-Myślę, że jednak nie będzie takiej ustawy - powiedziała na antenie radiowej Trójki pełnomocniczka rządu ds. równego statusu Elżbieta Radziszewska. Mowa o przygotowywanej od przeszło 3 lat ustawie o równym traktowaniu, której wdrożenie nakładają na Polskę dyrektywy Unii Europejskiej.
-Nie można bez końca forsować ustawy, która jest po pierwsze niekonstytucyjna, a po drugie jednak nie wypełnia dyrektyw Unii Europejskiej i taki był pomysł onegdaj w biurze pełnomocnika rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, czyli w czasach SLD.. - tłumaczyła w poniedziałkowym "Salonie Politycznym Trójki" minister Radziszewska.
Redaktor prowadzący rozmowę z panią minister dopytywał, jakie wobec tego będą dalsze losy projektu.
Elżbieta Radziszewska: Nasz jedyny problem był taki do tej pory, że nie potrafiono wskazać niezależnego organu, który przed instytucjami unijnymi, mógłby w sposób niezależny monitorować co się dzieje w sferze dyskryminacji, sprawozdawać i udzielać pomocy fizycznym ofiarom dyskryminacji. Tego organu przez lata nie wskazano. Nawet nie powiedziano, że taki organ istnieje. Za prawa człowieka, dyskryminację związana z łamaniem praw człowieka jest odpowiedzialny Rzecznik Praw Obywatelskich.
Marcin Zaborski: Nie ma tego organu, grożą nam kary ze strony Komisji Europejskiej.
E.R.: Od kilku lat, tak jak panu mówię, w trzech dyrektywach jest zapisany ten organ. Żadnych kar nie będzie, a ustawa o zmianie ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich powstanie w ciągu najbliższych kilku tygodni, myślę że przed końcem tego roku ona będzie wdrożona w życie. My większość zapisów z tych dyrektyw unijnych mamy już wdrożone w polski porządek prawny, dlatego, że jak Panu mówię, te dyrektywy dotyczą głównie rynku pracy. W związku z tym nie ma specjalnie kłopotu, żeby te przepisy wdrożyć do naszych przepisów. Problem polegał na tym, że cały czas dążono by tworzyć jakąś jedną horyzontalna ustawę i cały czas były złe pomysły na rozwiązanie tego dylematu. Dzisiaj mamy już jasną sytuację i ja myślę, ze do końca roku wszystkie, nawet najdrobniejsze przepisy wynikające z tych dyrektyw będą obecne w polskim porządku prawnym.
W związku z wypowiedzią Elżbiety Radziszewskiej, Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego wystosowało list do premiera Donalda Tuska, wyrażający zaniepokojenie zaprzestaniem prac nad projektem.
"W imieniu PTPA, ogólnopolskiej organizacji działającej na rzecz praw człowieka i przeciwdziałania dyskryminacji, wyrażam najwyższe zdumienie i zaniepokojenie informacją przekazaną w dniu 3 sierpnia br. na antenie Programu III Polskiego Radia przez Pełnomocniczkę Rządu ds. Równego Traktowania Elżbietę Radziszewską, w sprawie najbliższych planów legislacyjnych rządu w zakresie przeciwdziałania dyskryminacji.
Pani Minister przekazała opinii publicznej informację, z której wynika, że prace rządowe nad projektem ustawy o równym traktowaniu zostały wstrzymane i że rząd nie widzi potrzeby przyjmowania nowych zapisów antydyskryminacyjnych, gdyż, jak stwierdziła Pani Minister, Polska zdążyła już wdrożyć większość równościowej legislacji wspólnotowej. Pani Minister przekazała również informację, jakoby nie groziły Polsce żadne kary w postępowaniu przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości.
Pragniemy podkreślić, że stanowisko takie sprzeczne jest z obowiązkami Polski jako kraju członkowskiego Unii Europejskiej, który zobowiązany jest do pełnego wdrożenia zapisów szeregu dyrektyw wprowadzających zasadę równego traktowania bez względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne, orientację seksualną, wiek, niepełnosprawność, religię i przekonania, nie tylko w sferze zatrudnienia, ale w tak ważnych dziedzinach jak edukacja, opieka zdrowotna, opieka społeczna, dostęp do dóbr i usług, jak również w odniesieniu do zatrudnienia niepracowniczego. (...)
Informacje przekazane przez Minister Radziszewską jakoby Polsce nie groziły żadne kary stoją w oczywistej sprzeczności z licznymi już wszczętymi przez Komisję Europejską postępowaniami o złamanie prawa wspólnotowego. Konsekwencją niewdrożenia prawa równościowego do polskiego porządku krajowego będą nie tylko wysokie kary, których koszt poniosą wszyscy obywatele Polski, ale także brak skutecznych narzędzi prawnych, za pomocą których Polacy i Polki będą mogli dochodzić swych praw. Utrzymywanie dłużej sytuacji, gdzie Polska jako jedyny kraj UE nie posiada kompleksowego prawa antydyskryminacyjnego skutkuje najniższą ochroną przed nierównym traktowaniem w całej Wspólnocie." Prace nad ustawą o równym traktowaniu nabrały tempa w 2007 roku. Projekt ustawy zakazać miał dyskryminacji ze względu na stałe cechy danej osoby, jak wiek, płeć, pochodzenie społeczne, wyznanie, orientację seksualną itp. Do tej pory nowoczesne zapisy antydyskryminacyjne funkcjonują bowiem w Polsce tylko w Kodeksie Pracy.
Unia Europejska, która termin wdrożenia podstawowej dyrektywy antydyskryminacyjnej przewidziała na koniec 2008 roku, wielokrotnie upominała Polskę za zbyt wolny postęp prac. Ostatnie ostrzeżenie dla Polski ze strony unijnej pochodzi z połowy maja 2009 roku. Komisja Europejska pozwała wtedy Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE za niewystarczające przepisy w dziedzinie równości płci i walki z dyskryminacją.
(mk)
Całej rozmowy Marcina Zaborskiego z min. Radziszewską można odsłuchać
TUTAJźródło: Feminoteka.pl
Mimo to wierzę , ze świadomość Polaków zmieniać się będzie z upływem czasu,a tematy rowności obywateli dla aktualnie rządzących ekip politycznych, nie będą wciąż tematem tabu:)
Glosujcie dalej na Platforme to wam rozancem wybija z glow rownouprawnienie.