Biedroń: "Nie potwierdzam, nie zaprzeczam"
Dziennik "Polska" donosi, że listy wyborcze Sojuszu Lewicy Demokratycznej są prawie gotowe. Co ciekawe - gazeta dowiedziała się, że jedynką w Gdyni ma być Robert Biedroń, na listach ma znaleźć się także Krystian Legierski.
"To są plotki, SLD składa różne propozycje, a do mediów trafiają jeszcze przefiltrowane informacje" - mówi Robert Biedroń naszemu portalowi. "Nie potwierdzam, ani nie zaprzeczam, jeszcze nie wiem jak to się skończy. Jednak dobrze by było, żeby nasze środowisko startowało w wyborach, i żeby otwartych kandydatów i kandydatek było jak najwięcej - na różnych listach, z różnych partii, o różnych poglądach. Pokażmy, że jesteśmy pełnowartościowymi obywatelami z biernym prawem wyborczym!" - apeluje Biedroń.
Gazeta dowiedziała się także, że warszawską listę otwierać będzie Katarzyna Piekarska, a Grzegorz Napieralski prawdopodobnie wystartuje w Szczecinie (gdzie jedynką Platformy Obywatelskiej będzie Bartosz Arłukowicz). Wiele kontrowersji wzbudziła informacja o Marcie Szulawiak, uczestniczce programu "Top Model", byłej tancerce erotycznej, która także miała znaleźć się na listach SLD. "Walczyliśmy o większą liczbę kobiet na listach wyborczych, a teraz SLD pokazuje, że nie ma kobiet kompetentnych, ale tylko długonogie. To niedocenianie inteligencji wyborców, ośmieszanie kobiet i manipulacja. Kobiece cało nie powinno służyć do tego, by przy jego pomocy sprzedawać mydło, powidło i politykę. Nie mam nic przeciwko temu, by piękna, młoda osoba kandydowała do Sejmu, ale wcześniej musi pokazać, że jej kompetencje wychodzą poza udział w skrajnie seksistowskim programie telewizyjnym" - powiedziała TVP.info Katarzyna Kądziela z Partii Kobiet. Ugrupowanie ma startować na wspólnych listach z SLD.
(md)
Oczywiście, że orientacja może być i jest kryterium przy wyborze ale nie jedynym a w pytaniu jest "tylko dlatego"
I jak ma być lepiej w tym kraju skoro pod uwagę przy głosowaniu bierze się właśnie takie "rzeczy"?
ale to zupełne normalna rzecz, ludzie kierują się emocjami przy głosowaniu na wyborach , a nie rzeczową analizą oferty partii :) tak jest przynajmniej w Polsce i długo się nie zmieni i nie dotyczy to tylko homoseksualistów.
I jak ma być lepiej w tym kraju skoro pod uwagę przy głosowaniu bierze się właśnie takie "rzeczy"?
Uznanie próby załatania tej luki za priorytet, jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę pozytywne przykłady zza zachodniej granicy.
Ich obecność w Sejmie jedynie co by przyniosła, to kolejne cyrki przed kamerami za pieniądze podatników.
Co do wierności poglądów to nie wiem akurat czy bycie kojarzonym (jako wierny swoim poglądom) z SLD to dobry pomysł...