Walka z dyskryminacją tylko jednomyślnie?
Były prezydent Francji Valery Giscard d'Estaing przedstawił w miniony piątek w Brukseli projekt nowej Konstytucji Unii Europejskiej. Obecna jej wersja jest wynikiem kompromisu, osiągniętego przez 25 krajów - łącznie z Polską i innymi kandydującymi krajami. W artykule I-2 Konstytucja wzywa do "równości" wszystkich ludzi, do "tolerancji" i "niedyskryminacji". Lista powodów, dla których ktoś nie może być dyskryminowany jest długa: płeć, rasa, kolor skóry, pochodzenie etniczne i społeczne, właściwości genetyczne, język, wyznanie, poglądy polityczne, przynależność do mniejszości etnicznej, itd. itd., - wreszcie "z powodu orientacji seksualnej". W artykule I-3, który wylicza cele przyświecające UE, mowa jest o zwalczaniu dyskryminacji, zaś w części III, dotyczącej unijnej polityki i sposobu działania mowa jest o konkretach. Punkt 1a stanowi, że Unia dąży do zwalczania dyskryminacji (...) ze względu na orientację seksualną.
Pomimo uroczystej oprawy prezentacji projektu unijnej Ustawy Zasadniczej, będzie on tylko "podstawą do dalszych międzynarodowych targów i przepychanek. Polsce i Hiszpanii chodzi o planowany podział władzy w przyszłej Unii, który co prawda ma zapewnić więcej demokracji, ale zmniejszyć wpływy dużych państw.
Organizacje gejowskie zwracają uwagę, że w dotychczasowy artykuł 13 Układu Amsterdamskiego, w którym zawarto m.in. zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną ma zostać przeniesiony do unijnej Konstytucji jako artykuł III-5. Procedura implementacji zakazu polega na jednogłośnym podejmowaniu decyzji przez Radę po zasięgnięciu opinii Parlamentu Europejskiego. Można jednak oczekiwać, że po rozszerzeniu Unii, taka jednomyślność stanie się niemożliwa do osiągnięcia. Dlatego, znacznie lepszym rozwiązaniem byłaby procedura uzyskiwania w spornych kwestiach kwalifikowanej większości. Nie ma żadnego powodu, by odstępować od tej zasady właśnie w przypadkach stwierdzonej dyskryminacji.
(TJ)