Wszędzie - byle nie nad Wisłą...
Polska dołączy w poniedziałek do Austrii, Hiszpanii, Irlandii i Niemiec, które sprzeciwiają się uznaniu na obszarze całej Unii Europejskiej praw przysługujących w niektórych państwach UE konkubentom i małżonkom tej samej płci - donosi agencja PAP.
Rząd będzie też miał sposobność zabrać głos na temat kontrowersyjnej propozycji Komisji Europejskiej, żeby Unia współfinansowała badania naukowe prowadzone na komórkach macierzystych z zarodków ludzkich - pozostałości po poronieniach i próbach sztucznego zapłodnienia. Organ wykonawczy UE uważa, że powinna ona wspierać takie eksperymenty w krajach, którego nie zabraniają ich u siebie. Badania mogą bowiem pomóc osobom cierpiącym na choroby Alzheimera i Parkinsona czy na cukrzycę. Okazją będzie poniedziałkowe posiedzenie Rady Ministrów UE ds. konkurencyjności, na którym delegacji polskiej - mającej status "aktywnego obserwatora" - będzie przewodniczyła minister ds. europejskich Danuta Huebner. Ministrowie ds. konkurencyjności zajmą się warunkami pobytu obywateli jednych państw UE w innych, ponieważ chodzi o realizację jednej z czterech podstawowych swobód, na których opiera się jednolity rynek Unii i jej dążenie do poprawy konkurencyjności. Cel poprawy konkurencyjności przyświeca też Piętnastce, kiedy usiłuje pobudzić dotacjami ze wspólnego budżetu współpracę naukowców z różnych państw członkowskich w takich dziedzinach jak biotechnologia
W debacie nad warunkami dłuższego pobytu obywateli Unii w nie swoim państwie członkowskim kontrowersje budzi definicja rodziny. Państwa nie uznające za członków rodziny konkubentów bądź partnerów tej samej płci nie chcą automatycznie przyznawać praw rodzinnych obywatelom innych państw UE, nawet jeśli nabyli je oni u siebie. Polska, podobnie jak Austria, Hiszpania, Irlandia i Niemcy uważa, że takie prawa powinny przysługiwać tylko tym obywatelom innych państw, którzy spełniają warunki stawiane obywatelom goszczącego ich państwa. Tym samym domagają się potwierdzenia, że sprawy rodzinne pozostają w gestii każdego państwa z osobna i nie należą do kompetencji Unii. Według polskich źródeł, Niemcy i Polska są skłonne zgodzić się na zapis, że prawa partnera, nie będącego małżonkiem i to heteroseksualnym, "mogą" być uznawane, a więc zostawić to do decyzji władz kraju goszczącego.
(PAP)