W zeszłym tygodniu w
Parlamencie Europejskim odbyła się
konferencja, podczas której przedstawiono wyniki raportu zamówionego przez Komisję Europejską, dotyczącego dyskryminacji ludzi trans- i interseksualnych w Unii Europejskiej. W konferencji udział wzięli m.in. członkowie i członkinie Parlamentu Europejskiego oraz Komisji Europejskiej. Tymczasem w Polsce
Fundacja Trans-Fuzja napisała list do Pełnomocniczki Rządu ds. Równego Traktowania, Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz, która w ostatnim wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" wyraziła
wątpliwości co do projektu ustawy o uzgodnieniu płci. "Jesteśmy szczerze zaniepokojeni deklaracją Pani Minister odnośnie wątpliwości co do umożliwienia osobom transpłciowym zmiany danych osobowych bez jakichkolwiek interwencji medycznych" - czytamy w liście Fundacji, która przypomina, że "przymusowa sterylizacja osób transpłciowych jest uważana przez Radę Europy za działanie niehumanitarne. Jest to również pogwałcenie podstawowych praw człowieka, szczególnie zaś prawa do samostanowienia o sobie jako jednostce oraz prawa do poszanowania życia rodzinnego".
Autorzy przedstawionego w Brukseli raportu stwierdzili, że
dyskryminacja ludzi trans- i interseksualnych "szaleje w całej Europie" i że poszczególnym krajom UE brakuje efektywnego prawa antydyskryminacyjnego. Zwrócili uwagę, że trans- i interseksualni ludzie muszą tkwić w społeczeństwach, w których jedyną normą jest mocny podział na mężczyznę i kobietę, a w przypadkach prób uzgodnienia płci są poddawani "przymusowym sterylizacjom, przymusowym rozwodom, czy obowiązkowym leczeniem psychologicznym". Wezwano kraje członkowskie do tego, by w prawie antydyskryminacyjnym uwzględniały także szeroko pojętą tożsamość płciową, ekspresję płciową i ludzi interseksualnych, których pierwszy raz wymieniono w podobnym raporcie.
Najlepiej oceniono Finlandię i Niemcy, gdzie ludzie trans- i interseksualni mają największą ochronę. W raporcie zwrócono też uwagę, że zmian w prawie powinno się dokonać zwłaszcza przed wstąpieniem do UE Turcji, gdzie jest bardzo silna dyskryminacja i przemoc względem transpłciowych kobiet.
"Mam jednak wątpliwości co do propozycji, żeby nie wymagać ubezpłodnienia przed decyzją o zmianie płci metrykalnej. Jeśli ktoś formalnie będzie kobietą, ale fizycznie pozostanie płodnym mężczyzną i spłodzi dziecko, to jako kto ma być wpisany w papierach? Jako matka?" - powiedziała w zeszłym tygodniu w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, czym wywołała zdumienie Fundacji Trans-Fuzja. "Osoby transpłciowe w Polsce należą do jednej z najbardziej dyskryminowanych grup. Nie istnieją niemal żadne mechanizmy prawne, które chroniłyby przed dyskryminacją ze względu na tożsamość czy ekspresję płciową. Zamiast zastanawiać się nad ubezpłodnieniem, prosimy o wspieranie projektów dążących do zmiany obecnego stanu rzeczy. Zarówno Parlament Europejski, jak i Rada Europy posługują się już kategoriami tożsamości oraz ekspresji płciowej, ich implementacja w polskiej rzeczywistości to zaledwie kwestia czasu. Nie chcemy czekać. Żądamy równych praw, równego traktowania" - czytamy w liście Fundacji Trans-Fuzja.
Raport dotyczący dyskryminacji ludzi trans-i interseksualnych w UEList Fundacji Trans-Fuzja(md)
A tak coś bardziej merytorycznego możesz napisać? Porównanie mnie do homofobów, miało za zadanie mnie obezwładnić? Jak chcesz mnie przekonać to zacznij używać merytorycznych argumentów, a nie oskarżaj o uprzedzenia.
No sorry ale porównywanie cierpienia Portugalczyków o ich marchewkę do cierpienia i prób samobójczych osób trans?
A kto dokonał takiego porównania? Co chwila dokonujesz nadinterpretacji. Nie porównywałem cierpienia, tylko naginanie prawa.
No sorry ale porównywanie cierpienia Portugalczyków o ich marchewkę do cierpienia i prób samobójczych osób trans?
Jest późno, czego dowodem jest to, że zaczynasz wymyślać nietrafione porównania.
Czujesz się buddystą? Bądź buddystą. Ktoś broni? Nie. Nikt nie zabrania. Potrzebujesz urzędowego potwierdzenie, że jesteś buddystą? Przykro mi, takich zaświadczeń się nie wydaje :)
Dlaczego w ogóle piszesz "czy powinniśmy pozwalać"? Ludzie będą wierzyć w co chcą, i nie potrzebują twojego pozwolenia. Swoje "pozwolenie" na zmianę czyjegoś wyznania włóż sobie w... łóżko, i idź spać.
tym bardziej jeśli czekałbyś na operacje powiększenia wzrostu.
Tak wiem. Prawo można naginać do woli. Papier przyjmie wszystko. Portugalczycy też cierpieli mocno. Cierpieli tak mocno, aż empatyczna UE zgodziła się aby marchewkę uznać za owoc. Tylko dla mnie, takie prawo, to nie prawo, tylko parodia prawa.
Nie, nie powinniśmy. Powinniśmy im dawać wędkę, a nie rybę.
wiele osób cierpi bo czuje się oszukanych przez swoją wiarę czy powinniśmy pozwalać na zmianę wyznania tylko dlatego że ktoś poczuł się buddystą ?
W dowodzie osobistym mam napisane, że mam 182 cm wzrostu. Czuję się jednak osobą wyższą. Mogę od urzędników żądać, aby zmienili mi w dowodzie dane, ale czy ktoś weźmie na serio moje subiektywne odczucia? W dowodzie są dane dotyczące rzeczywistych cech ciała, a nie tego co ja czuję.
W dowodzie mam napisane, że mam oczy piwne. Ale czuję się osobą zielonooką. Czy dojdzie do zmiany danych w dowodzie? Nie, bo w dowodzie są rzeczywiste cechy ciała, a nie cechy odczuwane. Dopiero jak sobie operacyjnie zmienię kolor oczu, to wtedy mogę żądać zmian w dowodzie.
no jeżeli będziesz się chciał zabić z tego powodu że masz w dowodzie wpisane 112 a czuł byś się na 156 to pewnie pomyślałbym że skoro jest to dla ciebie aż tak ważne że nie możesz z tym żyć, to pewnie krzyczałbym głośno że powinieneś mieć do tego prawo. trochę empatii człowieku. prawo powinno być dla ludzi a nie po to żeby ładnie wyglądało na papierze.
tym bardziej jeśli czekałbyś na operacje powiększenia wzrostu.
Nie, nie powinniśmy. Powinniśmy im dawać wędkę, a nie rybę.