"Kontrdemonstranci" nie mogą liczyć na łaskę
Sprawa poznańskiego Marszu Równości nadal nie jest zakończona. Dzisiejsza "Gazeta Wyborcza" donosi o bardzo ważnej dla uczestników marszu decyzji głównego komendanta policji.
Komendant główny Marek Bieńkowski polecił, żeby policja wycofała się z popierania wniosków o ukaranie uczestników Marszu, który odbył się mimo zakazu wydanego przez prezydenta Poznania - poinformował nas nadinsp. Paweł Biedziak z Komendy Głównej Policji.
W zeszłą środę Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu uznał, że zakaz Marszu był bezprawny: prezydent Poznania złamał konstytucyjną wolność, kiedy zakazując Marszu, powołał się na groźbę ataków przeciwników mniejszości seksualnych. Sąd orzekł też, że z tych samych powodów złamał też prawo wojewoda wielkopolski, podtrzymując zakaz.
Przed wyrokiem policja zdążyła jednak skierować do sądu wnioski o ukaranie przeciwko 70 uczestnikom Marszu za to, że nie zastosowali się do wezwania o opuszczenie "zbiegowiska publicznego" (art. 50 kodeksu wykroczeń). Prof. Zbigniew Hołda z Helsińskiej Fundacji praw Człowieka mówił "Gazecie" po wyroku WSA: - Nawet gdyby uznać, że w momencie wezwania do opuszczenia "zbiegowiska" było ono nielegalne, to trzeba zapytać, czy racjonalne jest dzisiaj absorbowanie sądu tą sprawą? I represjonowanie uczestników, którzy stali się ofiarami naruszenia prawa przez prezydenta Poznania i wojewodę?
Polecenie komendanta głównego dotyczy tylko uczestników Marszu, a nie kontrdemonstrantów - zastrzega Paweł Biedziak. - Prokuratura bada ich odpowiedzialność z art. 256 kodeksu karnego [publiczne propagowanie ustroju faszystowskiego - red.] za okrzyki "Zrobimy z wami co Hitler z Żydami".
Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3075193.html
gazeta.pl