List otwarty do "Gazety Wyborczej"
Szanowny Panie,
Pragnę gorąco zaprotestować przeciwko insynuacji jakiej dopuścił się Pan w komentarzu dotyczącym debaty senackiej z 28. lipca br.
Napisał Pan, że Senator Maria Szyszkowska występując ze swą propozycją oskarża robotników stoczniowych o niepowodzenia transformacji i pragnie zamazać pamięć o ich dokonaniach. Jest to nieprawda. Profesor Szyszkowska stwierdziła jedynie, że dla wielu z nich następująca epoka stała się czasem bolesnych rozczarowań. Mogliśmy to obserwować gdy podano do publicznej wiadomości kwestię choroby Pani Walentynowicz i Jej problemów finansowych. Warto skonfrontować tą sytuację z luksusem w jakim żyje Pan Lech Wałęsa. Pani Senator Szyszkowska zapewniła o swym szacunku dla takich osób jak: Pan Kuroń, Pan Gwiazda, czy wspomniana Pani Walentynowicz, którzy potrafili nie odcinać kuponów z jednego sukcesu do końca życia. Pani Szyszkowska powiedziała również, że być może robotnicy nie podjęliby strajku, gdyby mieli przed sobą perspektywę zamykanych zakładów i bezrobocia. Może należało było się zastanowić, czy nie wprowadzać w Polsce systemu socjalistycznego "z ludzką twarzą", a nie dzikiego dziewiętnastowiecznego kapitalizmu. Nie są to nowe poglądy, gdyż pojawiały się już wcześniej w publikacjach Pani Profesor.
Mam wielki szacunek do Pana, "Gazety" i Waszego wkładu w budowę społeczeństwa obywatelskiego w naszym kraju. Lecz liberalne poglądy gospodarcze tego dziennika nie powinny pociągać za sobą próby zafałszowywania słów ludzi o odmiennych przekonaniach, wykorzystując fakt, że retransmisje z debat senackich nadawane są późną nocą.
Zresztą, zgodnie z kantowską teorią umiarkowanego agnostycyzmu dopuszczam możliwość tego, że się mylę.
Łukasz Maślanka