"Ostra homofobia na korytarzu UO" - donosi opolska "Gazeta Wyborcza". W uczelnianej gablocie zawisł dobrze znanym czytelnikom i czytelniczkom IS obrazek
Andrzeja Krauze z "Rzeczpospolitej". Rysunek, który stał się m.in. powodem powstania inicjatywy "Nasza Sprawa 2".
"Kontrowersyjny obrazek nie został umieszczony w gablocie za zgodą i wiedzą administracji uczelni" - podkreślił w rozmowie z nami rzecznik uczelni, Marcin Miga.
O fakcie poinformowała dziennikarzy oburzona studentka Uniwersytetu Opolskiego.
Marcin Miga tłumaczył "Gazecie Wyborczej", że w gablocie był wyłamany zamek, zatem rysunek mógł zawiesić ktokolwiek. Dziennik podkreśla jednak, że gablota wisi na wprost dziekanatu,
dlaczego zatem wcześniej żaden z pracowników uczelni nie zareagował? "To jest teren otwarty i ciężko upilnować każdą tablicę" - powiedział Miga. Czy podobny incydent może się powtórzyć?
"Nie jesteśmy w stanie zapobiec tego typu zdarzeniom w przyszłości (gablota miała wyłamany zamek)" - powiedział naszemu portalowi rzecznik UO.
Co o rysunku sądzą studenci UO?:
Kozia wojna trwa!Pojawienie się rysunku w uczelnianej gablocie zbiegło się z innym wydarzeniem:
11 października miała odbyć się kolejna rozprawa "Naszej Sprawy 2" - z powodu choroby sędziego została przełożona na styczeń. Przypomnijmy: wszystko zaczęło się od rysunku Andrzeja Krauze, który w czerwcu w 2009 roku umieściła "Rzeczpospolita". W społeczności zawrzało, tym bardziej, że
rysunek pojawił się niedługo po warszawskiej Paradzie Równości. Atmosferę podgrzała dodatkowo decyzja "Rzeczpospolitej" o publikacji artykułów Tomasza Terlikowskiego i nieżyjącego już dziś Macieja Rybińskiego. Rybiński napisał swój felieton w formie listu kozy Mećki z Połoniny, która poczuła się oburzona z powodu przyrównania jej jak najbardziej heteroseksualnego związku z mężczyzna do związku jednopłciowego. Jeszcze dalej poszedł Terlikowski, który napisał długi artykuł o niebezpieczeństwach rewolucji homoseksualnej. Opinia publiczna się podzieliła, jak i środowisko LGBT w Polsce. Jedni uważali, że trzeba do tego odnieść się z dystansem, drudzy, że dziennik przesadził. Działacze uznali porównanie ich orientacji do zoofilii za obrazę, zażądali sprostowania i przeprosin. "Rzeczpospolita" odmówiła. Pół roku po publikacjach złożyli pozew przeciwko dziennikowi, oraz wyżej wspomnianym już dziennikarzom, powstała
strona internetowa Nasza Sprawa 2, na której na bieżąco mogliśmy się dowiadywać o działaniach związanych z protestem oraz z przygotowaniami do postępowania sądowego i wspomóc działaczy finansowo.
Pytaliśmy się Was dwukrotnie o ocenę szumu wokół "Naszej Sprawy 2". Pod koniec grudnia 2009
52 proc. naszych czytelników uznało, że "Rzeczpospolita" złamała prawo i powinna ponieść konsekwencje,
30 proc. wybrało odpowiedź, że rysunek był satyryczny, a wolność słowa jest wartością nadrzędną,
17 proc. natomiast uznało, że warto "wojować o kozę". W połowie lutego tego roku
70 proc. uznało, że "Rzeczpospolita" złamało prawo,
21 proc. broniło wolności słowa,
8 proc. uznało, że trzeba zareagować, ale nie za pomocą pozwu sądowego.
(md)
a co do przezroczystej - masz racje, zle jest jesli zaczynamy sienie nienawidzic i gardzic soba ale droa do akceptacji nie prowadzi na sile. trzeba szukac innych metod przekonania ludzi ze np homo jest ok niz zakazywanie mowienia czegokolwiek zlego na nas, wystarczy ze szkola uczylaby o homo dobrze i ze tv mowilaby duzo o homo....
Głównym odpowiedzialnym za zniszczenie kultury i religii Majów jest franciszkanin Diego de Landa (1524-1579)