"Można - ale nie trzeba..."
Konkubin, nawet tej samej płci, będzie miał prawo ubiegać się o stały pobyt w dowolnym państwie Unii Europejskiej z racji związku z obywatelem innego kraju Unii, ale goszczące go państwo zachowa prawo odrzucenia jego prośby - donosi z Brukseli agencja PAP.
Tak wygląda, według dyplomatów unijnych, poniedziałkowy kompromis Piętnastki w sprawie praw pobytu "członków rodzin" obywateli jednych państw Unii w innych państwach członkowskich. Polska, która protestowała przeciwko automatycznemu prawu pobytu konkubentów i partnerów homoseksualnych, dołączyła do większości. "Porozumienie polityczne" w tej sprawie zawarli zebrani w Brukseli ministrowie ds. konkurencyjności pod przewodnictwem włoskiego ministra ds. europejskich Rocco Butiglione. Delegacji polskiej przewodniczyła minister Danuta Huebner.
Jedynym państwem, które podtrzymało do końca sprzeciw, była Austria. Pewne zastrzeżenia zgłaszały jeszcze Dania i Grecja. Ale podobnie jak Polska do kompromisu dołączyły Hiszpania, Irlandia i Niemcy, które sprzeciwiały się przedtem uznaniu praw konkubentów.
"Porozumienie polityczne" przewiduje, że państwa członkowskie "będą ułatwiać" pobyt partnerowi mającemu trwały, odpowiednio udokumentowany związek z przebywającym na ich terytorium obywatelem innego państwa UE, ale będzie się to odbywało zgodnie z prawem państwa goszczącego.
Jak powiedział PAP jeden z prawników Rady UE, kompromis pozostawia państwom członkowskim "margines swobody" w jego interpretacji, ale nie pozwala im kompletnie ignorować podań konkubentów o prawo pobytu wraz z partnerem, który jest obywatelem UE.
Rozpatrując takie podania, takie państwa jak Polska czy Irlandia będą mogły jednak odmówić na podstawie obowiązującego u nich ustawodawstwa, które nie uznaje oficjalnie konkubinatów, a tym bardziej związków partnerskich czy małżeństw osób jednej płci.
Ministrowie uzgodnili, że w dalszym ciągu obywatel jednego państwa UE będzie miał prawo przebywać w innym państwie UE bez obowiązku rejestrowania się przez trzy miesiące. Niemcy, Wielka Brytania i Hiszpania skutecznie zablokowały propozycję, żeby wydłużyć ten okres do pół roku. Unia powróci do tematu za dwa lata.
Postanowiono też, że prawo stałego pobytu będzie przysługiwało obywatelowi innego państwa i członkom jego rodziny po pięciu latach przebywania w danym kraju, przy czym po upływie wspomnianych trzech miesięcy ma on obowiązek rejestrowania się na ujednoliconych zasadach.
Prawo stałego pobytu po pięciu latach obejmie osoby, które odbywały w tym czasie studia, ale nie członków ich rodzin.
Wszystkie te przepisy złożą się na jedną dyrektywę, mającą zastąpić dwa rozporządzenia i aż dziewięć dyrektyw unijnych.
Dotyczą one także współmałżonków, którzy sami nie są obywatelami UE. Stąd zdwojona ostrożność wielu rządów, które przyjęły restrykcyjną postawę także w obawie przed imigracją pod pretekstem łączenia rodzin.
Nowa dyrektywa nie zniesie okresu przejściowego, który pozwala obecnym państwom członkowskim stosować restrykcje w dostępie do ich rynku pracy wobec Polaków i innych nowych członków Unii nawet przez siedem pierwszych lat po rozszerzeniu.
Prawo do dłuższego pobytu w nie swoim państwie będą mieli nadal tylko ci obywatele Unii, którzy mają legalne dochody (oficjalne zatrudnienie, emeryturę, odsetki od wysokich wkładów bankowych itp.). Wolno też będzie nadal wydalać obywateli innych państw Unii, jeśli goszczące ich państwo uzna ich za zagrożenie dla porządku publicznego.
(PAP)
1. przyznania prawa stalego pobytu partnerowi/partnerce swojego wlasnego obywatela (zwlaszcza, ze polskie prawo nie uznaje konkubinatu;
2. przynanania prawa stalego pobytu partnerowi obcojowca stale zamieszkujacego w Polsce (nawet w przypadku, gdy te osoby laczy zwiazek uznany przez prawo panstwa, z ktorego pochodza).
Mala uwaga (a moze duza?) to nie zadna wsciekla prawica zalatwiala ten polityczny kompromis (co do ich pogladow, nie mozna sie nawet dziwic), tylko zupelnie lewicowy i podobno liberalny rzad Leszka Millera. Co nawiasem mowiac powinno porzadnie ostudzic nadzieje tych z nas, ktorzy liczyli, ze SLD zrobi cokolwiek w sprawie rejestracji zwiazkow partnerskich. Wypowiedzi Marii Szyszkowskiej o mozliwosciach ustawodawych w ramach jej wlasnego ugrupowania mozna miedzy bajki i pobozne zyczenia wlozyc!.