W Warszawie i Poznaniu pojawiły się plakaty reklamujące inicjatywę "Stop pedofilii". Hasło słuszne i szczytne, ale umieszczona w napisie przekreślona tęcza nie pozostawia złudzeń. "31 proc. lesbijek i 25 proc. pederastów gwałci swoje dzieci. Seksedukatorzy chcą promocji homozwiązków" – dowiadujemy się dodatkowo z dużych billboardów, które pojawiły się w Poznaniu.
O reklamowanej na plakatach stronie stoppedofilii.pl
wspominaliśmy przy okazji informacji o zebraniu 250 tys. podpisów pod obywatelskim projektem ustawy przeciwko edukacji seksualnej. Celem ustawy, która na początku lipca znalazła się w Sejmie jest dopisanie do Kodeksu Karnego zapisu o tym, że "kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletnich poniżej lat 15 zachowań seksualnych lub dostarcza im środków ułatwiających podejmowanie takich zachowań" powinien podlegać karze nawet do 2 lat więzienia. Akcja, której inicjatorami jest Komitet "Stop pedofilii" i organizacja Pro – Prawo do życia, krytykowała przede wszystkim dokument Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) "Standardy edukacji seksualnej w Europie. Podstawowe zalecenia dla decydentów oraz specjalistów zajmujących się edukacją i zdrowiem". W dokumencie znajdują się m.in. uzasadnienia potrzeby wprowadzenia do szkół edukacji seksualnej, czy przykładowe zagadnienia dotyczące owej edukacji na różnych etapach rozwoju dzieci i młodzieży. Oberwało się też Ministerstwu Edukacji Narodowej za współpracę z
Grupą Edukatorów Seksualnych Ponton. Mariusz Dzierżawski, pełnomocnik Komitetu i założyciel organizacji Pro – Prawo do Życia, mówił na początku lipca w rozmowie z Katolickim Stowarzyszeniem Dziennikarzy, że "środowiska LGBTQ marzą o dostępie do dzieci w szkołach" i dodawał, że na Zachodzie "podczas lekcji promuje się związki homoseksualne".
Na plakatach w Warszawie i Poznaniu widzimy hasło akcji, odnośnik do strony, dwóch nagich mężczyzn z tęczową flagą i logo akcji – tęcza wpisana w znak zakazu. Na dużych billboardach w Poznaniu dodatkowo pojawiły się informacje o "seksedukatorach", którzy będą "nauczać masturbacji od przedszkola", "6-latki uczyć używania prezerwatyw i środków antykoncepcyjncyh" i "promować homozwiązki". Pod wspomnianym zdjęciem jest informacja z
wielokrotnie krytykowanego za metody badawcze badania Marka Regnerusa, sugerującego, że dzieci w rodzinach jednopłciowych są bardziej narażone na molestowanie seksualne. Badanie to niestety do dziś jest wykorzystywane przez ruch anty-LGBT (a w USA przede wszystkim przez grupy sprzeciwiające się równości małżeńskiej i adopcji).
Zwróciliśmy się z zapytaniem do firmy City Poster w Warszawie, czy przestrzeń reklamowa, gdzie wiszą plakaty z ważnym hasłem, ale dyskryminującymi i krzywdzącymi społeczność LGBT symbolami jest ich własnością. W odpowiedzi otrzymaliśmy zapytanie: "Ale proszę wyjaśnić co na tym plakacie jest krzywdzącego i dyskryminującego?". Nie udało nam się jeszcze skontaktować z firmą Alliance Media Polska z Poznania, której zadaliśmy to samo pytanie.
(md)
Niestety, wszystko się dzieje przez pryzmat parad, klubów i zachowań, więc w tak zatwardziale "konserwatywnym" środowisku nie ma co liczyć na cuda, bo to już naiwność level unlimited.
Tak w zasadzie to Żydzi zatruwają wodę. Niemcy i Polacy także ;)
Co rozumiesz przez odpowiedź?