Polska nie respektuje orzeczenia Trybunału w Strasburgu? Po zeszłorocznej sprawie Piotra Kozaka, która zelektryzowała media oraz opinię publiczną, bardzo podobny przypadek zdarzył się w
Warszawie. Pan Jacek* pozwał do sądu Gminę Mokotów, po tym jak odmówiono mu wstąpienia w stosunek najmu po zmarłym partnerze, z którym mieszkał przez dziewięć lat oraz wspólnie wychowywali syna. Powód odmowy? Urząd nie był w stanie jednoznacznie określić czy mężczyźni faktycznie
"pozostawali we wspólnym pożyciu" i skierowali Jacka do sądu powszechnego.
Na początku marca zeszłego roku Trybunał w Strasburgu orzekł, że polskie władze
dyskryminowały mężczyznę, odmawiając mu prawa do odziedziczenia po partnerze umowy najmu mieszkania. Doszło do naruszenia art. 14 Konwencji Praw Człowieka dotyczącej zakazu dyskryminacji oraz art. 8 mówiącego o poszanowaniu prawa do życia rodzinnego.
Być albo nie być... gejem"Prawo najmu nie podlega dziedziczeniu, osoby bliskie najemcy, jeśli stale z nim zamieszkiwały do chwili śmierci mogą wstąpić w stosunek najmu lokalu w trybie art. 691 Kodeksu Cywilnego. Zgodnie z powołanym wyżej przepisem w stosunek najmu lokalu może wstąpić m.in. osoba, która pozostawała faktycznie we wspólnym pożyciu z najemcą. Jednakże z uwagi na to, że potwierdzenie faktu, czy osoba taka faktycznie "pozostawała we wspólnym pożyciu" wymaga ustalenia czy osoba taka pozostawała we wspólnocie domowej, gospodarczej i fizycznej, Urząd nie zawsze ma możliwość jednoznacznego potwierdzenia tego faktu" - powiedział nam
Tomasz Krettek, Zastępca Dyrektora Biura Polityki Lokalowej Urzędu Miasta dot. dziedziczenia lokali mieszkalnych w miejskim zasobie komunalnym.
Jak zatem miasto sprawdziło "pożycie" partnerów? Mimo że Jacek posiada stały meldunek i opłaca czynsz ze swojego konta od wielu lat oraz przedstawił w urzędzie listę swoich świadków, zdaniem mężczyzny urząd nie wziął tego pod uwagę. Przeprowadzono wywiad, w którym urzędnicy pytali niektórych sąsiadów wprost, czy wiedzieli, że mężczyźni żyją w związku jednopłciowym. Zapytano też siostrę zmarłego partnera, która zaprzeczyła, że jej brat był gejem. "Uważam, że całe to pseudo postępowanie wyjaśniające zostało przeprowadzone w sposób skandaliczny. Nie wysłuchano żadnego ze zgłoszonych przeze mnie świadków (w tym sąsiadów). (...) Najgorsze jest to, że w całej tej sprawie zapomniano o tym, że wychowuję samotnie dziecko, które zostało narażone działaniami podjętymi przez urząd na szykany i straty moralne" - czytamy w piśmie do Hanny Gronkiewicz-Waltz.
"Wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej gdybyśmy mieli możliwość zalegalizowania naszego związku oraz gdyby nie uniemożliwiono nam wcześniej wykupu mieszkania" - podkreśla w rozmowie z nami Jacek.
Dyskryminacja czy bałagan?Sprawą zainteresował się
Krystian Legierski, radny miasta Warszawy. W
interpelacji do Prezydent m.st. Warszawy poprosił o wyjaśnienia, zajęcie stanowiska w sprawie Jacka oraz o statystyki spraw o wystąpienie w stosunek najmu na mocy art. 691 kodeksu cywilnego. Okazało się, że w okresie od 2006 r. do 2010 r. większość spraw o wstąpienie w stosunek najmu została rozpatrzona przez urzędy właściwych dzielnic (3609 z 4978 ogólnej liczby spraw). Kierowanie sprawy na drogę sądową następowało tylko w nielicznych przypadkach.
"W przypadku jakichkolwiek niezgodności w ustaleniach, a dokładniej braku możliwości bezspornego potwierdzenia okoliczności, na konieczność których wskazuje art. 691 Kodeksu Cywilnego, właściwym do rozpatrzenia sprawy jest sąd powszechny, który posiada więcej instrumentów prawnych, które są niezbędne do ustalenia wszystkich okoliczności faktycznych. Przyjęcie przez m.st. Warszawę zasady, że sprawy niejednoznaczne w świetle posiadanej dokumentacji i dokonanych ustaleń, są kierowane na drogę postępowania sądowego, zapewnia wnioskodawcy uzyskanie bezstronnego rozstrzygnięcia powołanego do tego organu tj. sądu powszechnego" - taką odpowiedź uzyskaliśmy od Tomasza Krettka na pytanie czy postępowanie dowodowe w sprawie pana Jacka było na pewno należycie przeprowadzone. Legierski jest oburzony i podkreśla, że prawdopodobnie o decyzji urzędników przesądziła orientacja Jacka oraz jego partnera:
"To skandal, ze statystyk wyraźnie widać, że miasto często samo rozstrzyga w takich sprawach" - powiedział naszemu portalowi, dodając:
"Wygląda na to, że Polska w ogóle nie respektuje orzeczenia Trybunału w Strasburgu!"Co więcej - Jackowi, jako osobie samotnie wychowującej dziecko, należy się mieszkanie komunalne - zapytaliśmy Urząd Miasta czy podobne podejście do sprawy nie jest niepotrzebnym mnożeniem trudności.
"Nie mogę zgodzić się ze stwierdzeniem, że skierowanie sprawy na drogę sądową jest "mnożeniem trudności". Z uwagi na wartość mienia, jakie jest oddawane w najem Urząd zobowiązany jest do dochowania szczególnej staranności w zakresie jednoznacznego potwierdzenia spełniania przesłanek z art. 691 Kodeksu Cywilnego, aby nie zostać posądzonym o niegospodarne działanie. Jednocześnie pragnę poinformować, że przyjęta zasada dotyczy wszystkich osób wymienionych w kręgu art. 691 Kodeksu Cywilnego tj. również małżonka niebędącego współnajemcą lokalu, dzieci najemcy i jego współmałżonka" - podkreśla Krettek.
"Oczywiście to bzdura bo mąż i dzieci wstępują w stosunek najmu z automatu a jedynie partnerzy homoseksualni ze względu na to, że nie mają możliwości zalegalizowania związku, są z góry skazani na sąd. Należy zwrócić uwagę, że związki gejowskie często są ukrywane, zwłaszcza przed rodzinami, nie gromadzi się też dowodów ich istnienia. Udowadnianie przed sądem związku, który latami chce się ukryć przed całym światem, zwłaszcza kiedy trzeba chronić dziecko przed nieprzychylnością otoczenia, jest trudne i może być upokarzające" - komentuje Jacek.
Mężczyzna nie zamierza się jednak poddać - zwrócił się do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz do Rzecznika Praw Obywatelskich. W zeszłym tygodniu odbyła się pierwsza rozprawa - została odroczona do czerwca albowiem miasto nie dostarczyło potrzebnych dokumentów.
*Dane zostały zmienione.(md)
ale ja taki nie jestem!! ja jestem bardzo dumnym z siebie gejem!!! i zachowuje sie bardzo otwarcie! i w wawie wlasnie sporo homo na poziomie tak sie zachowuje! dlatego tez w wawie szybko rosne tolerancja dla homo, bo tacy homo jak ja chodza np do knajp gdzie nie udaja heteroli i gdzie gadaja swobodnie o homo i gdzie sa dumni i poewnie siebie! przez to ludzie nabieraja sympatii i szacunku!
wiec absolutnie masz racje, jedyna droga do emancypacji homo to bycie kims takim jak ja, pewnym siebie, zadowolonym z orietnacji i nie ukrywajacym sie i skupionym na czerpaniu radosci z tego kim jestem a nie na rozwodzeniu sie na nieszczesciu jakie mnie spotkalo ze jestyem gejem ze mnie dyskryminuja ip.
No...A my nie chcemy kiedyś wrócić do domu zgwałcone przez męskiego fiuta. Jak chcesz naprawiać świat to poświęć swoją mordę a nie nasze tyłki.
i sam sobie odpowiedziałeś chłopie ;)
Cała igorancja (i policjantów, i sądów, i urzędników, i zwykłych obywateli) wynika z przekonania, że obywateli-gejów-Polaków i obywatelek-lesbijek-Polek NIE MA, a jest zaledwie jakaś marginalna rynsztokowa garstka po**bów, którzy z niewiadomych przyczyn woli ruchać się z płcią własną i czasem wyskakuje w zwartej grupie na miasto, by zrobić zadymę wokół swojego STYLU ŻYCIA.
TAKI OBRAZ NAS SAMYCH STWARZAMY W ŚWIADOMOŚCI LUDZI. Gdybym ja miał taki obraz którejkolwiek grupy społecznej, nie zaprzątałbym nią sobie dupy . Nawet przez chwilę. A o jakimś głębszym "zapoznawaniu się" z "problematyką" w ogóle nie byłoby mowy.
Nie żyjemy jako geje=bracia, koledzy, i lesbijki-córki, znajome, ze swoją tożsamością prosto na twarzy, z naszymi problemami, uczuciami, przeżyciami, więc DO CHOLERY nie miejmy pretensji do nikogo, że widzi homoseksualistów wyłącznie jako garskę anonimowych wyrzutków i zwyrodnialców.
niewiele widziały, kontybuująć więc ...
większośc prawników zapytana o to jakie ma zdanie na temat
zgłoszonej do nich sprawy, zwłaszcza trudnej sprawy
odpowiada tylko "co kodeks mówi na ten temat".
Jeżeli mamy odmienne zdanie to jesteśmy zmuszeni skorzystać z usług
dobrej kancelarii prawnej.
Pamiętajmy, że prawo kreuje naszą rzeczywistość w takiej postaci
jaką znamy do momentu ... zmiany prawa i dlatego trzeba o taką zmianę walczyć.
Warto wspomagac się wszelakimi sposobami aby wyeliminować
interesowność i kołtuństwo z listy cnót polskich :)
do tej pory tego nie rozgryzłem. dlatego sam nie klikam w żadne...
tak czy inaczej, tak samo jak ty kibicuje temu kolesiowi.