Już za niecałe trzy tygodnie odbędą się wybory parlamentarne, ale trudno nie odnieść wrażenia, że kampania na dobre jeszcze się nie zaczęła. A ta, która trwa, jest wyjątkowo nudna i przewidywalna. Dotyczy to także tematyki LGBT.Dlaczego tak się dzieje, skoro w tych wyborach do Sejmu kandyduje rekordowa liczba jawnych gejów i lesbijek, a po raz pierwszy znalazło się także miejsce dla osoby transpłciowej? Zapewne z niewiary, że coś się jeszcze może zmienić, z zawiedzionych obietnic, a może także ogólnego zniechęcenia. Gołym okiem bowiem widać, że z demokracją w Polsce jest coś nie tak, a parlament obstawiony przez cztery partie, które trwają wymieniając się politykami i wypłacając sobie ogromne dotacje, jest tego najlepszym świadectwem. Wyśrubowane progi wyborcze blokują wszelką nową inicjatywę, a sytuacji nie ratują media głównego nurtu, wspierając konflikt między PIS i PO i mniej lub bardziej subtelnie opowiadając się za jedną ze stron (nie od dziś „Polityka” i „Gazeta Wyborcza” na czas wyborów zamieniają się właściwie w sztaby Platformy).
A jednak to Sejm, choćby wybrani przedstawiciele mieli nie wiadomo jak mały mandat wyborczy do sprawowania władzy, wybiera rząd i przygotowuje ustawy dla wszystkich. Dlatego warto się przyjrzeć naszym kandydatom i kandydatkom w nadchodzących wyborach, a przede wszystkim wystawiającym ich partiom. Tym bardziej, że nikt chyba nie ma wątpliwości, jak ważne byłoby, zarówno w wymiarze symbolicznym, jak i praktycznym, aby w polskim Sejmie społeczność LGBT miała swojego przedstawiciela lub przedstawicielkę.
Kandydaci i kandydatkiW najnowszej „Replice” mamy wyliczenie 11 jawnych osób LGBT startujących do Sejmu, alfabetycznie są to:
Robert Biedroń (Ruch Palikota – Gdynia),
Katarzyna Bienias (Ruch Palikota – Zielona Góra),
Janusz Boguszewicz (Ruch Palikota – Wrocław),
Sandra Ejsmont (Ruch Palikota – Olsztyn),
Anna Grodzka (Ruch Palikota – Kraków),
Paweł Jasiński (Ruch Palikota – Olsztyn),
Joanna Kasprowicz (SLD z rekomendacji Zielonych 2004 – Zielona Góra),
Krystian Legierski (SLD z rekomendacji Zielonych 2004 – Warszawa),
Karolina Skowron (SLD z rekomendacji Zielonych 2004 – Gdynia),
Tomasz Szypuła (Ruch Palikota – Warszawa) i
Jolanta Anna Zawadzka (Ruch Palikota – okręg podwarszawski).
Już ta krótka wyliczanka pokazuje, że jawne osoby LGBT znajdziemy tylko na dwóch listach: Ruchu Palikota i Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Nie musi być to jedyne kryterium wyboru, ale niewątpliwie coś znaczy. Jeżeli partia nie realizuje polityki równościowej na własnych listach i nie jest w stanie wystawić do wyborów geja czy lesbijki (o transie nie mówiąc), daje bardzo wyraźny sygnał, że ma tę tematykę w głębokim poważaniu. Tak jest choćby z Platformą Obywatelską, która przyparta do ściany, może nawet ustami premiera przebąkiwać coś o związkach partnerskich (oczywiście w dalekiej i nieokreślonej przyszłości), ale na co dzień funkcja pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania jest sprawowana przez Elżbietę Radziszewską, nazywaną „ministrem od niczego”, która mimo niezliczonych gaf i ogólnej krytyki nie tylko pozostała na stanowisku, ale także w nadchodzących wyborach zajmuje prestiżowe, pierwsze miejsce na liście PO w Piotrkowie Trybunalskim.
Sojusz Lewicy DemokratycznejJakie jest SLD – wiadomo. Od wielu lat pozostaje jedyną lewicą w polskim parlamencie, choć czy rzeczywiście jest lewicą – to kwestia dyskusyjna. Co jakiś czas Sojusz ogłasza nowe otwarcie, po czym... jest jak zawsze. Najnowsza kompromitacja partii to homofobiczne żarty posła Marka Wikińskiego, które wpisują się w długą tradycję zapoczątkowaną „pedalskimi skarpetkami” Anity Błochowiak i seksistowskimi dowcipami Leszka Millera (Wikiński powiedział:
Jestem tak taktowny wobec pana Roberta Biedronia, że aż się obawiam, żebym nie stał się obiektem adoracji z jego strony. Miller jest zresztą znów gwiazdą partii, startuje z pierwszego miejsca w Gdyni, co jest tym bardziej żenujące, że tradycyjnie był to okręg
Izabeli Jarugi-Nowackiej.Na ile SLD jest rzeczywiście gej i les-friendly, najlepszym świadectwem niech będzie fakt, że partia z tak długim stażem wciąż nie dorobiła się w swoich szeregach jawnego geja czy lesbijki, a cała trójka kandydatów LGBT na listach Sojuszu to reprezentanci Zielonych 2004. Największe szanse na mandat ma niewątpliwie
Krystian Legierski (czwarte miejsce w Warszawie), warszawski radny i członek
Grupy Inicjatywnej ds. Związków Partnerskich. Właśnie złożenie w Sejmie ustawy o związkach jest jak dotąd największych osiągnięciem Sojuszu w dziedzinie polityki równościowej. Inna kwestia, kiedy to zostało zrobione (tu przed końcem kadencji) i czy bez zabiegów GI w ogóle by do tego doszło (wiadomo, że nie).
Ruch PalikotaDrugą partią, która ma na swoich listach jawne osoby LGBT jest Ruch Palikota. Już sama nazwa odsyła do założyciela i przewodniczącego, który bez wątpienia jest postacią kontrowersyjną. W przeciwieństwie do wielu jego krytyków nie rażą mnie happeningi Palikota w rodzaju konferencji z gadżetami takimi jak pistolet i wibrator, bardziej jego dotychczasowe działania, a więc wieloletnia obecność w Platformie Obywatelskiej i osławiony, prawicowy i skrajnie homofobiczny tygodnik „Ozon”, którego Palikot był wydawcą. Jeszcze w 2005 r. pytany przez „Gazetę Wyborczą” o brutalnie spacyfikowany Marsz Równości w Poznaniu, Palikot mówił, że nie uważa homofobii za „największy polski problem” i deklarował:
Platforma nigdy nie da zgody na promowanie kultury homoseksualnej, czyli obsceniczne zachowania i promowanie seksu.Wszystko to sprawia, że Janusz Palikot zdecydowanie nie jest „bohaterem mojej bajki”, a jednocześnie trudno nie docenić list wyborczych, jakie zaprezentował. Wcześniej wiele ugrupowań zapewniało, że pragnie otworzyć się na działaczy organizacji pozarządowych, po czym tworzyło listy pełne znanych już dobrze, skompromitowanych twarzy. Palikot jako pierwszy z zawodowych polityków takie zapewnienie rzeczywiście zrealizował, listy Ruchu Palikota pełne są nie tylko osób LGBT, ale także feministek
(Wanda Nowicka) i przedstawicieli inicjatywy Wolne Konopie. Jeżeli do tego dodamy postulat świeckiego państwa, okaże się, że nowe ugrupowanie podejmuje tematy niemal niezagospodarowane do tej pory przez politykę. Dodatkowo na jednego z liderów Ruchu Palikota wyrasta
Robert Biedroń (jedynka w Gdyni), którego udział w osławionej już telewizyjnej debacie obnażył założenia owej debaty, gdzie każdy miał grzecznie prezentować pozbawione kontrowersji banały. Okazało się, że postulat odebrania przywilejów Kościołowi katolickiemu najbardziej zdenerwował prowadzących program, a jeden z nich, gdy nie udawało się uciszenie Biedronia, posunął się nawet do uwagi: „Tu nie Parada Równości!, proszę nie przerywać”.
Duża sprawaPrzy okazji tej kampanii ma miejsce jeszcze jedno ważne wydarzenie - po raz pierwszy w wyborach parlamentarnych startuje osoba transpłciowa i to od razu z pierwszego miejsca –
Anna Grodzka jest jedynką Ruchu Palikota w Krakowie. Oby był to początek nowej tradycji, a w przyszłości partie przyjazne społeczności LGBT chwaliły się obecnością na swoich listach nie tylko mniejszości seksualnych, ale i płciowych. Mam nadzieję, że za niecałe trzy tygodnie Grodzka zostanie posłanką, a tym samym – jak zauważył Mariusz Kurc w rankingu
„Orientacja na władzę” - jedyną (choć nie pierwszą) transseksualną parlamentarzystką na świecie.
Więcej o kandydatkach i kandydatach LGBT w magazynie
Wybory 2011.
Dałbym szansę SLD, ale ich nudna i sztywna kampania mnie odstrasza. Wydają się nieporadni, a Napieralskiemu brakuje charyzmy. I kogo tu wybrać? :P
Sam głosuję na Polską Partię Pracy. Mało o tej partii słychać, bo media są raczej zajęte pudrowaniem wciąż tych samych obecnych w polityce od lat gęb. Jest to partia lewicowa, mająca w swoim programie ochronę praw mniejszości seksualnych ale nie czyniąca z tego głównej karty przetargowej. A ponieważ idee lewicowe zarówno w sferze obyczajowej jak i gospodarczej sa mi bliskie, to głos oddany na PPP jest najsłuszniejszym wyjściem i do tego wzywam wszystkich, którzy mają dość neoliberalnych eksperymentów i sejmowej szopki.
Pozdrawiam-okręg wyborczy 23
mimo to Ruch Palikota ma tylko 65%... szkoda. Ja również oddam swój głos palikotowi bo jako jedyny otwarcie mówi o związkach partnerskich i angażuje się w nasze sprawy...
Ja wiem jedno. Palikot jako jedyny zaprosil na swoje listy osoby zaangazowane w zmiany - ludzi z niezaleznych stowarzyszen, ktorzy maja jakis cel, o cos walcza. Pozostale ugrupowania to towarzystwa wzajemnej adoracji, od lat dominuja tam ci sami ludzie, karierowicze bez pomyslow na zmiany, ktorzy bez bycia w polityce nie maja zadnych kwalifikacji do robienia czegokolwiek innego.
polecam poczytac co proponuje w swoim programie Palikot - wiele zmian swiatopogladowych i unowoczesniajcych nasze panstwo:
http://www.facebook.com/#!/NowoczesnaPolska?sk=info