Korzystają z przywilejów gdy inni cierpią biedę...
Metropolita lubelski abp Józef.Życiński (foto) który przewodniczył uroczystości koronacji obrazu św. Anny przechowywanego w Lubartowie wzywał 26 lipca do kultywowania w rodzinach podstawowych wartości i kształtowania obywatelskich postaw. W swym wystąpieniu hierarcha ostro zaatakował Sojusz Lewicy Demokratycznej oraz w niesłychanie demagogiczny sposób - projekt ustawy o partnerstwie homoseksualnym.
"Niesprawiedliwością społeczną" nazwał Życiński "dowartościowanie pewnych grup kosztem podstawowych potrzeb pozostałych": Powiedział, że podczas gdy wiele rodzin cierpi biedę, jednocześnie część funduszy społecznych poświęca się "małym niereprezentatywnym grupom na reklamę, która nie jest konieczna do funkcjonowania państwa demokratycznego".
Wyjaśnił, że dotyczy to billboardów przedstawiających związki osób tej samej płci. - To jest właśnie żenujące poczucie niesprawiedliwości. Jedni nie mają pieniędzy, by przetrwać do pierwszego, inni czekają na barwne reklamy z funduszy społecznych - powiedział. Podobny osąd zyskał projekt, by Sejm w najbliższym czasie zajął się regulacjami prawnymi dla osób pozostających w związkach pozamałżeńskich.
- Nie mam nic przeciwko regulacjom prawnym, które dążą do sprawiedliwości społecznej, w każdym człowieku musimy widzieć brata odkupionego przez Chrystusa. Ale jest rażąco niesprawiedliwe, kiedy jedni głodują i walczą o przetrwanie, zaś inni mają taką siłę przebicia, że ich sprawy traktuje się priorytetowo wówczas, gdy nieuregulowane są sprawy dotyczące poziomu elementarnej uczciwości - stwierdził metropolita.
Przypomniał, że rodziny muszą przechować takie wartości jak miłość bliźniego i szacunek dla człowieka, wrażliwość serca i altruizm, wierność postawie błogosławieństw.
Od redakcji: Zaślepiony pychą hierarcha kościelny tonie w demagogii i hipokryzji. Projekt "Niech nas zobaczą" wsparty został przez państwo sumą siedmiu tysięcy złotych. Jednocześnie, Kościół katolicki za pieniądze biednych ludzi, nad których losem tak użala się Życiński buduje w Polsce gigantyczne betonowe skorupy, pokryte marmurem i złotem. Te pomniki egoizmu kosztują setki milionów złotych.
(JM)
Z żadnego słowa mojego komentarza ani tym bardziej z całej jego wymowy nie wynika chęć obrony Życińskiego, dlatego Pańską stanowczą prośbę (zakaz ?) - swoją drogą: dlaczego aż tak kategoryczną? - także pozwalam sobie nadal uważać za bezprzedmiotową. Chyba jasno wykazałem, jak łatwo wytrawny filozof potrafi się gubić w pokrętnej argumentacji. Ona, jak i ogólna postawa Życińskiego, nie znajdują we mnie poparcia, co nie znaczy, że nie jestem w stanie i gotowości intelektualnej przyznać rację mu tam, gdzie - według mnie - ją ma. Powiązanie akcji "Niech nas zobaczą" z pieniędzmi z budżetu było wielokrotnie krytykowane na łamach Innej Strony i rzadko spotykało się z aż taką refutacją. Czyżby czerwień stroju prałata podrażniła w kimś byka?
Wątpliwą skuteczność kościelnych akcji charytatywnych można kwestionować, ale poddam rozwadze kilka okoliczności. Można kwestionować skuteczność akcji charytatywnych w ogóle, które poza wtórną redystrybucją nic nie dają (ale nawet wtórna redystrybucja w krótkich cyklach rozkręca koniunkturę), jak robi to senatorka Sienkiewicz. Jeśli ktoś chce potrzeby serca mierzyć na wykresach giełdowych, to niech się nie dziwi, że wyjdzie mu zero, albo jeszcze coś na minusie. "Caritas" zbiera w Polsce przez miesiąc więcej pieniędzy niż przez cały rok wywołany tutaj Owsiak, i to bez wsparcia mediów publicznych! Czy atakuję tym samym Owsiaka? Nie, sam wrzucam co roku do skarbonki ile mogę! Ale zarzut (chyba poniższy, nie Pański), nieskuteczności finansowej pomocy kościelnej, jeżeli w zamiarze Autora ma mieć przełożenie na praktykę, może mieć groźne przełożenie. Ludzie kościoła zbierają dobrowolnie, czasami najwięcej z porównywalnych akcji, zakonników organizujących akcje się nie opłaca (koszty własne są przez to mniejsze). A gdyby nawet byli mniej skuteczni, to czy wobec tych doniesień należałoby zamknąć "Caritas"? Mniej skuteczni nie znaczy nieskuteczni.
Zarzut prozelityzmu: nie przeczę, ale gdyby nagle geje w Polsce zrzucili się na gejowski dom starców i zechcieli w nim na zasadach wolontariatu opiekować się niedołężnymi gejami, czy nie spotkaliby się ze strony ludzi złej woli z zarzutem prozelityzmu czy, trafniejszego w tym członie analogii, ekskluzywizmu, wręcz seksizmu?
Dziwi też opozycja kościół - wierni dający na tacę. Ale wierni dają tylko dlatego, że chcą i - co więcej - też są członkami kościoła. Sceptykom proponuję nie dawać na tacę (bo struktur kościelnych i tak nie zmienią), wtedy odpadnie im przynajmniej jeden problem i źródło nieufności.
Dodatkowo - tyle dobrej woli i otwartości na innych, ile się samemu od nich oczekuje. Ale to tylko rada, nie nakaz.
Co do akcji harytatywnych i pomocy ze strony kościoła - :)))) sam kiedyś zwróciłem się w sprawie mojego dobrego przyjaciela i to do salezjan słynących ze swojej pomocy młodym ludziom.... To już pozostawię na inną okazję. W każdym razie na sam dźwięk słów "zbiórka dla biednych" padających z ust księdza chce mi się tylko śmiać.
mailto:[email protected]
a to mejl osobistego sekretarza
sekretarz_(at)_kuria.lublin.pl
1.Podczas gdy biedni ludzie gloduja w diecezji abpa w innych czesciach Polski buduje sie NIEPOTRZEBNE NIKOMU ogromne swiatynie,ktorych budowa pochlania ogromne srodki,istnieje,moim zdaniem,swoista konkurencja wewnatrz kosciola a mianowicie ktory kosciol bedzie wiekszy?Opatrznosci czy bazylika w Licheniu?to takie straszne i takie...polskie....
2.Zastanawiam sie skad biora sie pieniadze na swoiste "kampanie reklamowe" ktorych billboardy bombarduja mnie na kazdym kroku przedstawiajace albo papieza albo Jezusa albo inna tematyke o charakterze religijnym?
3.To jest wlasnie hipokryzja:biskup ubrany w drogie(wiem bo kupywalem) szaty liturgiczne, poobwieszany zlotem i z nadwaga mowi o glodzie,ubostwie i nedzy....
4.Na koniec:najwiekszymi homofobami sa ukryci homoseksualisci - prawda ktora zawsze sie sprawdza
Jest rzeczą oczywistą, że arcybiskup Zyciński ma ogromne i niespełnione ambicje polityczne. Niegdyś pupil "lewicy laickiej" okazał się prymitywnym demagogiem, nie zdolnym zrozumieć czasów w których żyje.
Jasne, że wpis, na który odpowiadam zasługuje na szacunek i głęboką dyskusję. Jego autor przedstawia racje, których nie sposób zmieść ze stołu, ponieważ racje te podziela duża część polskiej inteligencji. Przedziwny fenomen stosunku Polaków (tych myślących) do instytucji Kk to konglomerat sprzecznych emocji. Zakrojona na narodową skalę tresura sprawia, że kościół i jego poczynania wyłączone są spod wszelkiej krytyki a nawet zdroworozsądkowego oglądu. Polacy żyją duchem w epoce, która w krajach Zachodu dawno się skończyła.
Uprzejmie proszę nie argumentować w stylu "Zyciński jest porządnym facetem". Jest on częścią monstrualnej maszynerii kościelnej i jest współodpowiedzialny za jej drapieżność i żarłoczność, pychę, arogancję i niepohamowaną żądzę władzy i dominacji. W tej dziedzinie Zyciński bije nawet na głowę swych kolegów w infułach.
Podobnie uważam, że na akcję "Niech nas zobaczą" nie powinna iść ani jedna publiczna złotówka, nie mówiąc już o ich siedmiu tysiącach. I to nie dlatego, że akcję wspierało lobby gejowskie, tylko dlatego, że państwo powinno być całkowicie bezstronne. Tak samo mi się nie podobało wydawanie pieniędzy publicznych na agitację unijną, tyle, że na nią szły grube miliony czy na wszelką inną akcję.
Inna rzecz, że komunikat hierarchy kościelnego jest wysoce niejasny. Nie ma on nic przeciwko regulacjom prawnym grarantującym tzw. "sprawiedliwość społeczną". Czy projekt ustawy też tu pasuje, czy nie? Czy można się nim będzie zająć wtedy, gdy znikną inne problemy (czyli w praktyce nigdy, ale rozważam teoretycznie), czy też nie? Katolicy ostatnio dostrzegli problem moralny tak zwanej "osoby najbliższej", ale jeszcze nic wiążącego nie powiedzieli w tej sprawie. A wielu wpływowych przedstawicieli tej organizacji występuje - jak się wydaje - zdecydowanie przeciwko uregulowaniom tej materii. A projekt senator Szyszkowskiej (nb. uzyskała ona habilitację na Uniwerytecie, którego kanclerzem jest abp Życiński) jest bardzo dobrym krokiem w tą stronę.