Arcybiskup krytykuje włoski rząd i organizacje LGBT
Kardynał Carlo Caffarra, arcybiskup Ferrary i Bolonii, jeden z najbardziej wpływowych włoskich duchownych, stwierdził, że kto uznaje prawa homoseksualistów do zawarcia małżeństwa - nie jest katolikiem. Słowa kardynała wywołały fale oburzenia.
We wczorajszym wydaniu ,,L'Osservatore Romano" pojawił się przedruk pisma kardynała, które miało być odpowiedzią na kongres największej włoskiej organizacji działającej na rzecz praw środowisk LGBT - Arcigay. W dokumencie Caffarry zatytułowanym "Małżeństwo i związki homoseksualne" możemy przeczytać: "Nie można uważać się za katolika, jeśli w ten czy inny sposób uznaje się prawo osób tej samej płci do małżeństwa", włoski duchowny zdecydowanie podkreśla, że poglądy te ze sobą sprzeczne. Wskazuje także winnych zaistniałej sytuacji: "Oczywiście najcięższa odpowiedzialność spada na tych, którzy proponują wprowadzenie w naszym porządku prawnym wspomnianego zrównania bądź głosują za tą ustawą w parlamencie. To akt publicznie niemoralny. Ale istnieje również odpowiedzialność tych, którzy wprowadzają w życie w rozmaitych formach tę ustawę". Caffarra swe słowa kieruje przede wszystkim do wierzących, ale wyraził nadzieję, że także niewierzący "odwołają się do własnego rozumu".
Arcigay i inne organizacje gejowskie we Włoszech krytycznie odniosły się do słów metropolity, uważając je za prowokacyjne i nieodpowiedzialne.
(md)
Tak ekskomunika może następować "ipso facto" z powodu apostazji. Ekskomunika "ipso facto" nie musi być ogłaszana. Nie podejmuję się ani oskarżenia ani obrony KK. Po prostu sprostowałem liczne błędy rojzy.
Ano dokładnie. Papież i synod. A synod to właśnie kardynałowie...
Katolicyzm jest akurat taką religia która opiera się na podanej przez Kościół interpretacji Pisma Świętego.
To nie jest takie proste. Jeśli mówisz że synod decyduje to teraz zastanów się co w sytuacji gdy synod jednej diecezji mówi jedno a synod innej drugie? Synod jest zebraniem przedstawicieli duchowieństwa (niekoniecznie kardynałów) ale to nie synod ma w KK nieomylność tylko sobory powszechne (znów nie tak jak pisałaś kardynałowie tylko biskupi) i papież gdy cośtam mu się rzeknie ex cathedra. Wedle reguł tej instytucji katolikiem się jest dopóki się nie zostanie wykluczonym ważną ekskomuniką i tyle. Można wątpić lecz nadal być wewnątrz. Można wierzyć i być na zewnątrz. To o czym mówisz to ekskomunika ipso facto wynikająca z herezji lub apostazji ale to już głębszy wywód. Samo odczuwanie skłonności homoseksualnych stamtąd nie wyklucza.
Ano dokładnie. Papież i synod. A synod to właśnie kardynałowie...
Katolicyzm jest akurat taką religia która opiera się na podanej przez Kościół interpretacji Pisma Świętego.
To nie jest takie proste. Jeśli mówisz że synod decyduje to teraz zastanów się co w sytuacji gdy synod jednej diecezji mówi jedno a synod innej drugie? Synod jest zebraniem przedstawicieli duchowieństwa (niekoniecznie kardynałów) ale to nie synod ma w KK nieomylność tylko sobory powszechne (znów nie tak jak pisałaś kardynałowie tylko biskupi) i papież gdy cośtam mu się rzeknie ex cathedra. Wedle reguł tej instytucji katolikiem się jest dopóki się nie zostanie wykluczonym ważną ekskomuniką i tyle. Można wątpić lecz nadal być wewnątrz. Można wierzyć i być na zewnątrz. To o czym mówisz to ekskomunika ipso facto wynikająca z herezji lub apostazji ale to już głębszy wywód. Samo odczuwanie skłonności homoseksualnych stamtąd nie wyklucza.
Ano dokładnie. Papież i synod. A synod to właśnie kardynałowie...
Katolicyzm jest akurat taką religia która opiera się na podanej przez Kościół interpretacji Pisma Świętego.
Jak to: kto wyznacza "ramy bycia katolikiem"? Władze Kościoła katolickiego. W przypadku każdej organizacji - są to władze tej organizacji. I nie ma naprawdę znaczenia, jak bardzo subiektywna jest czyjakolwiek interpretacja tekstów biblijnych. Nikt nie ma wyboru czy chce należeć do Kościoła z początków chrześcijaństwa czy średniowiecznego czy może takiego z XIX wieku. W danym momencie jest tylko jeden Kościół katolicki.
A o przestrzeganiu zasad napisałem rozmyślnie: "kto nie zgadza się w zasadniczy sposób". Ten "zasadniczy sposób" jest tu kluczowy. Oczywiście, że nikt nie chodzi z wdrukowanym w głowę Kodeksem Kościoła Katolickiego i encyklikami papieskimi. Ale dawanie przyzwolenia na związki homoseksualne jest w Kościele katolickim AD 2010 uznawane za czyn jaskrawie niesolidarny z zasadami i wartościami, do których ten Kościół deklaruje przywiązanie. I tylko tyle. Nie wypowiadam się o tym, jak bardzo te zasady i wartości ja indywidualnie uważam za niewłaściwe.
I przy okazji: jestem apostatą. Tej decyzji też nie podjąłem ot, tak. A mimo to uważam, że kardynała Caffarrę nie ma za co krytykować.
Raz jeszcze: nie może uważać się za katolika ten, kto nie zgadza się w zasadniczy sposób z moralnością Kościoła katolickiego. Podobnie jak ten, kto nie uznaje dogmatów tego Kościoła. I tyle. Tyle powiedział kardynał, tyle mówię ja i Rojza.
Dziękuję :-*
Tak, dokładnie o to mi chodzilo.
Dziwi mnie, ze ktokolwiek mógł mnie źle zrozumieć.
eutanazja-nikt tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego, jak może czuć się rodzina człowieka utrzymywanego przy życiu jedynie dzięki aparaturze przez długie lata. nikt też nie wie, co on sam by wolał. żaden cłowiek nie chce się postawić w owej sytuacji traktując to jak morderstwo. najłatwiej mówić o takich rzeczach w momencie kiedy się tego nie doświadcza. zawsze tak było.
nie przypatrywać się niczemu oddzielnie-wszystko ładować do jednej suflady-dywiza kościoła.