Nie milkną komentarze po zeszłotygodniowej rezygnacji z funkcji prezesa Mozilli Brendana Eicha. Eich kilka lat wspierał finansowo kampanię na rzecz Propozycji 8, zakazującej w Kalifornii małżeństw jednopłciowych. Aferę wokół rezygnacji Eicha skrytykowały także niektóre osoby ze społeczności LGBT: sugerując, że mamy do czynienia z "tęczowym gestapo". W internecie wrze: pojawiły się listy innych ludzi ze świata technologii i rozrywki, którzy także finansowo wspierali walkę z równością małżeńską.
Kilkanaście dni temu pisaliśmy o nowym szefie Mozilli,
Brendanie Eichu, który kilka lat temu wspierał finansowo kampanię na rzecz Propozycji 8 w Kalifornii. Dwóch małżonków- programistów wezwało do bojkotu Firefoksa, sam Eich wydał oświadczenie, w którym zapewnił, że chce, by Mozilla była miejscem otwartym i przyjaznym dla każdego. Pojawiły się i oświadczenia samej firmy, rezygnacje dyrektorów i kolejne wezwania do bojkotów.
W zeszły czwartek Eich zrezygnował z funkcji prezesa Mozilli. "Polityka naszej organizacji opiera się na różnorodności i inkluzywności. Witamy wkład każdego, niezależnie od wieku, kultury, płci, tożsamości płciowej, języku, rasy, orientacji seksualnej, miejsca zamieszkania i religii. Mozilla wspiera równość wszystkich. Chociaż bolesne, wydarzenia zeszłego tygodnia pokazały dlaczego potrzebujemy sieci. By każdy z nas mógł zaangażować się otwarcie w trudne dyskusje, które sprawią, że świat będzie lepszy" – napisała Mitchell Baker z zarządu Mozilli.
Rezygnacja Eicha zmobilizowała konserwatystów: Mozillę zalały negatywne komentarze obrońców "tradycyjnej rodziny" i kolejne, tym razem z drugiej strony, wezwania do bojkotów. Najbardziej jednak zaskoczyły reakcje ludzi ze społeczności LGBT: Andrew Sullivan, dziennikarz i bloger, ujawniony gej, napisał, że afera wokół Eicha jest złym ruchem dla LGBT, którego "będziemy żałować". Bloger stwierdził, że tym samym społeczność LGBT nie różni się od drugiej strony i nie powinniśmy stosować tych samych metod. Na Sullivana spadła krytyka:
czy nazywanie i wytykanie bigoterii na pewno jest brakiem tolerancji? Okazało się też, że "Mozillagate" ma ciąg dalszy. W serwisie GayGamer.net jeden z redaktorów
opublikował kilka innych nazwisk osób z branży technologicznej, które także finansowo wspierały kampanię w Kalifornii: wysokich stanowisk ze świata gier komputerowych, filmu, czy muzyki.
Walka o swoje prawa, czy polowanie na czarownice?
(md)
Magda Dropek Redaktorka portalu Queer.pl, członkini zarządu Fundacji Równość.org.pl
Starałam się podejść do "Mozillagate" z dystansem, jednak poziom doniesień medialnych o rezygnacji Eicha w polskich mediach o nowych technologiach mnie poraził. I niestety pokazał też jak ogromna przepaść jest między nami a np. USA. Brendan Eich ma prawo do swoich poglądów, jak najbardziej. Ma prawo zarządzać swoimi finansami w sposób jaki mu się podoba. Ale w momencie, gdy staje się osobą publiczną - i do tego szefem firmy-organizacji, która w swoich wartościach stawia na szeroko rozumianą "wolność" (także w kontekście internetowych zasobów) - to coś tu nie gra. Prawo do małżeństwa jest prawem człowieka, nie żadnym przywilejem, czy wymysłem. Czynne wspieranie kampanii na rzecz walki z małżeństwami jednopłciowymi w Kalifornii (pamiętajmy, że chodziło o ich zakaz i nie było pewne, czy też nie cofnięcie tych, które już zostały zawarte) jest wysłaniem sygnału, że dzieli się ludzi na obywateli pierwszej i drugiej kategorii.
Na jednym z polskich portali, wzywającym do "zachowania zdrowego rozsądku" w sprawie Eicha, pojawił się komentarz: "Firma musi być obiektywna, pozostawić wolność wyboru swoim pracownikom, chyba, że są rasistami albo antysemitami". Czy trzeba coś dodawać?
Nikt mi nie broni, to fakt, ale nadal nie jest uregulowana sytuacja prawna par jednopłciowych. Debaty polityczne, które się nad tą kwestią toczą, opierają się jednak nie na faktach, nie na rzetelnej wiedzy, a na argumentach religijnych, co samo w sobie jest nadużyciem, ponieważ państwo jest dla każdego, a religia już nie.
dreamer16:
Kto go zmusił? Słyszałem, że sam zrezygnował ze swojej funkcji.
dreamer16:
Dla mnie nie wyglądają komicznie niczyje problemy, ale być może to kwestia doświadczenia, ponieważ na co dzień pracuję z osobami nieheteroseksualnymi i jestem świadkiem ich cierpienia. Choć strasznie współczuję osobom żyjącym w krajach, w których, jak wspomniałeś, nawet zabija się za homoseksualizm, to jednak żyjemy w Polsce i na naszych problemach się skupiam najbardziej, bo to one bezpośrednio mnie dotyczą.
Brendan Eich ma prawo do swoich poglądów, jak najbardziej. Ma prawo zarządzać swoimi finansami w sposób jaki mu się podoba. Ale w momencie, gdy staje się osobą publiczną
I tu by chyba wypadało dopisac: powinien się wyrzec wszelkiej własnej opinii na wszelki temat.
Tymi wszystkimi prawami i poprawnością polityczną chce mi się powoli rzygac.
Żyjemy w XXI w centrum Europy i nie mam zamiaru być wdzięcznym za to, że w Polsce nie ma oddzielnych autobusów czy szkół dla osób nieheteroseksualnych. Dyskryminacja nie jest wtedy, gdy biją; dyskryminacja zaczyna się tam, gdzie nie można być sobą. Moje prawa jako prawa człowieka nie są respektowane, nie mogę cieszyć się pełnią praw, jaką cieszy się heteroseksualna większość.
dreamer16:
Nie widzisz sprzeczności i hipokryzji? To, że zatrudnia, niewiele w tym wypadku świadczy, skoro wspiera organizacje i wydarzenia walczące przeciw zrównaniu praw osób nieheteroseksualnych z prawami osób heteroseksualnych. Przypomina mi to trochę spowiedź: najpierw kogoś powyzywam o opluję, może pobiję, a następnie odklepię kilka zdrowasiek i jestem "czysty". Tu: najpierw powspieram organizacje anty, a następnie zatrudnię gejów i lesbijki i będę "czysty".
dreamer16:
Definicje się zmieniają, to raz. A dwa - uznawać sobie może co tylko chce, ale jeśli coś jest sprzeczne z aktualnym stanem wiedzy, należy liczyć się z konsekwencjami. Jeśli ja bym zaczął prawić, że Ziemia jest płaska, to w najlepszym wypadku bym się tylko ośmieszył, a w mniej optymistycznej wersji scenariusza jako człowiek nauki zostałbym zwolniony za szerzenie nieprawdy.
Nikt Ci nie broni być sobą, możesz kochać kogo chcesz i spędzać z nim swoje życie choć formalizacja takiego związku wiele by dała to nie koniecznie musi się to nazywać małżeństwem jeśli daje te same prawa co małżeństwo
Nie widzę hipokryzji u Eicha widzę zawiść i nietolerancję u tych którzy zmusili go do odejścia bo miał inne poglądy
Co ma definicja małżeństwa do kulistości Ziemi? Małżeństwa jednopłciowe nie są efektem odkrycia naukowego generującego aktualny stan wiedzy
Nie można ich udowodnić, podobnie jak nie można obiektywnie uznać wyższosci nauk jednego filozofa nad naukami drugiego
Poza tym w świetle gejów skazywanych np w Iranie na karę śmierci lub dożywocia problem tego że związki partnerskie to niby za mało i że należą się małżeństwa wygląda komicznie
Zresztą hipokryzja Obamy który do niedawna z jednej strony głaskał Putina prześladującego gejów (pasywna polityka zagraniczna także wobec Rosji) a z drugiej na każdym kroku starał się być gayfriendly jest żywym dowodem na egoizm Zachodu nie tylko wobec gejów w Rosji czy na Bliskim Wschodzie ale również wobec np obrzezanych kobiet w Afryce
Świat nie kończy się na Zachodzie, natomiast owy Zachód ma moralny obowiązek nieść oświecenie krajom Trzeciego Świata nawet kosztem pozbawienia ich suwerenności czy zdeptania norm religijnych gdyby to było konieczne
To jest problem... a nie prywatne poglądy Eicha
Żyjemy w XXI w centrum Europy i nie mam zamiaru być wdzięcznym za to, że w Polsce nie ma oddzielnych autobusów czy szkół dla osób nieheteroseksualnych. Dyskryminacja nie jest wtedy, gdy biją; dyskryminacja zaczyna się tam, gdzie nie można być sobą. Moje prawa jako prawa człowieka nie są respektowane, nie mogę cieszyć się pełnią praw, jaką cieszy się heteroseksualna większość.
dreamer16:
Nie widzisz sprzeczności i hipokryzji? To, że zatrudnia, niewiele w tym wypadku świadczy, skoro wspiera organizacje i wydarzenia walczące przeciw zrównaniu praw osób nieheteroseksualnych z prawami osób heteroseksualnych. Przypomina mi to trochę spowiedź: najpierw kogoś powyzywam o opluję, może pobiję, a następnie odklepię kilka zdrowasiek i jestem "czysty". Tu: najpierw powspieram organizacje anty, a następnie zatrudnię gejów i lesbijki i będę "czysty".
dreamer16:
Definicje się zmieniają, to raz. A dwa - uznawać sobie może co tylko chce, ale jeśli coś jest sprzeczne z aktualnym stanem wiedzy, należy liczyć się z konsekwencjami. Jeśli ja bym zaczął prawić, że Ziemia jest płaska, to w najlepszym wypadku bym się tylko ośmieszył, a w mniej optymistycznej wersji scenariusza jako człowiek nauki zostałbym zwolniony za szerzenie nieprawdy.
A kto Ci broni być sobą? Jak się przytulisz do faceta na ulicy to Cię wsadzą za kraty? Możesz robić ze swoim życiem co chcesz nikt Cię nie pyta w urzędzie z kim sypiasz
Nie widzę hipokryzji po stronie Eicha widzę zawiść po stronie tych którzy wyrzucili go z pracy za poglądy
Ja nie wiem co ma definicja małżeństwa do aktualnego stanu wiedzy
Małżeństwa jednopłciowe to nie kulistość Ziemi żeby ją można było udowodnić naukowo i za sprzeciw wobec niej uznawać kogoś za idiote
Weź spójrz szerzej na problem LGBT w skali świata bo dziś dyskryminacja na tym tle w świetle prawa to juz nie problem Zachodu tylko przede wszystkim krajów Afryki, Azji czy Rosji
Żyjemy w XXI w centrum Europy i nie mam zamiaru być wdzięcznym za to, że w Polsce nie ma oddzielnych autobusów czy szkół dla osób nieheteroseksualnych. Dyskryminacja nie jest wtedy, gdy biją; dyskryminacja zaczyna się tam, gdzie nie można być sobą. Moje prawa jako prawa człowieka nie są respektowane, nie mogę cieszyć się pełnią praw, jaką cieszy się heteroseksualna większość.
dreamer16:
Nie widzisz sprzeczności i hipokryzji? To, że zatrudnia, niewiele w tym wypadku świadczy, skoro wspiera organizacje i wydarzenia walczące przeciw zrównaniu praw osób nieheteroseksualnych z prawami osób heteroseksualnych. Przypomina mi to trochę spowiedź: najpierw kogoś powyzywam o opluję, może pobiję, a następnie odklepię kilka zdrowasiek i jestem "czysty". Tu: najpierw powspieram organizacje anty, a następnie zatrudnię gejów i lesbijki i będę "czysty".
dreamer16:
Definicje się zmieniają, to raz. A dwa - uznawać sobie może co tylko chce, ale jeśli coś jest sprzeczne z aktualnym stanem wiedzy, należy liczyć się z konsekwencjami. Jeśli ja bym zaczął prawić, że Ziemia jest płaska, to w najlepszym wypadku bym się tylko ośmieszył, a w mniej optymistycznej wersji scenariusza jako człowiek nauki zostałbym zwolniony za szerzenie nieprawdy.
Dyskryminował osoby nieheteroseksualne. Owszem, pan Eich ma prawo do własnych poglądów i tego mu nikt nie odmawia, jednak o ile nikogo nie zdziwiłby ostracyzm względem rasisty, tak i nie powinien dziwić ostracyzm względem osoby przejawiającej postawę homofobiczną. Homofobia to nic innego jak rasizm XX1 wieku i tak jak rasizm powinna być tępiona. Poglądy poglądami, ale jaki jest powód, dla którego należałoby godzić się na brak sprawiedliwości?
Każe Ci ktoś jeździć oddzielnymi autobusami, chodzić do oddzielnej szkoły czy w końcu mieszkać w osobnej dzielnicy tak jak kazano czarnym? Masz gdzieś tabliczkę z napisem "tylko dla hetero"? Gorzej zarabiasz bo jesteś gejem?
Więc nie mów mi o tym że człowiek który zatrudnia w swej firmie jawnych gejów kogokolwiek dyskryminuje
Malzenstwo nie jest prawem tylko instytucją dającą prawa, gdybym będąc w tzw związku partnerskim miał te same prawa co małżeństwa (i te same obowiązki) to nie czułbym się dyskryminowany
A zwalnianie kogoś z pracy bo uznaje tradycyjną definicje małżeństwa przyjętą od wieków to jest dopiero brak sprawiedliwości i szczyt hipokryzji
Dyskryminował osoby nieheteroseksualne. Owszem, pan Eich ma prawo do własnych poglądów i tego mu nikt nie odmawia, jednak o ile nikogo nie zdziwiłby ostracyzm względem rasisty, tak i nie powinien dziwić ostracyzm względem osoby przejawiającej postawę homofobiczną. Homofobia to nic innego jak rasizm XX1 wieku i tak jak rasizm powinna być tępiona. Poglądy poglądami, ale jaki jest powód, dla którego należałoby godzić się na brak sprawiedliwości?
Teraz za to konserwatyści będą mieć pole do popisu, bo będzie im łatwo wmówić ludziom do czego doprowadza rzekome "lobby" gejowskie
Niektórzy powinni się w końcu opamiętać i zrozumieć że małżeństwo od wiek wieków było związkiem kobiety i mężczyzny dlatego szanuje argumenty konserwatystów i poglądy Eicha choć ich w pełni nie podzielam