Tom Freeman oraz Katherine Doyle - młoda para Brytyjczyków - zdecydowała się na nietypową formę protestu przeciwko homofobii. Tom i Katherine uważają, że pary jednopłciowe powinny mieć możliwość wyboru między związkiem partnerskim a małżeństwem. W tej chwili brytyjskie prawo odmawia parom tej samej płci możliwości zawarcia małżeństwa tak jak mężczyźnie i kobiecie nie zezwala na zawarcie związku partnerskiego. Katherine i Tom postanowili zakpić z tego podziału i sformalizować swój związek poprzez zawarcie...
związku partnerskiego, co w Wielkiej Brytanii jest niezgodne z prawem.
"Pary tej samej płci powinny mieć prawo do małżeństwa, a pary heteroseksualne do związku partnerskiego" - tłumaczy Tom Freeman. Sprawą "heterofobii", która uniemożliwia Tomowi i Katherine zawarcie związku partnerskiego trafi przed sąd.
We Francji jest inaczejProtest młodych Brytyjczyków zwraca uwagę na inny problem, który pojawił się w krajach, gdzie instytucja związków partnerskich zarezerwowana jest wyłącznie dla par jednopłciowych. Małżeństwo "light" postrzegane jest często także przez pary heteroseksualne jako korzystniejsza i nowocześniejsza forma formalizacji związku.
Francuska ustawa o związkach partnerskich (PACS) została uchwalona 10 lat temu głównie z myślą o gejach i lesbijkach. Tymczasem w zeszłym roku
tylko 5,6% wszystkich związków cywilnych zostało zawartych przez
pary tej samej płci.W Polsce póki co rozmawiamy - 4.12 w RzeszowieW Polsce od kilku miesięcy działa Grupa Inicjatywna ds. związków partnerskich. Jej zadaniem jest m. in. przeprowadzenie konsultacji społecznych dotyczących oczekiwań Polek i Polaków w zakresie
regulacji prawnej związków pozamałżeńskich. Kolejne spotkanie grupy odbędzie się już
4. grudnia w sali konferencyjnej
rzeszowskiego hotelu Forum. Dyskusja z udziałem Krystiana Legierskiego i Tomasza Szypuły rozpocznie się o godzinie 18.30.
Przypominamy także o akcji zbierania podpisów na stronie
www.wszyscynatak.pl.
(ro)
O tym rowniez pisalam juz wielokrotnie, sa dwa glowne powody dla ktorych nie mozemy sie zgodzic na zwiazki jako substytut malzenstw:
"Dokladnie. To nie jest rownosc. Nawet gdyby wprowadzic zwiazki partnerskie z dokladnie tymi samymi prawami co malzenstwo, to to nadal nie jest rownosc. To jest w najlepszym razie "separate but equal", "oddzielnie ale rowno", czyli Jim Crow i Apartheid.
Jest rowniez strona praktyczna - wprowadzenie przepisu wg. ktorego "malzenstwo to zwiazek dwoch doroslych osob" rozwiazuje wszystkie problemy jednym pociagnieciem piora - zmienia wszystkie przepisy wszedzie * odwolujace sie do malzenstwa. Jesli wprowadzic zwiazki partnerskie, nawet jako rownorzedne do malzenstw, to nawet kilkadziesiat lat pozniej moga wychodzic pojedyncze przypadki typu o jakims przepisie ktos zapomnial, wiec dotyczy on tylko malzenstw hetero."
* wlacznie z wewnetrznymi regulaminami firm, kredytami, spoldzielniami mieszkaniowymi, zasadami przyznawania prywatnych ubezpieczen, doslownie wszystkim. Pod wzgledem prawnym to nie bedzie jakis tam malutki kroczek, to bedzie miazdzace zwyciestwo.
Ale - mowilam juz od dawna ze sa tylko dwie mozliwosci nie stajace w bezposredniej sprzecznosci z zasada rownosci wobec prawa. Albo malzenstwa dla wszystkich, albo malzenstwa dla wszystkich i zwiazki partnerskie dla wszystkich.
Malzenstwa dla hetero i zwiazki dla homo, nawet jesli beda sie wiazaly z dokladnie tymi samymi prawami i obowiazkami, to zawsze bedzie apartheid, "separate but equal", czyli tylko pozorna rownosc.
owszem :) ale zapewne i obowiązków :P