Prawica w Polsce w stanie najwyższego alarmu
Poniedziałkowe wydanie dziennika Rzeczpospolita pisze, że już wkrótce posłowie SLD będą forsowali dwa projekty ustaw: wprowadzający aborcję na życzenie i legalizujący związki homoseksualne. Drugi z nich ma wpłynąć do laski marszałkowskiej jeszcze w tym miesiącu.
Kierownictwo SLD dało posłom zielone światło, aby mogli przygotować projekty ustaw, które z całą pewnością wywołają spory ideologiczne i spotkają się z negatywną reakcją Kościoła - czytamy w artykule.
- To jest ostatni i zarazem najlepszy moment, żeby zająć się realizacją obietnic wyborczych dotyczących praw kobiet i mniejszości seksualnych - przekonuje Andrzej Namysło, przewodniczący opolskiego SLD.
- Nadszedł już czas na realizację zobowiązań wyborczych - wtóruje mu Piotr Gadzinowski, poseł SLD. - Tym bardziej że przed nami wybory do Parlamentu Europejskiego, czyli de facto prawybory do parlamentu krajowego. - Pani pyta, dlaczego teraz składamy tak kontrowersyjne propozycje, a nasi działacze pytają, dlaczego nie robiliśmy tego przez dwa lata - uzasadnia z kolei Jerzy Jaskiernia, przewodniczący Klubu SLD. - Zresztą, czy ja mam być cenzorem? Skoro Józef Oleksy, cieszący się ogromnym autorytetem w całym kraju, zaopiniował obie inicjatywy pozytywnie w imieniu partyjnego zespołu ds. politycznych, którym kieruje, to ja nie mogę się sprzeciwiać.
Senator Maria Szyszkowska do końca tego miesiąca ma złożyć w Sejmie projekt ustawy o rejestrowanych związkach partnerskich. Projekt zakłada, że takie związki będą mogły zawierać przed urzędnikiem stanu cywilnego dwie osoby tej samej płci. Z chwilą zawarcia związku między partnerami powstawałaby wspólnota majątkowa. Obaj partnerzy mieliby prawo do opodatkowania i dziedziczenia po sobie na takich samych zasadach jak współmałżonkowie, a także byliby zobowiązani do wspólnego sprawowania opieki nad dzieckiem jednego z partnerów.
Zarejestrowani partnerzy mogliby się rozstać, składając w USC zgodne oświadczenia o rozwiązaniu związku partnerskiego - ich związek wygasałby po upływie sześciu miesięcy od złożenia oświadczeń. Jeżeli tylko jedna osoba zechciałaby odejść od partnera, to "rozwód" i - w razie konieczności - podział majątku byłby przeprowadzany przed sądem. Jeżeli sytuacja materialna jednego z partnerów po rozstaniu uległaby znacznemu pogorszeniu, to mógłby się domagać od byłego partnera alimentów, maksymalnie przez trzy lata od "rozwodu". Projekt przewiduje, że związek partnerski nie miałby prawa adoptować dzieci.
Klub SLD zdecydował też, że do końca miesiąca mają być zakończone prace nad projektem ustawy o prawie do przerywania ciąży (dotychczas Sojusz miał kłopoty z nadmiarem, bo zostały opracowane trzy różne projekty regulacji prawnych tej kwestii i żaden autor nie chciał zrezygnować ze swojej wersji).
Jaskiernia uchyla się od oceny, jakie szanse mają obie inicjatywy na przyjęcie przez Sejm. - Złożenie projektów dopiero otworzy dyskusję, a ona pokaże, jakie są szanse - mówi Jaskiernia.
Zdaniem Gadzinowskiego legalizacja związków homoseksualnych ma paradoksalnie większe szanse na uchwalenie niż nowa ustawa o prawie do przerywania ciąży. - Ustawę o związkach partnerskich wedle mojej wiedzy jest gotowa poprzeć część posłów Samoobrony, a z prawami kobiet będzie znacznie trudniej - ocenia.
Dorota Kempka, senator SLD, przewodnicząca Parlamentarnej Grupy Kobiet, jest jednak dobrej myśli i cieszy się, że Sojusz wreszcie zdecydował się na realizację obietnic składanych kobiecemu elektoratowi.
Komentując powyższe doniesienia, komentator Rzeczpospolitej Krzysztof Gottesman pisze:
Sojusz Lewicy Demokratycznej zaczyna niebezpieczną grę. Świadome spadającego poparcia wyborców i niezadowolenia we własnych szeregach, trudnej sytuacji gospodarczej, pojawiających się niemal każdego dnia afer, kierownictwo Sojuszu decyduje się na wojnę ideologiczną.
Stosunek do aborcji i związków homoseksualnych dzielą społeczeństwa nie tylko w Polsce. Nie jest prawdą, że przeciwny zmianom jest tylko Kościół. Znacznie więcej ludzi i środowisk widzi w takich projektach, jak te przygotowane przez SLD, przejaw szerszego zjawiska upadku wartości tradycyjnie łączących kobietę i mężczyznę oraz scalających społeczeństwa. To, co w zamian proponują twórcy zmian ustawowych, nie jest krokiem w kierunku wolności. Jest krokiem w kierunku sprowadzenia miłości, małżeństwa, życia, dziecka tylko do pojęć prawnych i medycznych.
Być może nie wszyscy w Sojuszu zdają sobie sprawę z możliwych konsekwencji. Niektórym chodzi o głosy w Sejmie popierające plan Hausnera i, szerzej, premiera Millera. Tym gorzej to o nich świadczy. Dla własnych i raczej krótkotrwałych interesów gotowi są poświęcić coś znacznie bardziej cennego.
Nie pierwszy raz w szeregach SLD rodzą się podobne pomysły. Aborcja na życzenie nawet do 12. tygodnia ciąży, równe prawa dla związków homoseksualnych i likwidacja IPN to żelazne tematy pojawiające się, gdy Sojusz traci w sondażach i nie zabiega o poparcie Kościoła. Dotychczas znajdowało się dość rozsądnych ludzi, by takie projekty zablokować. Dobrze byłoby, gdyby tak się stało i tym razem.
(JM)