„Pierwszym środowiskiem, w którym wiara oświeca miasto ludzi, jest rodzina. Mam na myśli zwłaszcza trwały związek mężczyzny i kobiety w małżeństwie. Powstaje on z ich miłości, będącej znakiem i obecnością miłości Bożej, z uznania i akceptacji dobra odmienności seksualnej, dzięki czemu małżonkowie mogą stać się jednym ciałem” – czytamy w opublikowanej w piątek pierwszej encyklice papieża Franciszka „Lumen fidei” (światło wiary). To pierwszy od objęcia pontyfikatu komentarz papieża do kwestii małżeństwa.
Encyklikę „Lumen fidei” rozpoczął pisać papież Benedykt XVI, Franciszek ją tylko dokończył. W odróżnieniu do swojego poprzednika, który
często komentował toczącą się w różnych krajach walkę o równość małżeńską, papież Franciszek do tej pory nie zabierał w tej sprawie głosu. "Stworzenia różnią się od siebie. Mogą być chronione lub zagrożone na wiele sposobów, co wiemy z naszego codziennego doświadczenia. Jeden z takich ataków bierze się z praw lub projektów praw, które w imię walki z dyskryminacją, uderzają w biologiczną podstawę różnicy między płciami. Myślę tu o niektórych krajach Europy i obu Ameryk" – mówił Benedykt XVI w 2010 roku, a na początku 2012 roku nie przebierał już w słowach: „Polityka, która pomniejsza znaczenie rodziny jest zagrożeniem dla ludzkiej godności i przyszłości ludzkości w ogóle".
Podczas argentyńskiej walki o równość małżeńską papież Franciszek - kardynał Bergoglio mówił: "Nie bądźmy naiwni, nie mówimy o politycznej walce - to destrukcyjne roszczenia skierowane przeciwko planowi bożemu". Adopcję przez pary jednopłciowe nazywał „dyskryminacją i nadużyciem wobec dzieci”. Pod koniec marca jednak "New York Times” doniósł, powołując się na autoryzowanego biografa papieża, że w 2010 roku kard. Bergoglio
próbował namówić argentyńskich biskupów do poparcia związków partnerskich jako „mniejszego zła”.
Encyklika jest pismem – orędziem skierowanym do wiernych i biskupów, dotyczącym spraw doktrynalnych i organizacyjnych Kościoła.
(md)
Kogo to obchodzi? W kościele małżeństwo niech będzie czym chce.
Jednak w szerszym ujęciu to nic innego jak maszynka do dojenia pieniędzy z ciemnego ludu. Tak czy siak, nie przeszkadza mi to, tak samo jak scjentologia, czy islam o ile tylko zajmują się sobą. Nie mam absolutnie nic do katolików ani innych religijnych ludzi o ile nie obierają sobie za cel ludzi LGBT do których mam przyjemność należeć. Gdyby mnie nie atakowali, nie poniżali i nie udowadniali swojej wątpliwej wyższości nade mną było by o wiele milej. A tak ciężko się dziwić że ludiom się nie podoba gdy ktoś im pluje w twarz.
Nie ze wszystkim się zgodzę. Ale pierwszy akapit jest świetny! Świetny! Świetny! Ja zawsze wiedziałem, że Ty kumaty facet jesteś!!
ps: Oj, Neguto widzę, że roczek doszedł, 30-tka uderzyła ;)
Mam, bo mnie wkurza takie puste najeżdżanie na Kościół, który poza faktem nietolerowania homoseksualistów w niczym nie zawinił, a jest ogromną częścią naszej tradycji, kultury i historii. Trochę szacunku by się przydało.
Argumentum ad traditionem. Oraz zawinił wiele. Przede wszystkim w konserwowaniu szkodliwej mentalności i wzorców postępowania. Określanie norm w tak ciasny sposób, w jaki robi to KK faje ogromne szanse, że ktoś w tych normach się nie zmieści, a więc zostanie wykluczony. Konserwuje fałszywy obraz rzeczywistości, nielogiczny system moralny i potrzebę autorytetu, wodza duchowego ("skąd ateiści wiedzą, co dobre, a co złe?").
Wszędobylskie symbole dla symbolicznych umysłów.
Jednak w szerszym ujęciu to nic innego jak maszynka do dojenia pieniędzy z ciemnego ludu. Tak czy siak, nie przeszkadza mi to, tak samo jak scjentologia, czy islam o ile tylko zajmują się sobą. Nie mam absolutnie nic do katolików ani innych religijnych ludzi o ile nie obierają sobie za cel ludzi LGBT do których mam przyjemność należeć. Gdyby mnie nie atakowali, nie poniżali i nie udowadniali swojej wątpliwej wyższości nade mną było by o wiele milej. A tak ciężko się dziwić że ludiom się nie podoba gdy ktoś im pluje w twarz.
Mam, bo mnie wkurza takie puste najeżdżanie na Kościół, który poza faktem nietolerowania homoseksualistów w niczym nie zawinił, a jest ogromną częścią naszej tradycji, kultury i historii. Trochę szacunku by się przydało.