Profesjonalna liga koszykówki kobiet - WNBA uruchomiła na swych stronach specjalną kampanię dla kibiców i sportowców LGBT. "To bardzo fajna i ważna inicjatywa - kolejny krok do pełnego otwarcia się sportu zawodowego w USA na społeczność LGBT" – mówi Rostek z Krakowskiego Klubu Sportowego "Krakersy", w którym prężnie działa sekcja kobiecej koszykówki.
WNBA ma nadzieję, że kampania pomoże jeszcze bardziej spopularyzować ligowe rozgrywki wśród społeczności LGBT: okazuje się, że
ligą interesuje się (i regularnie ogląda mecze) 25 proc. lesbijek. Elementem kampanii jest
specjalna strona, na której znajdą się informacje, wywiady, opisy wydarzeń, w które WNBA się zaangażuje. W czerwcu odbędą się specjalne mecze, podczas których koszykarki zaprezentują zaprojektowane przez Adidasa (sponsora ligi) pride'owe koszulki. Tęczowe logo kampanii będzie także wyświetlane podczas rozgrywek ligowych. "Zależy nam na wszystkich fanach i fankach, a wiemy, że ludzie LGBT od dawna nas wspierają. Dla nas to świętowanie różnorodności i inkluzywności i gest w stronę widzów, którzy są z nami mocno związani" – powiedziała AP Laurel Ritchie, szefowa WNBA.
To pierwsza taka inicjatywa wśród amerykańskich profesjonalnych lig.
"Naszym zdaniem jest to bardzo fajna i ważna inicjatywa - kolejny krok do pełnego otwarcia się sportu zawodowego w USA na społeczność LGBT. To może tylko cieszyć, biorąc pod uwagę jak społecznie nośny jest sport i to nie tylko w USA" –
mówi Rostek z Krakowskiego Klubu Sportowego "Krakersy". "Myślę, że samym sportowcom ułatwi to coming outy, bez obawy o zaszkodzenie karierze, ostracyzm czy utratę kontraktów reklamowych. LGBT-fanom sportu ułatwi komunikację i tworzenie społeczności. Zwłaszcza, że koszykówka to chyba bardzo popularny sport wśród kobiet, zarówno zawodniczek, jak i kibicek" – podkreśla w rozmowie z nami, dodając, że krakersowa sekcja kobiecej koszykówki prężnie się rozwija. "Dziewczyny skrzyknęły się spontanicznie, po mini-turnieju damskiej koszykówki, który współorganizowaliśmy z kijowskim klubem NRG. I taki entuzjazm i miłość do sportu właśnie cieszą najbardziej" – mówi Rostek.
"Jestem pewien, że to co dzieje się w USA prędzej czy później stanie się u nas. Pytanie tylko czy za 2, czy za 20 lat. Mam nadzieję, że casus USA jest małym, drobnym kroczkiem do zmiany w Europie i koniec końców w Polsce. Pewnie jak zwykle pojawią się zarzuty o tworzenie getta. Jak zwykle moja odpowiedź jest taka, że to nie jest zamykanie się na nikogo. Raczej otwieranie się na ludzi, których łączy zarówno miłość do sportu, jak i coś jeszcze - w tym wypadku bycie członkiem społeczności LGBT" – reasumuje.
Więcej o Krakowskim Klubie Sportowym "Krakersy".(md)