mi się taka sylwetka z puli genów po prostu trafiła. Muszę robić naprawdę niewiele żeby wyglądać hot. To jest bardzo niesprawiedliwe ale taki jest świat. Ludzie którzy są na zawodach to ludzie którzy przeszli selekcje, ogromną selekcje. Ich szkielet, sylwetka, zaczepy mięśni, szybkość regeneracji i dobra odpowiedź na środki dopingujące to coś co sprawiło, że zawodowymi sportowcami są. Te różnice są marginalne. Jeśli kobiety trans są bardziej pilnowane pod względem przyjmowania testo pomiędzy zawodami to niweluje znacząco przewagę genetyczną. Tak kobiety w sporcie są na testo. I były zanim w sporcie pojawiły się transkobiety. Kiedyś niektóre reprezentacje szły w straszne skrajności czego strasznym przykładem jest Heidi Krieger. Dzisiaj tak dość jaskrawo prezentują się niektóre odklejki na zawodach kulturystycznych bądź siłowych gdzie testo jest bardzo ważnym hormonem i powszechnie przyjmowanym u obu płci. Kobieta na takich zawodach odpowiadająca niskim basem nikogo nie dziwi.
Podsumowując. Poniekąd sport reguluje się sam. Kobiety i tak przyjmują męskie hormony często nawet od wieku nastoletniego (mam wrażenie, że u mężczyzn nie jest to już aż takie tabu), nawet jeśli później i tak ich organizm w tym kościec są trwale zmienione przez hormony. Zejście z dopingu daje przewagę nawet lata po zejściu AAS, a co dopiero zejście pół roku czy rok przed zawodami. Jak dla mnie spina jest o to, że transkobiety swoje naturalne cykle przeszły wcześniej i nie muszą się teraz martwić o wpadkę. Chociaż i tak mam tu wątpliwości, bo naturalny poziom testosteronu u mężczyzn to zwykle ułamek tego co się aplikuje w ramach dopingu. Tam gdzie testosteron związany z genem SRY daje przewagę kobiety i tak go biorą już od dziesięcioleci. W sporcie chodzi o ogromną kasę. Często dla tych ludzi jest to być albo nie być. Postawili swoje zdrowie, świadomie bądź nie skrócili swoje przyszłe życie żeby zgarnąć pieniądze za nagrody to więc oczywiste, że każdy sposób na wyeliminowanie konkurencji to dobry sposób. Nie oglądam obecnie żadnych zawodów. Za dużo wiem jak to wszystko działa od kuchni żeby interesowało mnie kto ma lepszego lekarza i lepiej opracowany cykl, bo do tego sprowadza się większość obecnych "kontrolowanych" zawodów. Niestety wiedza zabiła we mnie radochę z oglądania mundialu czy olimpiady. Jeśli już to czasem spojrzę na zawody kulturystyczne bo tam nikt nie udaje, że jest czysty.
Zamiast śledzić czyjeś zmagania lepiej pójść na spacer. I tu serio, to jest najlepszy rodzaj wysiłku pod spalanie tłuszczu. W przeciwieństwie do biegania nie powoduje nadmiernego łaknienia a jednak jest dodatkowym wysiłkiem do spalania kalorii. Jak jest to spacer po parku, lesie czy łąkach dodatkowo obniża poziom kortyzolu. A widok zieleni zwłaszcza lasu obniża poziom kortyzolu nawet jeśli jest to tylko na ekranie więc zamiast oglądania zawodów polecam po prostu pooglądać nagrania z chodzenia po lesie czy górach.