Z ostatniej chwili!Sejmowa Komisja Ustawodawcza opiniowała dziś oba projekty ustaw o związkach partnerskich.
Oba projekty zostały odrzucone w głosowaniu. W obu głosowaniach stosunek głosów wynosił 15-3.
Niedługo obszerniejsza relacja z posiedzenia Komisji oraz komentarze, m.in. Ygi Kostrzewy i Ryszarda Kalisza.Przypomnijmy: w połowie stycznia w Sejmie
odbyła się wspólna konferencja prasowa Ruchu Palikota, Sojuszu Lewicy Demokratycznej, przedstawicieli Grupy Inicjatywnej ds. związków partnerskich, kampanii Miłość Nie Wyklucza oraz Fundacji Trans-Fuzja podczas której ogłoszono, że do laski marszałkowskiej złożone zostaną dwa projekty ustaw. Jeden z projektów, dotyczący ustawy o instytucji związku partnerskiego, przygotowany przez prawników akcji Miłość Nie Wyklucza oraz KPH,
został złożony do laski marszałkowskiej w połowie lutego. Drugi wywodzi się z prac
Grupy Inicjatywnej ds. Związków Partnerskich oraz SLD, dotyczy umowy związku partnerskiego, nad którym w wakacje prace rozpoczęła podkomisja sejmowa.
Został złożony w Sejmie 22 maja.
Projekty ustaw dostępne są na stronie Sejmu:
http://orka.sejm.gov.pl/Druki7ka.nsf/Projekty/7-020-132-2012/$file/7-020-132-2012.pdf
http://orka.sejm.gov.pl/Druki7ka.nsf/Projekty/7-020-235-2012/$file/7-020-235-2012.pdf
Nie do końca się z Tobą zgodzę.
Ciężko jest mówić o Polsce jako państwie wyznaniowym. Ciężko jest mówić, że Polska zachowuje się jak kraj wyznaniowy.
Wielu osobom się może wydawać, że tak się właśnie dzieje, gdyż KK ma ogromny wpływ na politykę w naszym kraju. Jednak tak nie jest.
Gdyby Polska zachowywała się jak kraj wyznaniowy, to mielibyśmy zakaz handlu w niedzielę (bo wszak niedzielna praca w gó*no się obraca), ustawa antyaborcyjna byłaby bardziej radykalna, homoseksualistów by kamienowano, a z udziału we mszy niedzielnej rozliczano by nas jak z udziału w pochodach pierwszomajowych za komuny.
W przypadku omawianej ustawy nie jest to jednak ani wina kościoła, ani rzekomego quasi wyznaniowego państwa.
To wina posłów, którym nie narzucono partyjnej dyscypliny. Procedują oni wedle "własnych przekonań" i takie są efekty.
Sami wybraliśmy takich przedstawicieli. Gdyby większa część naszej społeczności głosowała na partię bliższą ideologicznie naszym postulatom, to byłaby szansa na realizację ustawy. Teraz pozostaje nam tylko pokazać PiSiorom i POwcom czerwone kartki. W następnych wyborach sami musimy się zatroszczyć się o swoje sprawy. zachęcajmy znajomych, żeby głosowali na partię popierającą nasze sprawy ... ba może nawet załóżmy partię LGBTQ. A co!
Pamiętajmy. Jedynym sposobem na zmianę jesteśmy MY - społeczność LGBTQ.
Sami musimy postarać się o większy lobbing na rzecz ustawy, a także małymi kroczkami wprowadzać zapisy prawne dla nas korzystne.
O ile polskie społeczeństwo powoli dojrzewa do akceptacji związków partnerskich, tak małżeństwa jednopłciowe czy adopcja dzieci przez pary homoseksualne nadal spotykają się ze społecznym sprzeciwem.
Może zamiast walczyć o "naszą" ustawę, pokażmy że ta ustawa jest korzystna dla par heteroseksualnych. Na tym połóżmy większy nacisk, zdobądźmy większe poparcie dla takiego spojrzenia, a ugramy wiele dla nas!
Póki co ... chodźmy do naszych posłów na spotkania (każdy ma dyżury w swoim okręgu), piszmy pisma, wierćmy im tzw. dziurę w brzuchu, nakłaniajmy ich do pisania interpelacji. Pokażmy tym p osłom, że na tej ustawie nam zależy i tak łatwo tego nie zostawimy!
Pisałam o jednej konkretnej kwestii w związku z podobieństwem do państwa wyznaniowego, co miało być swego rodzaju przenośnią. Nie twierdzę że Polska to państwo takie jak Iran, bynajmniej nie rozumiem Twojego odniesienia do zakazu handlu w niedziele i tak dalej, gdyż ja nie rozpowszechniam poglądu że Polska jest w całkowitym stopniu państwem wyznaniowym.
Wracając do " przedstawicieli " zgadzam się z Maxem Weberem, prawda jest taka że polityk to jedna z roli społecznych różniąca się od innych zwiększoną świadomością i tzw. potrzebą mocy (władza, sława, pieniądze). Osoba którą kierują głównie takie czynniki nie zdaje się być godną zaufania a tym bardziej powierzenia jej swojego losu, przyszłości.
W naszym kraju od lat uprawiana jest " polityka bez ideologi " tzn." pierwszym i głównym obowiązkiem prezydenta jest wygrać wybory".
Wybacz nie wiele mam pojęcia o działalności ruchu LGBTQ, ale jeżeli miała bym wskazać polityków którzy kierują się ideami byłoby ich tylko trzech ale niestety po tej prawej stronie. Nie wierzę w takie nowinki jak Ruch Palikota. Rzeczywistość wygląda tak że " polityka jest wozem " a my " widownia wołem ". Tak na pocieszenie jak wiadomo kropla drąży skałę ;). Ile to potrwa nikt nie wie.
Nie do końca się z Tobą zgodzę.
Ciężko jest mówić o Polsce jako państwie wyznaniowym. Ciężko jest mówić, że Polska zachowuje się jak kraj wyznaniowy.
Wielu osobom się może wydawać, że tak się właśnie dzieje, gdyż KK ma ogromny wpływ na politykę w naszym kraju. Jednak tak nie jest.
Gdyby Polska zachowywała się jak kraj wyznaniowy, to mielibyśmy zakaz handlu w niedzielę (bo wszak niedzielna praca w gó*no się obraca), ustawa antyaborcyjna byłaby bardziej radykalna, homoseksualistów by kamienowano, a z udziału we mszy niedzielnej rozliczano by nas jak z udziału w pochodach pierwszomajowych za komuny.
W przypadku omawianej ustawy nie jest to jednak ani wina kościoła, ani rzekomego quasi wyznaniowego państwa.
To wina posłów, którym nie narzucono partyjnej dyscypliny. Procedują oni wedle "własnych przekonań" i takie są efekty.
Sami wybraliśmy takich przedstawicieli. Gdyby większa część naszej społeczności głosowała na partię bliższą ideologicznie naszym postulatom, to byłaby szansa na realizację ustawy. Teraz pozostaje nam tylko pokazać PiSiorom i POwcom czerwone kartki. W następnych wyborach sami musimy się zatroszczyć się o swoje sprawy. zachęcajmy znajomych, żeby głosowali na partię popierającą nasze sprawy ... ba może nawet załóżmy partię LGBTQ. A co!
Pamiętajmy. Jedynym sposobem na zmianę jesteśmy MY - społeczność LGBTQ.
Sami musimy postarać się o większy lobbing na rzecz ustawy, a także małymi kroczkami wprowadzać zapisy prawne dla nas korzystne.
O ile polskie społeczeństwo powoli dojrzewa do akceptacji związków partnerskich, tak małżeństwa jednopłciowe czy adopcja dzieci przez pary homoseksualne nadal spotykają się ze społecznym sprzeciwem.
Może zamiast walczyć o "naszą" ustawę, pokażmy że ta ustawa jest korzystna dla par heteroseksualnych. Na tym połóżmy większy nacisk, zdobądźmy większe poparcie dla takiego spojrzenia, a ugramy wiele dla nas!
Póki co ... chodźmy do naszych posłów na spotkania (każdy ma dyżury w swoim okręgu), piszmy pisma, wierćmy im tzw. dziurę w brzuchu, nakłaniajmy ich do pisania interpelacji. Pokażmy tym p osłom, że na tej ustawie nam zależy i tak łatwo tego nie zostawimy!
Dopóki nie będzie jasnej deklaracji ze strony partii politycznych, że poprą projekt, a na głosowaniu nie wprowadzą dyscypliny, to możemy pomarzyć o ustawie :/
Jedyne rozwiązanie na teraz, to składać ten projekt do upadłego. Jak odpadnie w głosowaniu, to złożyć kolejny raz i kolejny, aż przegłosują ;)
W konsekwencji siła!
kto był za, a kto przeciw?
no właśnie?
kto był za, a kto przeciw?
I tu się banda ryżego Donka przejedzie (i słusznie!!). Od czwartku rozmawiałem na ten temat z wieloma osobami i w zasadzie WSZYSCY dotychczasowi zwolennicy PO stwierdzili jednoznacznie: ONI już mojego głosu NIGDY nie dostaną (mojego też)