Co z "gejowskim pomnikiem"
Pomysł postawienia pomnika homoseksualnym ofiarom hitlerowców wywołał w Polsce spore emocje. Brak zrozumienia dla projektu Łukasza Pałuckiego oraz agresja skierowana przeciwko osobom, które wspierają pomysł budowy monumentu jest chyba najlepszym dowodem na to, że najwyższy czas porozmawiać o losach osób homoseksualnych podczas II Wojny Światowej. O tym, czy ich cierpienia powinien upamiętniać trójkąt na warszawskim Placu Trzech Krzyży można oczywiście dyskutować. Fakt, że geje - tak samo jak wiele innych mniejszości - byli celowo i masowo mordowani i że jako ofiary hitlerowskiego reżimu zasługują na naszą pamięć nie podlega jednak dyskusji. Pomysłodawcom "Różowego Trójkąta" udało się dotrzeć do opinii publicznej z tym przekazem.
Jakie będą dalsze losy "gejowskiego pomnika"? Politycy, którzy mają w tej sprawie coś do powiedzenia nie wykazują zachwytu pomysłem. Przeciwni są (oczywiście) politycy PiS. Niechęć okazują także stołeczni radni PO oraz LiD. Część polityków dostrzega wprawdzie potrzebę upamiętnienia ofiar hitlerowców, ją jednak sceptyczni co do usytuowania monumentu na Placu Trzech Krzyży. "To miejsce nie kojarzy się z cierpieniem homoseksualistów. Może lepiej poczekać na inny projekt, bo ten dzieli nawet zainteresowane środowisko" - powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza.
Projekt "Różowy Trójkąt" popierają między innymi: FUNDACJA RÓWNOŚCI, Międzynarodowe Stowarzyszenie Gejów i Lesbijek na rzecz Kultury (ILGCN) z siedzibą w Sztokholmie, prof. Maria Szyszkowska, Tomasz Bączkowski, Sergiusz Wróblewski, dr Bożena Umińska, Piotr Gadzinowski, Kazimiera Szczuka, Magazyn AYOR oraz Magazyn ONiON.
(ro)
Idę o zakład, że żadne, więc czepianie się postaci projektu to zwykłe wykręty.
Czy PO (i jej cichego sojusznika) nie stać na bardziej racjonalne zastrzeżenia?