Matty Daley i Bobby Canciello z New Jersey, postanowili w niekonwencjonalny sposób walczyć o prawa mniejszości seksualnych - pobili rekord Guinessa w całowaniu się! Panowie złączyli swoje usta na 33 godziny, czyli o prawie godzinę więcej niż poprzedni rekord.
"Naprawdę nie wiem co powiedzieć. Jedyne czego teraz chcę to położyć się" - powiedział Bobby po pobiciu rekordu, którego zasady mówią, że przez cały czas całowania się para musi stać.
Pocałunek jest częścią kampanii "Our Lips Are Sealed" (Nasze usta są zapieczętowane), która miała zwrócić uwagę na problem nietolerancji i dyskryminacji środowisk LGBT. "Ponieważ pocałunek jest najgłośniejszą rzeczą jaką możemy powiedzieć naszymi ustami bez mówienia ani słowa" - przekonują panowie na swojej stronie internetowej.
Matty i Bobby nie są parą, obydwaj są w stałych związkach, ale zapewniają, że bardzo się przyjaźnią i to nie stanowi problemu - tym samym pocałunek, obok walki o prawa lesbijek i gejów, ma także łamać normy obyczajowe.
Przesadzacie. To tylko pocałunek. W dodatku publiczny.
No właśnie o to chodzi, że dla niektórych pocałunek to "tylko", a dla innych "aż". Mam rozumieć, że nie będzie ci nic a nic przeszkadzało, jeśli osoba, z którą jesteś, będzie się publicznie całowała ze swoim "przyjacielem"?
Nic a nic. Dużo gorzej byłoby, gdyby ta osoba całowała się z kimś po kryjomu.
Przesadzacie. To tylko pocałunek. W dodatku publiczny.
No właśnie o to chodzi, że dla niektórych pocałunek to "tylko", a dla innych "aż". Mam rozumieć, że nie będzie ci nic a nic przeszkadzało, jeśli osoba, z którą jesteś, będzie się publicznie całowała ze swoim "przyjacielem"?
Matty i Bobby nie są parą, obydwaj są w stałych związkach, ale zapewniają, że bardzo się przyjaźnią i to nie stanowi problemu - tym samym pocałunek, obok walki o prawa lesbijek i gejów, ma także łamać normy obyczajowe.
Nie złamałbym takich norm obyczajowych i nie życzyłbym sobie, żeby mój facet je w taki sposób łamał - stanowiłoby to dla mnie OGROMNY problem. Albo jestem nadto konserwatywny, albo to z nimi jest coś nie tak.
przecież i tak już łamiesz normy obyczajowe będąc homoseksualistą :)
To zależy do jakich norm obyczajowych się odnosimy. Jeżeli odnosimy się do związku (nie patrząc na to czy ktoś jest homoseksualistą czy heteroseksualistą" To owszem zgadzam się jest to łamanie norm obyczajowych jeśli chodzi o związek. Związek to związek. Całujemy się z własnym partnerem, a nie partnerem "przyjaciela"
Matty i Bobby nie są parą, obydwaj są w stałych związkach, ale zapewniają, że bardzo się przyjaźnią i to nie stanowi problemu - tym samym pocałunek, obok walki o prawa lesbijek i gejów, ma także łamać normy obyczajowe.
Nie złamałbym takich norm obyczajowych i nie życzyłbym sobie, żeby mój facet je w taki sposób łamał - stanowiłoby to dla mnie OGROMNY problem. Albo jestem nadto konserwatywny, albo to z nimi jest coś nie tak.
przecież i tak już łamiesz normy obyczajowe będąc homoseksualistą :)
Matty i Bobby nie są parą, obydwaj są w stałych związkach, ale zapewniają, że bardzo się przyjaźnią i to nie stanowi problemu - tym samym pocałunek, obok walki o prawa lesbijek i gejów, ma także łamać normy obyczajowe.
Nie złamałbym takich norm obyczajowych i nie życzyłbym sobie, żeby mój facet je w taki sposób łamał - stanowiłoby to dla mnie OGROMNY problem. Albo jestem nadto konserwatywny, albo to z nimi jest coś nie tak.
idea fajna, tylko dlaczego obaj panowie nie mogli tego zrobić ze swoimi partnerami? jeśli obaj nie mieliby partnerów, a chcieliby pobić ten rekord to rozumiem. ale tak, to w sumie nie do końca musi to nam pomóc jako społeczności... utwierdzi tylko stereotyp, że jak homo, to każdy z każdym...
dlatego , że może ich partnerzy nie chcieli w tym uczestniczyć , nikt nie wziął takiej opcji pod uwagę. poza tym to wszystko jest dla kasy , nie wierzę , w tą rzekomą alternatywną walkę z homofobią . KASA I TYLE.
No proszę, a parę dni temu ktoś mi tutaj zarzucił że tkwię w dulszczyźnie....
No właśnie o to chodzi, że dla niektórych pocałunek to "tylko", a dla innych "aż". Mam rozumieć, że nie będzie ci nic a nic przeszkadzało, jeśli osoba, z którą jesteś, będzie się publicznie całowała ze swoim "przyjacielem"?
Nic a nic. Dużo gorzej byłoby, gdyby ta osoba całowała się z kimś po kryjomu.
No właśnie o to chodzi, że dla niektórych pocałunek to "tylko", a dla innych "aż". Mam rozumieć, że nie będzie ci nic a nic przeszkadzało, jeśli osoba, z którą jesteś, będzie się publicznie całowała ze swoim "przyjacielem"?
Nie złamałbym takich norm obyczajowych i nie życzyłbym sobie, żeby mój facet je w taki sposób łamał - stanowiłoby to dla mnie OGROMNY problem. Albo jestem nadto konserwatywny, albo to z nimi jest coś nie tak.
przecież i tak już łamiesz normy obyczajowe będąc homoseksualistą :)
To zależy do jakich norm obyczajowych się odnosimy. Jeżeli odnosimy się do związku (nie patrząc na to czy ktoś jest homoseksualistą czy heteroseksualistą" To owszem zgadzam się jest to łamanie norm obyczajowych jeśli chodzi o związek. Związek to związek. Całujemy się z własnym partnerem, a nie partnerem "przyjaciela"
Nie złamałbym takich norm obyczajowych i nie życzyłbym sobie, żeby mój facet je w taki sposób łamał - stanowiłoby to dla mnie OGROMNY problem. Albo jestem nadto konserwatywny, albo to z nimi jest coś nie tak.
przecież i tak już łamiesz normy obyczajowe będąc homoseksualistą :)
Nie złamałbym takich norm obyczajowych i nie życzyłbym sobie, żeby mój facet je w taki sposób łamał - stanowiłoby to dla mnie OGROMNY problem. Albo jestem nadto konserwatywny, albo to z nimi jest coś nie tak.
Pewnie ich partnerzy nie mają tak dobrej kondycji. ;)
Dlaczego pierwsze skojarzenie jakie mam, to "Czyż nie dobija się koni"?
Mimo wszystko... podoba mi się. :)
dlatego , że może ich partnerzy nie chcieli w tym uczestniczyć , nikt nie wziął takiej opcji pod uwagę.
poza tym to wszystko jest dla kasy , nie wierzę , w tą rzekomą alternatywną walkę z homofobią . KASA I TYLE.