Miasto nieformalną stolicą ruchu gejowskiego?
Regionalne wydabie Gazety Wyborczej w Katowicach pisze o kabaretowym sporze jaki wybuchnął w Tarnowskich górach wokół pomysłu zbudowania pomnika dwóch historycznych postaci. Problem w tym, że pewnie byli... gejami. A gejom choćby co pomników się nie stawia!
Jan Hahn, wiceprzewodniczący Rady Miasta, chce, żeby w Tarnowskich Górach stanął pomnik Georga Hohenzollerna i Jana II Opolskiego. Pomysł wyśmiał szef Instytutu Tarnogórskiego. Sugeruje, że obu panów łączyło coś więcej niż przyjaźń.
Hahn nie ma wątpliwości, że pomnik Georga i Jana II powinien powstać. Przypomina, że to właśnie dzięki nim Tarnowskie Góry stały się miastem. W 1526 roku Jan II, książę opolsko-raciborski, oraz Georg Hohenzollern, margrabia brandenburski, nadali Tarnowskim Górom przywilej wspierający górnictwo i najpewniej właśnie wtedy miejscowość otrzymała prawa miejskie.
- Za ich czasów Tarnowskie Góry przeżywały swój złoty wiek. Ich życiorysy nie są zbyt znane i niedługo rozpoczniemy akcję informacyjną - mówi Hahn. Dodaje, że będzie się tym zajmował społeczny komitet budowy pomnika, który ma stanąć na pl. Wolności.
Pomysł zdążył już wyśmiać Marek Wroński, prezes Instytutu Tarnogórskiego i muzeum. Wroński sugeruje, że obu panów łączyło coś więcej niż przyjaźń. - To oczywiście tylko hipotezy części historyków. Pewne jest jednak to, że Jan II nie miał ani żony, ani dzieci, a niektórzy historycy zarzucali mu impotencję. Właśnie przygotowujemy wydanie publikacji na ten temat. Będą tam m.in. reprinty dociekań polskich i niemieckich historyków. Każdy będzie mógł sobie sam wyciągnąć z nich wnioski - mówi Wroński.
Prezes napisał niedawno w liście do "Gwarka", lokalnej gazety tarnogórskiej, że dzięki pomnikowi miasto może stać się nieformalną stolicą ruchu gejowskiego i lesbijskiego. Zastanawiał się też, czy założyciele miasta będą uwiecznienie w "pozie miłosnej", czy może będą się trzymać tylko za ręce.
- Zresztą w mieście jest wiele zniszczonych zabytków i nie jest to najlepszy czas na stawianie pomników - tłumaczy Wroński.
Hahn broni kandydatów na cokół. - To kompletne bzdury, jakoby oni byli "kochający inaczej". Przecież w rozwijaniu tych skłonności przeszkadzałaby Georgowi odległość setek kilometrów od Jana II. Nie było wtedy kolei, więc jak obaj mogliby się spotykać? Poza tym Georg miał trzy żony i dzieci, choć to fakt, że Jan II umarł bezpotomnie. Mimo to konsultowałem sprawę z jednym z historyków i on uważa, że rewelacje Wrońskiego to nieprawda - mówi Hahn.
Wiceprzewodniczący twierdzi, że miasto będzie się starało o dotację na budowę pomnika z funduszy Unii Europejskiej. Chce, by powstał w ciągu najbliższych dwóch lat.
(Gazeta Wyborcza)