Kolejny happening działaczki
Dziś, w sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie, o godzinie 12.00, odbyła się prezentacja raportu KAI o finansowaniu Kościoła w Polsce. Zaproszenie na konferencję otrzymała także... Anna Zawadzka, wydawczyni oraz działaczka LGBT znana jako Anka Zet, którą wyrzucono z wydarzenia po jej wypowiedziach odnoszących się m.in. do społeczności LGBT.
Konferencja dotyczyła przede wszystkim problemów finansowych Kościoła, towarzyszyła jej debata z udziałem m.in. kard. Kazimierza Nycza. Anka Zet zaproponowała rozwiązanie problemu kulejących finansów: Kościół powinien pobłogosławić związki jednopłciowe oraz udzielać chrztu dzieciom z nieformalnych związków, co zapewniłoby dodatkowe dochody. Zabrała głos także w sprawie podnoszonego problemu wysokich kosztów utrzymania kościołów w małych parafiach: "Przyjechałam ze wsi, gdzie ludzie nie mają pieniędzy, nie mają pracy, nie stać ich, by wysłać dzieci na studia, to nie fair!" - powiedziała oburzona Anka Zet naszemu portalowi. Po tej wypowiedzi działaczka została wyrzucona z sali przez organizatorkę konferencji. "To jak mnie potraktowano zostało zarejestrowane przez kamery, jestem ciekawa, czy ktokolwiek to pokaże" - powiedziała nam zaraz po incydencie.
Nie jest to pierwsza akcja Anki Zet: na 2. Kongresie Kobiet przerwała wówczas oficjalną część konferencji, zadając pytanie o wprowadzenie ustawy o związkach partnerskich dla par tej samej płci. Zawadzka została wyproszona z sali i dopiero po interwencji organizatorek dopuszczona do dalszego udziału w kongresie. W 2010 roku podczas tego samego wydarzenia zorganizowała jednoosobowy happening: pojawiła się z wielkim identyfikatorem z napisem "Kandydatka na pierwszą damę dla P. Kaczyńskiego". Trzy lata temu Zawadzka uganiała się po gmachu Sejmu za Zbigniewem Ziobro, domagając się odpowiedzi na pytanie o związki partnerskie par jednopłciowych. "Pan nie ma prawa zawrzeć związku z mężczyzną, życzę panu, żeby pan mógł!" - powiedziała wówczas. Demonstrowała także podczas wizyty Baracka Obamy w Polsce a podczas III Europejskiego Kongresu Kobiet ogłosiła swoją śmierć.
(md)
Od razu widać że różnimy się od katolików :) zawsze jakiś plus
Co do działania TK - odezwałeś się, ale nic na ten temat nie wiesz. TK działa na podstawie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym oraz na podstawie Konstytucji, zaś sędziowie TK podlegają tylko Konstytucji. I najśmieszniejsze w obliczu prawa i faktów jest właśnie to Twoje mędrkowanie w tej kwestii, gdy Konstytucja w art. 190 ust. 3 wyraźnie mówi: "Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego wchodzi w życie z dniem ogłoszenia, jednak Trybunał Konstytucyjny może określić inny termin utraty mocy obowiązującej aktu normatywnego. Termin ten nie może przekroczyć osiemnastu miesięcy, gdy chodzi o ustawę, a gdy chodzi o inny akt normatywny - dwunastu miesięcy."
Twoje wypowiedzi są po prostu śmieszne. Kompromitujesz się brakiem podstawowej wiedzy z zakresu prawoznawstwa oraz prawa konstytucyjnego, ale wypowiadasz się na te tematy. Żenada. Prościej już się nie da wytłumaczyć tego, o czym mówimy, Twoi nauczyciele szkolni musieli mieć nie lada kłopot, żeby cokolwiek Ci przełożyć, a widzę, że i tak ich trud poszedł na marne. Myśl sobie o Kościele Katolickim i pani Merkel co chcesz, nie interesuje mnie to. Ale jeśli chcesz się wypowiadać w kwestiach prawnych najpierw przeczytaj jakąś książkę, bo jesteś idealnym przykładem na to, że nie rozumiesz podstawowych pojęć zawartych w tekstach prawnych, nie mówiąc już o tym, że słowa "doktryna i jej dorobek" nic Ci nie mówią. Nie znasz się, to się nie wypowiadaj, bo robisz z siebie błazna, a cała Polska tęczowa to czyta.
Jednak okazuje się, że masz braki intelektualne i to bardzo duże. Jako prawnik wytłumaczę Ci jeszcze raz - przepisy te nie działają z automatu, są normami programowymi. Twoja pensja to nie jest efekt Twojego widzimisię, tylko podpisanej przez Ciebie umowy o pracę, a szczegóły w tej kwestii regulują zapisy kodeksu pracy, Konstytucja nie ma tu nic do rzeczy. Jeśli chcesz mówić o ochronie i użyciu skargi, to zdobądź najpierw jakąś wiedzę, błagam. Wątpię, żebyś w ciągu paru godzin przerył książki, które Ci poleciłam, a na pewno je zrozumiał. O jakiej skardze mówisz? Chyba chodzi Ci o skargę konstytucyjną, regulowaną przez art. 79 Konstytucji, skoro już jesteśmy przy tym temacie. Ale widać, że nawet konstytucyjnych zapisów nie znasz - art. 79 ust. 2 sam wskazuje na jaki przepis Konstytucji powołać się przy skardze nie można. Pozostałe przepisy nie mogące być samoistną podstawą skargi konstytucyjnej określiła już dawno doktryna, ściślej mówiąc Trybunał Konstytucyjny, podkreślając przy tym ich charakter programowy. Ale co Ty o tym możesz wiedzieć, skoro podstawowych pojęć nie rozumiesz.
No tak, jak coś nie po Twojej myśli to od razu prymitywne, nawet jeśli Twoje idiotyczne zapatrywania na prawo wyśmiewają wykształceni prawnicy.
Nie. Konstytucja chroni pracę przed wynaturzeniami pracodawców. Nigdzie nie jest napisane, że państwo ma zapewniać pracę albo tworzyć miejsca pracy.
Te "jakieś tam akty" to Biblia, księga mająca z górą 5 tysięcy lat.
Znaczy się takimi, co jak tylko coś nie po ich myśli to od razu wrzeszczą DYSKRYMINACJA DYSKRYMINACJA?
oraz: "to, że akurat pomaganie ludziom jest sprzeczne z wolą boga tego kościoła to już nie ma znaczenia."
Gdzie w Piśmie Świętym jest napisane, że mamy źle traktować osoby czarnoskóre albo NIE POMAGAĆ drugiemu człowiekowi? Jeżeli jesteś niewierzący i nie znasz tej religii to nie obrażaj proszę przy tej okazji osób wierzących bo raz, że Twoje komentarze są dziecinne, a dwa, że krzywdzą inne osoby.
Praca znajduje się pod ochroną Rzeczypospolitej Polskiej.
Art. 38.
Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.
Zauważasz różnicę pomiędzy "państwo chroni", a "państwo zapewnia"?
Artykuł 24 mówi tylko o tym, że państwo sprawuje funkcję kontrolną nad pracodawcami. To znaczy, że jeśli wyrzucą cię z pracy za to, że jesteś gejem to możesz iść do sądu i wygrać sprawę. Albo jeśli robić nadgodziny, a nie dostajesz za to wynagrodzenia to możesz iść do sądu i wygrać sprawę. W kodeksie pracy nie ma nigdzie napisane, że "państwo zapewnia każdemu obywatelowi pracę". Całe szczęście nie żyjemy już w systemie komunistycznym, gdzie praca faktycznie była zapewniana przez państwo - dlatego z resztą upadł.
Drugi artykuł mówi zaś o tym, że każdy ma prawo do życia. Zauważ, tutaj jest wyraźnie powiedziane, że państwo coś zapewnia. Jeśli chodzi o pracę to tylko "dąży do" albo "stara się".
Reasumując, tak konstytucja określa podstawowe prawa chronione przez państwo jak jakieś tam akty kościoła katolickiego określają też podstawowe jego prawa, do któreych co się zalicza, zwalczać homo? Chyba tak, skoro uznajecie, że anka zet proponując udzielanie homo błogosławieństw powiedziała coś bardzo sprzecznego z fundamentami kościoła. Moje porównanie jest bardzo trafne.
I jeszcze raz dodam, merkelowa "zaproponowała" grecji, że jeśl;i chce kasę to musi ograniczyć podstawowe dobro państwa jakie państwo powinno chronić a jakim jest praca w ten sposób, żeby ludzi pozwalniać a pozostałym obniżyć znacząco pensje i emerytury i jakoś nikt merkjelowej nie wyrzucił gdy to proponowała, mało tego, grecja to przyjęła!! A jak anka zet proponuje kościołowi katolickiemu aby błogosławił gejów to będzxie kasa, to się ją wywala i sami homo uważają jej pomysł za niedopuszczalny, uzasadniający wywalenie jej...coś macie nie tak z głowami, ludzie, takie się z was stworzyło towarzystwo ahh ohhh i nie dotykaj, co to nie my, jacy my montszy, prawniki itp hehehehe i wszystko wiemy najlepiej a jak ktoś myśli inaczej to jesteśmy odporni na jego argumentuy i mieszamy go z błotem....
Postarajcie się być normalnymi homo...
Zapewniam Cię, że pan shruberry na prawo patrzy codziennie, bo jest prawnikiem. I ma rację co do tego, że pewne artykuły Konstytucji RP z 1997r. są normami programowymi, ale do Ciebie widocznie w ogóle nie dotarło to, co on napisał, albo nieuważnie czytasz, albo masz braki intelektualne (wolałabym, żeby okazało się, że jednak tylko to pierwsze). Artykułami takimi są np. art. 69, 65 ust.5. Wyznaczają one kierunek polityki państwa, państwo dąży do ich realizacji, nie są to prawa działające 'z automatu'. Oprzyjmy się na analogii do prawa międzynarodowego - prawa człowieka II generacji to również normy programowe, do realizacji których państwa mają dążyć, ale ich realizacja zależy od możliwości fiskalnych danego państwa.
Następnym razem zanim cokolwiek powiesz, kilka razy ugryź się w język, żeby nie częstować wszystkich swoimi mądrościami wyssanymi z tyłka. Polecam również lekturę orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego w tym zakresie, 5-tomowego komentarza do Konstytucji RP z 1997r. autorstwa Lecha Garlickiego, a z takich podstawowych lektur dla każdego, kto chce się wypowiadać w kwestiach prawnych - 'Podstawowe pojęcia prawa i prawoznawstwa' Sławomiry Wronkowskiej-Jaśkiewicz. Najpierw posiądź wiedzę, potem się wypowiadaj.
KONSTYTUCJA:
Art. 24.
Praca znajduje się pod ochroną Rzeczypospolitej Polskiej.
Art. 38.
Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.
Zatem konstytucja chroni pracę i chroni życie. Czy państu zatem jest obojętne czy ktoś ma życie czy jest mu odebrane? Nie, państwo mówi, kto zabija człowieka podlega karze, mało tego, państwo nawet karze pomoc w samobójstwie.
Czy państwu jest obojętne czy ktoś ma pracę czy jest pozbawiony pracy? Ano nie:
KODEKS PRACY:
Art. 10.
§ 2. Państwo określa minimalną wysokość wynagrodzenia za pracę.
§ 3. Państwo prowadzi politykę zmierzającą do pełnego produktywnego zatrudnienia.
Oczywiście nie muszę cytowac przepisów w których państwo utrudnia zwolnienie pracownika, nakazuje płacić odprawy, zakazuje zwolnienia prze emerytura itp.
Nie ma wątpliwości, że konstytucja nakazuje ochronę podstawowych dóbr jakimi są: PRACA, ŻYCIE
a ustawy te ochronę realizują.
Zatem w pełni uzasadnione było porównanie podstawowego dobra państwa jakim jest "PRACA" do podstawowych kanonów kościoła katolickiego jakim jest "zakaz wszelkich praw dla homo".