Pobożna lekcja seksu
Z aktualnego wydania tygodnika "Przegląd" mamy okazję dowiedzieć się w jakim stanie jest edukacja seksualna w polskich szkołach.
"Czerwienią się na hasło prezerwatywa, homoseksualizm czy masturbacja. Uczniowie? Nie, nauczyciele!
O tym, że w Polsce seksualność jest ciągle tematem tabu, nie trzeba przypominać. Pewnie dlatego nie udało się wprowadzić przemyślanego programu edukacji seksualnej w szkołach. Nie doczekaliśmy się też rzetelnych podręczników. I znowu odstajemy od cywilizowanej reszty świata. W USA funkcjonuje 600 programów wprowadzających edukację seksualną do szkół. W Europie też jakoś poradzono sobie z problemem. Na przykład w Szwecji od 1955 r. takie lekcje są obowiązkowe dla wszystkich dzieci. Natomiast w Polsce dyskusja nie wyszła poza spory na temat nazwy przedmiotu. Przygotowanie do życia w rodzinie, wychowanie rodzinne, a może edukacja seksualna...
Dominikanin, o. Marcin Lisak, przekonuje, że gdy jedna strona mówi o aborcji, a druga o morderstwie, nie ma co liczyć na porozumienie. Przyznaje jednak, że pięknie brzmiącą teorię nie zawsze da się wprowadzić w czyn. Z badań Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego wynika, że 90% Polaków uważa się za ludzi wierzących. Jednak blisko połowa nie akceptuje nauczania Kościoła w sprawie antykoncepcji. Podsumowując, spór trwa, moralizatorów przybywa, a młodzież swoją wiedzę o seksie ciągle czerpie z podwórka...
Pierwszą pogadankę o seksie mieliśmy zupełnie niedawno. Nic, o czym byśmy już nie wiedzieli - mówi 17-latek z liceum w Zielonej Górze. Nauczyciele nie znają odpowiedzi na podstawowe pytania. Jeszcze o prezerwatywie coś tam wydukają. Ale gdy pada pytanie o masturbację, robią się czerwoni, a na hasło homoseksualizm reagują alergicznie. "
Zdaniem Magdaleny Środy, podręczniki do wychowania prorodzinnego absolutnie nie zachowują standardów wiedzy. - Nie mówią na przykład jasno, że prezerwatywa chroni przed chorobami, w tym przed AIDS - przekonuje. - Autorzy mówią za to o bardzo szkodliwej antykoncepcji. Zamiast tego powinni napisać: jeżeli jesteś katolikiem, nie powinieneś jej stosować. Inaczej jest to przekłamanie.
"Przegląd" 16/2005
A sytuacja w polskich szkołach? Ależ mamy wychowanie seksualne - na lekcjach religii z żenującą wręcz dokladnością przedstawia się uczniom zasadę kalendarzyka, podkreśla jej naturalność i zalety, tak, że teraz każdy młody chlopiec i każda młoda dziewczynka wie jak uchronić się od niechcianej ciąży.....-_-'
Stosunek Kościoła do homoseksualizmu rowniez uległ zmianie, z której być może nie wszyscy czytelnicy zdają sobie w pełni sprawę. Oto nie jesteśmy już oficjalnymi "sodomitami" czy - "zboczeńcami", teraz homoseksualista to przede wszystkim "jednostka nieuporządkowana i grzeszna". I kto mówi że nie ma reform, a kler nie jest gotowy na dialog? Albo, ze lewica nie spełna obietnic przedwyborczych? Wszystko jest, to my nie chcemy zauważyc pozytywnych aspektow. Bóg wie co sobie wyobrażamy........-_-'