W tym tygodniu pojawił się plakat promujący nową bollywoodzką produkcję,
"Dunno Y . . . Na Jaane Kyun", i od razu wywołał poruszenie. Dwóch rozebranych mężczyzn czule się przytula.
Jednym z bohaterów filmu jest chłopak, w tej roli Kapil Sharma, który chce zostać gejowskim modelem i wdaje się w seksualną relację z innym mężczyzną. Sharma tak powiedział o swej roli w wywiadzie dla
"The Times of India": "Aktor powinien być otwarty i gotowy do zagrania każdej postaci, konwencjonalnej czy też nie. To czego jestem jednak pewny to fakt, że nie chcę by mój bohater był postacią karykaturalną czy też obiektem drwin".
Parę miesięcy po zdekryminalizowaniu homoseksualizmu w
Delhi, świat obiegła wiadomość o pierwszym bollywoodzkim filmie, który pokaże relację dwóch gejów. Indie są krajem gdzie za kontakty homoseksualne grozi 10 lat więzienia i grzywna. Decyzja miasta Delhi z lipca 2009 roku jest precedensem, który być może otworzy drogę do legalizacji
relacji jednopłciowych w całym kraju.
W Bollywood pojawiały się już wątki gejowskie, zwykle jednak pobocznie bądź nie do końca serio, jak np. w filmie "Dostana", gdzie dwóch mężczyzn udawało gejów by zwrócić uwagę kobiety. "Myślę, że współcześni widzowie są już wystarczająco dojrzali i nie chcą ciągle oglądać szablonowych filmów" - powiedział o indyjskiej publiczności Kapil Sharma.
Premiera "Dunno Y . . . Na Jaane Kyun" dopiero w maju.
źródło: timesofindia.indiatimes.com
(md)
tutaj jest na przykład hinduski supermen: http://www.youtube.com/watch?v=mGN2L-56xbE&feature=playe(...)embedded
miażdży :D
ludzie są różni
jedni odważni
inni nie
jedni są sobą
inni nie
i dobrze jest
kiedy się różnić
mogą
:)
Nikt mi nie zabrania, zupełnie nie o chodzi o okazywanie czułości swojemu chłopakowi (nie mam, więc nie okazuję). Chodzi o inne postrzeganie/odczuwanie czułości między mężczyznami, nie o charakterze seksualnym, na które w tym kraju (i wielu innych, choć nie wszystkich, rzecz jasna) nie ma kulturowego przyzwolenia - ale nie na poziomie otwartego zakazu, tylko na poziomie warunkowania, wychowania, niepisanych zasad współżycia. Mężczyźni się nie dotykają, nie okazują przyjaźni fizycznie, poza sytuacjami, gdzie jest absolutnie jasne, "że nie jesteśmy pedałami" (co oznacza - pedałami nie możemy być - jak w sporcie, np. klepanie się po dupie siatkarzy), albo, co najczęstsze, kiedy faceci się upijają i wtedy do siebie lgną. I odczytywanie tego jako jakiegoś "kryptogejowstwa" jest głupie. Moi heteroseksualni przyjaciele, a przynajmniej ich duża większość, mimo że są osobami otwartymi, boją się przytulać, czy choćby obejmować. Niektórzy tłumaczyli to tym, że nie mają takiej potrzeby (co wynika, imho, z tego, że byli wychowywaniu w kraju, w którym mężczyźni się nie dotykają, a dotyk, czułość MUSI być oznaką seksualnego zainteresowania). A niektórzy nie mówią nic, ale widać, że odczuwają dyskomfort nawet przy przysłowiowym pożegnaniu "na misia" (właśnie dlatego, że wiedzą, że jestem gejem i wychodzi oprócz niedotykalności, głęboka homofobia). Inni przytulają się jak są pijani. Na pewno są odstępstwa od tej tendencji i bardzo chętnie o nich usłyszę. Wierzę, że mężczyźni w równym stopniu co kobiety, bez względu na orientację, mają potrzebę ciepła, fizycznej bliskości z osobami im drogimi, bez względu na płeć. Niestety u nas ta potrzeba jest zablokowana albo sfrustrowana przez niepisane zasady wspólnego życia. I to jest przykre.
(Można też twierdzić, że np. w Indiach te bliskie kontakty mężczyzn wynikają z tego, że nie ma tego czającego się wszędobylsko "podejrzenia o pedalstwo". Ale to też byłaby redukacja, bo na to składa się wiele innych czynników historycznych, kulturotwórczych.)
I nie mówię tu rzeczy nowych, choć może w nieco innym świetle. Oczywistym odniesieniem jest Eve Kosofky Segdwick:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Eve_Kosofsky_Sedgwick
http://en.wikipedia.org/wiki/Eve_Kosofsky_Sedgwick
wiem o tym i zgadzam się z Tobą , jak dla mnie to jest totalny idiotyzm , nie potrafię tego pojąć dlaczego dwóch facetów nawet dwóch 100 % heteryków " nie może " się przytulić jak np mają doła czy po prostu ..... trochę mi to przypomina system totalitarny .... boisz się przytulić nawet swojego kumpla bo zaraz wszyscy pomyślą , że jesteście gejami , tak samo jak boisz się powiedzieć cokolwiek bo zaraz sąsiadka Cię podsłucha i poleci donieść , że jesteś wrogiem socjalizmu i wodza Stalina. :/
mnie ogólnie to mało obchodzi i zawsze jestem sobą i nie interesuje mnie zbytnio co obcy ludzie mówią , czy nazwą mnie gejem czy czarodziejem , mi to zwisa , na tyle wypracowałem silną osobowośc. ale wiem , że wielu ludzi się tym przejmuje strasznie czego tez do końca nie rozumiem bo co mnie obchodzi czy jakaś pani czy pan która idzie ze mną tym samym chodnikiem i nie znam jej zupełnie się na mnie dziwnie spojrzy ???
a jeśli chodzi o okazywanie czułości to chyba jednym miejscem gdzie dwóch facetów nie boi się sobie okazać czułości są lokale LGBT :D
http://timesofindia.indiatimes.com/india/India-decri(...)6608.cms
(Ciekawe, że argumenty przeciwników są łudząco podobne do tych, które słyszymy w Polszy na co dzień.)
Nikt mi nie zabrania, zupełnie nie o chodzi o okazywanie czułości swojemu chłopakowi (nie mam, więc nie okazuję). Chodzi o inne postrzeganie/odczuwanie czułości między mężczyznami, nie o charakterze seksualnym, na które w tym kraju (i wielu innych, choć nie wszystkich, rzecz jasna) nie ma kulturowego przyzwolenia - ale nie na poziomie otwartego zakazu, tylko na poziomie warunkowania, wychowania, niepisanych zasad współżycia. Mężczyźni się nie dotykają, nie okazują przyjaźni fizycznie, poza sytuacjami, gdzie jest absolutnie jasne, "że nie jesteśmy pedałami" (co oznacza - pedałami nie możemy być - jak w sporcie, np. klepanie się po dupie siatkarzy), albo, co najczęstsze, kiedy faceci się upijają i wtedy do siebie lgną. I odczytywanie tego jako jakiegoś "kryptogejowstwa" jest głupie. Moi heteroseksualni przyjaciele, a przynajmniej ich duża większość, mimo że są osobami otwartymi, boją się przytulać, czy choćby obejmować. Niektórzy tłumaczyli to tym, że nie mają takiej potrzeby (co wynika, imho, z tego, że byli wychowywaniu w kraju, w którym mężczyźni się nie dotykają, a dotyk, czułość MUSI być oznaką seksualnego zainteresowania). A niektórzy nie mówią nic, ale widać, że odczuwają dyskomfort nawet przy przysłowiowym pożegnaniu "na misia" (właśnie dlatego, że wiedzą, że jestem gejem i wychodzi oprócz niedotykalności, głęboka homofobia). Inni przytulają się jak są pijani. Na pewno są odstępstwa od tej tendencji i bardzo chętnie o nich usłyszę. Wierzę, że mężczyźni w równym stopniu co kobiety, bez względu na orientację, mają potrzebę ciepła, fizycznej bliskości z osobami im drogimi, bez względu na płeć. Niestety u nas ta potrzeba jest zablokowana albo sfrustrowana przez niepisane zasady wspólnego życia. I to jest przykre.
(Można też twierdzić, że np. w Indiach te bliskie kontakty mężczyzn wynikają z tego, że nie ma tego czającego się wszędobylsko "podejrzenia o pedalstwo". Ale to też byłaby redukacja, bo na to składa się wiele innych czynników historycznych, kulturotwórczych.)
I nie mówię tu rzeczy nowych, choć może w nieco innym świetle. Oczywistym odniesieniem jest Eve Kosofky Segdwick:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Eve_Kosofsky_Sedgwick
http://en.wikipedia.org/wiki/Eve_Kosofsky_Sedgwick
Proszę, nie pisz "ponoć", w różnych kulturach relacje międzyludzkie, w tym męsko-męskie, odbywają się na zasadach innych od zachodnich. Redukcja bliskości między mężczyznami do zainteresowania seksualnego jest zasmucająca. I powinniśmy im zazdrościć, że nie ma tego przykrego kulturowego zakazu dotykania się między mężczyznami (choć raczej już nie karalności homoseksualności; u nas dostępność "prostytucji kobiecej" jest zastraszająca - i jakoś niewielu to wzrusza). Może gdyby w tym kraju było przyzwolenie na fizyczną bliskość między mężczyznami, niezależnie od orientacji, (dotyczy to również relacji z ojcem, - ach gdyby byli "ojcowie przytulający"!:), zmniejszyłoby frustrację i agresję w męskiej populacji.
a kto Ci zabrania okazywać czułość mężczyźnie ??? jedynie Twój strach , że ktoś krzyknie " pedały " itp
Proszę, nie pisz "ponoć", w różnych kulturach relacje międzyludzkie, w tym męsko-męskie, odbywają się na zasadach innych od zachodnich. Redukcja bliskości między mężczyznami do zainteresowania seksualnego jest zasmucająca. I powinniśmy im zazdrościć, że nie ma tego przykrego kulturowego zakazu dotykania się między mężczyznami (choć raczej już nie karalności homoseksualności; u nas dostępność "prostytucji kobiecej" jest zastraszająca - i jakoś niewielu to wzrusza). Może gdyby w tym kraju było przyzwolenie na fizyczną bliskość między mężczyznami, niezależnie od orientacji, (dotyczy to również relacji z ojcem, - ach gdyby byli "ojcowie przytulający"!:), zmniejszyłoby frustrację i agresję w męskiej populacji.