"Prawa lesbijek prawami kobiet"
Feminizm jest jazzy, tak? - pytała dziewczyna przez megafon. - Taaak! - wrzeszczało tysiąc osób. Karnawał dla feministek i feministów przemaszerował w niedzielę od pl. Trzech Krzyży do kolumny Zygmunta
Najstarsze feministki nie pamiętają tak mroźnej i śnieżnej Manify. - Uczestnicy to prawdziwi twardziele i twardzielki - zagrzewała z platformy z muzyką dziewczyna w kolorowej peruce.
Gorąco było od politycznych haseł. Niezadowolenie z sytuacji kobiet pokazywały związki zawodowe, partie polityczne, grupy mniejszościowe i inni: stewardesy (z hasłem: ?Żądamy równego traktowania?), lesbijki (?Prawa lesbijek prawami kobiet?), policjantki (bez hasła, ochraniały demonstrujących), Zieloni 2004 (? ?Malutka ? to jest moja pensja?), alimenciary (?SLD - Skuteczna Likwidacja Dochodów samotnych matek?), niezrzeszeni (?W środę jesteśmy równiejsi?), dorosła młodzież (?Seks - tak, seksizm - nie?), mężowie (?Silne kobiety - wolny świat?) czy pielęgniarki (?Rząd na pensje pielęgniarek!?).
Przedstawiciela rządu nie trzeba było daleko szukać. Wicepremier Izabela Jaruga-Nowacka jak co roku szła wśród tłumu. Wcześniej przemawiała. - W 1910 r. po raz pierwszy świętowano Dzień Kobiet. Patriarchacie, dajemy ci najwyżej pięć lat! - groziła z uśmiechem. Podziękowała też "prawdziwym mężczyznom bez względu na orientację seksualną", którzy "nie boją się walczyć o równe prawa".
Kilkunastu przeciwników z Młodzieży Wszechpolskiej tradycyjnie już czekało przy pomniku kardynała Stefana Wyszyńskiego. Witali Manifę, krzycząc: - Mordercy! Zboczeńcy!
W odpowiedzi usłyszeli wesołe "Boys, boys, boys. I'm looking for a good time!" - to z głośników puszczono piosenkę Sabriny. Z Manify do Młodzieży ruszyły, sypiąc srebrnym pyłem, wróżki - Radykalne Cheerleaderki w kolorowych wysokich spiczastych kapeluszach, z różdżkami i rozbrajającym napisem: "I tak was kochamy". Nie przebiły się przez szpaler policjantów, którzy szczelnie otoczyli garstkę wszechpolaków.
Na koniec zgromadzonym ukazała się biedronka - dziewczyna w czarnym kostiumie szytym na miarę, z czerwonymi skrzydłami w czarne kropki i z czułkami. Bita batem przez eleganta w cylindrze (przebrana dziewczyna z doklejonymi wąsami) z wysiłkiem popychała supermarketowe wózki. Długo nie dała się wykorzystywać - pomogły koleżanki, które weszły z transparentami "Szefowie są do pokonania" czy "Pracownico - dasz radę".
Biedronka przypominała: - Kobiety są dyskryminowane w pracy 365 dni w roku, nie tylko w okolicach 8 marca. Lesbijki przypominały: - Jesteśmy jak inne kobiety, z tą różnicą, że my musimy się ukrywać. Może twoja babcia czy sąsiadka jest lesbijką?
Ok. godz. 14 z głośników padły ostatnie słowa: - Manifę 2005 uważam za zamkniętą. Do zobaczenia za rok. Chyba że do tej pory patriarchat zdechnie.
(GW)
A na poważnie to najserdeczniej popieram hasła Manify. :-*