W sobotę ulicami
Wrocławia przeszedł
Marsz Równości. Niestety, nie obyło się bez incydentów.
"Miasto wydało zgodę na legalny marsz NOP-u w tym samym czasie i miejscu co Marsz Równości. NOP-owcy oczywiście próbowali zakłócić Marsz, leciały butelki i jajka. 2 osoby zostały przed marszem pobite, w tym nasza rzeczniczka prasowa, Alena Shumchyk" - relacjonuje w rozmowie z nami
Mirosława Makuchowska z
Kampanii Przeciw Homofobii. "Zastanawiamy się nad napisaniem prośby o zajęcie stanowiska w związku z decyzją miasta do Rzecznika Praw Obywatelskich" - dodaje. Wrocławski Marsz Równości odbył się w ramach Festiwalu Równych Praw.
Mirka Makuchowska zwraca jednak uwagę, że
sam przemarsz był bardzo pozytywny: "Stawiło się więcej osób niż w zeszłym roku, ok. 500, dowiedzieliśmy się też, że wiele osób wystraszyło się doniesień prasowych o możliwych atakach narodowców i zrezygnowało z przyjścia". W czwartek Makuchowska została poinformowana przez
miejski Wydział Bezpieczeństwa, że w tym samym czasie co Marsz odbędzie się manifestacja Narodowego Odrodzenia Polski pod nazwą: "Akcja informacyjna na temat praw mniejszości homoseksualnej". Jakich praw wg NOP-u? Praw do leczenia - możemy dowiedzieć się z oficjalnej strony narodowców. Jeszcze w czwartek rzecznik prasowy organizacji mówił lokalnym dziennikom, że
"Nie możemy ręczyć za to, co będzie się działo po demonstracji". Działo się przed: "Zanim doszliśmy do Rynku, na nasze miejsce spotkania - pod pręgierz, zostaliśmy zaatakowani przez bliżej niezidentyfikowaną grupę mężczyzn, którzy krzyczeli i kopali nas. Napastników było pięciu lub sześciu. Nas było trochę więcej, ale w większości same dziewczyny. Dwaj chłopcy szli kilka kroków za nami. My byłyśmy z przodu i atak skoncentrował się na nas. Napastnicy próbowali wyrwać nam transparenty. Policji jeszcze nigdzie nie było. Jedna z nas zaczęła głośno krzyczeć i wołać o pomoc. Bandyci wystraszyli się tego, że zbytnio zwróci to uwagę przechodniów i uciekli" - czytamy w relacji Aleny
na portalu Homiki.pl.
Do incydentu doszło także wieczorem, podczas pomarszowej imprezy w jednym z wrocławskich klubów. Mirka Makuchowska relacjonuje nam, że przyszło trzech mężczyzn, którzy zapowiedzieli nalot. Poinformowana o zajściu policja przysłała dwóch policjantów:
"Jednego w cywilu, drugiego w mundurze, którzy po stwierdzeniu, że nic się nie dzieje - szybko sobie poszli. Ludzie byli jednak przerażeni" - mówi nam Makuchowska.
Zdjęcia z wrocławskiego Marszu Równości autorstwa
Janusza Boguszewicza oraz
Anny Smarzyńskiej.
(md)
Mamy nauczkę na przyszły rok aby jako organizatorzy bardziej zabezpieczyć cały festiwal. Ale mam nadzieję, że urząd Miasta Wrocław oraz policja również wyciągnie wnioski i się bardziej postara!
Nie zgodzę się, policja podeszła do sprawy profesjonalnie i marsz był doskonale zabezpieczony, w odróżnieniu od zeszłorocznej imprezy można się było rozejść bez obaw. Co do Niskich Łąk - nie wiem, czy obie bramy wejściowe były pod obserwacją policji, czy nie, możliwe, że zlekceważyli zgłoszenie.
Mam nadizeje ze poza tymi zdarzeniami dobrze sie bawiliscie/bawilyscie!!! Rewelacyjny wystep DaBoyz i nowoupieczonych drag kingow pozwolil sie odstresowac i odsunac na dalszy plan niegatywne wydarzenia:) a juz niedziela byla calkowicie relaksujaca, w cieplej prawie ze rodzinnej atmosferze - byliscie/bylyscie na sniadaniu, debacie, pokazach filmowych?? :) Bardzo wszystkim dziekuje za troske, bo dostalam juz ogrom telefonow:)
Mamy nauczkę na przyszły rok aby jako organizatorzy bardziej zabezpieczyć cały festiwal. Ale mam nadzieję, że urząd Miasta Wrocław oraz policja również wyciągnie wnioski i się bardziej postara!