Janusz Palikot powraca z
aluzjami dotyczącymi orientacji seksualnej Jarosława Kaczyńskiego: w dzienniku "Polska The Times" ukazał się wywiad z liderem Ruchu Poparcia Palikota, w którym polityk sugeruje, że słabość prezesa Kaczyńskiego do Zbigniewa Ziobry ma
"podłoże homoseksualne".
"Obaj mają takie wyraźne nuty homoseksualne w swoich osobowościach. I niezależnie od swoich bieżących kalkulacji oni się lubią. Zresztą Ziobrę i Kaczyńskiego łączy coś jeszcze. Są wspólnikami w IV RP. To jest takie braterstwo krwi we wspólnym przestępstwie" - dodał Palikot w rozmowie z Anitą Werner i Pawłem Siennickim.
Przypomnijmy:
na początku zeszłego roku Janusz Palikot napisał w swym blogu:
"Wśród bliźniaków jednojajowych często jedno z nich jest homoseksualistą. Tak przynajmniej twierdzą medycy. Jarosław, w przeciwieństwie do Lecha, nie ma żony, dzieci, z kobietami trudno go spotkać, a mieszka z mamą i kotem". Wpis wywołał burzę, Palikot zapowiedział, że nie przeprosi Jarosława Kaczyńskiego, dodał wręcz:
"Nie wstydzę się swojego blogu i wypowiedzi o Kaczyńskim. Jeśli Kaczyński ukrywa, że jest gejem, a jest szefem największej partii narodowo-katolickiej, to okłamuje swoich wyborców. Służby obcych państw wiedzą, że Jarosław Kaczyński jest homoseksualistą".
(md)
Nie no, bez jaj. Jakie to ma znaczenie? Każdy ma prawo do prywatności.
curry88:
Tu się zgadzam, jarek gdyby był gejem to ze względu na hipokryzje jak najbardziej zasługiwałby na outing. Jednak nie zmienia to faktu, że zachowanie palikota jest co najmniej dziecinne.
"Niech Pan nie walczy z gejami bo sam Pan jest gejem o proszę tu mam zdjęcia".
I co tego wyniknie? Nic bo ten się okazał gejem i został zdyskredytowany ale za plecami ma 100 rozwścieczonych homofobów, którzy dalej będą krzyczeć, że bycie gejem, lesbijką, transwestytą, transseksualistą to najgorsza z możliwych zbrodni. Więc czy taki outing coś wniesie? Lepiej skupić się na tym jak wykazać, że homofobia jest zła tak aby móc skutecznie pozbawić argumentów przeciwnika w debacie. Każdego przeciwnika a nie tylko ukrytych faszyzujących gejów.
Zestawienie Kaczyńskiego z Palikotem i uznanie, że są tak samo niebezpieczni nadal uważam za znacznie przesadzone. Jeśli już mamy mierzyć racjonalnie to liczba "przewinień" obydwu Panów jest nieporównywalna. Na wadze Kaczyński leci ostro w dół. I tu nie chodzi o lubię nie lubię. Mogę powiedzieć: "obydwu nie lubię bo...", no ale może jasno postawmy sprawę i odpowiedzmy z ręką na sercu, który jest gorszy? Przecież to jest oczywiste. I zastanówmy się który z tych Panów prędzej jest skłonny zmienić swoje postępowanie pod wpływem racjonalnych argumentów - obsceniczny Palikot czy faszyzujący Kaczyński?
Jeśli którykolwiek miałby mieć decydujący wpływ na moje życie, to nie wybrałbym żadnego. Wzmianka o tym była zresztą mało ważna, bardziej uwaga na marginesie, niż coś rzeczywiście istotnego. A ważne dla mnie jest właśnie kwestia podejmowania tematu preferencji (wspomniane "wolenie"). Nie rozumiem co ma to do rzeczy, kogo bardziej lubimy? Oceniamy zachowanie Palikota, a jest ono (kiedy niepoparte dowodami) moim zdaniem skandaliczne. Nie jest dla mnie istotne, kim jest i jakie poglądy ma outowana osoba. Outing w takiej formie jest zwykłym chamstwem i naprawdę nie jest dla mnie usprawiedliwieniem to, że ci panowie się nie lubią czy to, że ja któregoś pana bardziej nie lubię.
Jeśli Palikot przedstawiłby dowody - przykładowo zdjęcie Kaczyńskiego i Ziobry w akcji, to moje stanowisko byłoby odmienne. Jeśli sami robią to, za co kogoś potępiają, to jest na miejscu im to wytknąć. Jeśli nie ma dowodów, to nazywanie kogoś gejem w intencji zdyskredytowania tej osoby powinno być traktowane jak każde inne oszczerstwo, a ja nie zgadzam się na to, by homoseksualność była traktowana jako upadlająca.
Oczywiście możemy założyć, że Palikot jest opętany pragnieniem zdobycia władzy a wszystko co robi, mówi i pisze jest zwykłą manipulacją mającą na celu jej zdobycie. Tak też możemy powiedzieć o każdym z polityków - bo niby dlaczego nie? A więc wszyscy manipulują i kłamią. No dobrze ale kogoś musimy wybrać. Więc stoję przed wyborem i patrzę kogo chcą uwieść ci "kłamcy". Bo to już coś mówi o tych "kłamcach". Więc chyba oczywiste staje się, że ci z "kłamców", którzy czerpią swoją siłę wprost z populistycznego nacjonalizmu i swoją retoryką upodobniają się do starych demonów, które zaledwie kilkadziesiąt lat temu urządziły nam zwykłą prymitywną rzeź, są od razu skreślani bez najmniejszego wahania. Więc jeśli mam rozpatrywać wybór między Palikotem a Kaczyńskim to chyba oczywiste jest, że wybiorę tego pierwszego bo on przynajmniej nie kumuluje wokół siebie sił, które zioną czystą nieokiełzaną nienawiścią. Ten człowiek może co najwyżej nie spełnić swoich obietnic a i tak w dużym stopniu to co będzie robić będzie determinowane przez tych, którzy go będą wspierać i tych, którzy razem z nim będą tworzyć nową partię. Raczej nie wydaje mi się aby Kaczyński skumulował wokół siebie idealistów wolnych od przepraszam za określenie - nacjonalistycznego gówna. Wybór między tymi dwoma jest jasny i absolutnie się nie zgadzam ze stwierdzeniem, że jest to wybór między dżumą a cholerą.