Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
TOP Kino LGBT Marsze 2026 Profile i ogłoszenia Sport LGBT Coming out
Piątek, 09.05.2003, Aktualizacja: Czwartek, 02.04.2026

"Przegląd": Dwie lesbijki, gej plus dziecko

Podziel się Tweetnij Skomentuj (3)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (3)

Wartościowy tekst Bożeny Umińskiej

W tygodniku "Przegląd" ukazał się ciekawy artykuł Bożeny Umńskiej (filozofka, poetka,pisarka) pod tytułem "Dwie lesbijki, gej plus dziecko". Oto fragmmenty:

"Jakiś czas temu Michał Bukojemski, operator i reżyser, zaprosił mnie na pokaz swojego filmu "Mama Masza". Pokaz odbywał się w sali należącej do Stowarzyszenia Polskich Pisarzy przy Krakowskim Przedmieściu. Publiczność powitał pisarz Piotr Wojciechowski reprezentujący stowarzyszenie. Główną bohaterką filmu jest młoda dziennikarka, rosyjska Żydówka, która jako dziecko wyjechała z rodzicami do Stanów. Jako dorosła kobieta, lesbijka, wróciła przy jakiejś okazji do Rosji. Spodobało jej się i została w Moskwie. Najpierw mieszkała ze swoją angielską partnerką. Już wtedy obie młode kobiety próbowały spłodzić dziecko przez zapłodnienie jednej z nich spermą (zaprzyjaźnionego) dawcy. Jakoś im to nie szło. Po jakimś czasie (materiały do filmu były kręcone przez kilka lat) tytułowa Masza rozstała się z dawną partnerką, weszła w nowy związek z Rosjanką i tym razem udało się im zrealizować marzenie o dziecku. Po pierwsze, Masza zaadoptowała trzyletniego chłopczyka (prawo rosyjskie bowiem pozwala na adopcję dzieci także osobom samotnym - prawdopodobne dlatego, że zawsze było tam sporo osieroconych czy porzuconych dzieci). Zatem Masza i jej partnerka mają już synka, a w jakiś czas później Masza urodzi - znów zapłodnienie sposobem domowym nasieniem zaprzyjaźnionego dawcy - córeczkę. Powstaje więc rodzina, która składa się z dwóch homoseksualnych kobiet, adoptowanego synka, biologicznej córeczki jednej z kobiet i - na dalszym planie - heteroseksualnego mężczyzny. Ojciec dziewczynki deklaruje zresztą, że w razie potrzeby może "stanąć obok" Maszy i jej partnerki, ale jest to wyraźnie "w razie ich potrzeby", a nie z własnego pragnienia, gdyż ojciec córki, dawno rozwiedziony, lubi samotne życie bez zobowiązań. O czym zresztą otwarcie mówi. To bardzo dobry film. Zrobiony przyjaznym i czułym okiem. Asystujący cudzemu życiu, które niekoniecznie jest takie samo jak życie autora. Film bez ocen, z zabawnymi i ciepłymi obserwacjami. Film z duszą (...)
Co do mnie, zachwyca mnie ta wielość możliwości, ten fakt, że rodzina może mieć tak różne kształty. Podoba mi się, że ludzie, którzy chcą mieć dzieci, mają je niezależnie od tego, jakiej są orientacji seksualnej. Nie podoba mi się, kiedy dzieci mają ludzie, którym na tym nie zależy. Ale mają dzieci, bo to jest łatwe i oczekiwane, kiedy się jest heteroseksualistą w heteroseksualnym związku. Prawie nie zdarzają się rodzice, którzy nie byliby kontrowersyjni w tym znaczeniu, że rodzice najczęściej robią swoim dzieciom różnorakie krzywdy psychiczne. Dlaczego dwie kochające się kobiety miałyby zrobić chłopczykowi większe kuku psychiczne niż np. nienawidzące się babka i matka, które razem wychowują córkę (i wnuczkę), a każda wrzuca w dziewczynę tony jadu, pretensji i poczucia winy? Czasem zjawi się w tym domu niedojrzały ojciec, który dopełnia na córce dzieła dewastacji. Takich rodzin, w różnych wariantach, są setki tysięcy. To jest normalna rodzina? Bo nie ma w niej gejów ni lesbijek?
(...)Kiedy więc napaśliśmy oczy filmem i obrazem życia Maszy, Swiety i ich dzieci, pisarz jako gospodarz naszego lokum przemówił jako pierwszy. I rzekł on (przytaczam z pamięci), iż jako rzecze Dostojewski w "Braciach Karamazow", "Gdy nie ma Boga, wszystko jest dozwolone". Słyszę, że dmucha w bardzo dętą trąbę, mało się tuba nie rozleci, ale myślę sobie: co "wszystko"? Jakie dozwolone? Dozwala - kto? Jakie "nie ma Boga"? Dla kogo nie ma Boga? I jakiego Boga? Dla bin Ladena jest Bóg i co, dobrze? I dla arcybiskupa Paetza też Bóg jest, zapewne. A jeśli i dla kogoś nie ma Boga lub boga zgoła, to co? To od razu gorszy i od razu Dostojewskim go w łeb? Moralnie? (...)
Publiczność na pokazie składała się w pewnej części ze studentów Gender Studies, zatem była świadoma - jak mało kto w Polsce - czym jest płeć kulturowa, czym w ogóle jest płeć, jak można ją interpretować i jakie formy może przybierać nowoczesna rodzina. Poza tym widziałam wśród publiczności kilka przynajmniej znanych mi par jednopłciowych i miałam nadzieję, że pisarz Wojciechowski dostanie niegrzeczną odpowiedź. Owszem, kilku dyskutantów, w tym pewna młoda kobieta, która zresztą powiedziała o sobie, że nie jest lesbijką, polemizowało bardzo energicznie i rzeczowo. I inni, przeważnie młodzi ludzie, także wypowiadali się aprobująco na temat filmu, ale kulturalnie. I doigrali się. Pisarz bowiem w pewnej chwili rzekł do mikrofonu, że cóż, dziś rodziną może się nazwać nawet pies z sieczkarnią (a może i kota tam pomieścił? Nie pamiętam).

Nie był na sali jedynym przeciwnikiem homoseksualnej rodziny z dziećmi, znalazło się jeszcze trochę osób, które na takie zjawisko patrzyły sceptycznie lub niechętnie. Ale oni nie obrażali. Gdyż ja mówię o obrażaniu. Wydawałoby się, że pisarstwo wymaga otwartości i wrażliwości, nieprawda? Otóż nieprawda. Niekoniecznie. Pisarz bowiem zachował się tak, jakby w tym filmie nie zobaczył ciepłej i sympatycznej młodej kobiety i jej kolejnych partnerek (a że się z Angielką rozstały, to dopiero podchwycono jako argument, jakby rozwodów nie wynaleźli heteroseksualiści!), jakby w ogóle nie zobaczył tam konkretnych ludzi, którzy chcą ułożyć sobie życie i robią to po swojemu, z najlepszą wolą. Nie zauważył także obserwacyjnej sympatii reżysera dla bohaterki filmu. Odwrotnie, reżyserowi przypisał - prawem projekcji - swoją postawę i poglądy. Nie zobaczył więc nic poza tym, co miał w głowie i w uczuciach, a uczucia miał wrogie, a myśli według uczuć.
W zasadzie ta sala powinna eksplodować.
Ale nie eksplodowała. Raczej implodowała. Ten i ów, ta i owa - wyszli. No pewnie, obraża się ich, to wychodzą, co będą słuchać. Bo tu, w Polsce, kiedy jesteś gejem, lesbijką, kobietą czasami, Żydem, czarnym czy kim tam jeszcze, to cicho wychodzisz, gdy tobą poniewierają. I cieszysz się, że możesz wyjść. Kiedy się zachowujesz zwyczajnie, trzymasz publicznie ukochaną czy ukochanego za rękę, czy dajesz im buzi, to mówią, że się afiszujesz (bo zachowanie, które w wykonaniu hetero jest normalne, w wykonaniu homo jest afiszowaniem się lub prowokowaniem), a kiedy się bronisz, to mówią, że jesteś napastliwy. (Bywa zresztą, że jesteś, bo w homofobicznej aurze trudno nie być neurotykiem. Zresztą wszyscy dookoła są). Mamy akcję "Niech nas zobaczą". W miastach wiesza się - albo i nie - billboardy ze zdjęciami par homoseksualnych. Jak czytam, niektóre z tych osób już nie mogą wyjść z własnego domu (...)
Dla mnie jest tak: jeśli chcą ślubów, niech je biorą. Jeśli chcą dzieci, niech je mają. Są ludźmi i należą się im ludzkie prawa. Bez naszej łaski, po prostu dlatego, że się im należą jako ludziom. Dzieci, jak widać, nie przejmują orientacji ani preferencji swoich rodziców, bo homoseksualiści są, jak na razie, tylko dziećmi heteroseksualistów. Tymi, które uważamy często za gorsze, które wydziedziczamy, których uczucia obrażamy bezkarnie, na które szczujemy innych, krzycząc coś o psie i sieczkarni. Bez empatii, bez szacunku. Społeczeństwo, w jakim żyjemy, jest takie, jakie tworzymy. To jest proste jak sylogizm.
Para meneli, która stoi pod moim oknem, może pójść do domu, a ponieważ są dziś stosunkowo mało pijani, to może spłodzą dziecko. Na nasz koszt. Finansowy i społeczny. I tego dziecka, o ile go nie zakatują, nie zaniedbają na śmierć, za nic nie pozwolimy adoptować jakiejś homoseksulanej parze. Której też nie pozwolimy na legalizację ich związku. Niech się czują nielegalni, nam przez to będzie lepiej. Będziemy przez to piękniejsi i szlachetniejsi, nieprawdaż? Oni jak pies z sieczkarnią, a my jak król i królowa. My jak Mistrz i Małgorzata. Jak Dostojewski i Bóg (...)

Przegląd nr 19/2003
🎬 Szukasz dobrego kina na wieczór? Sprawdź nasz aktualny ranking i bazę filmów LGBT na Queer.pl – znajdziesz tu recenzje, zwiastuny i oceny społeczności.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (3)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
12.05.2003 5:45 ramzes:)
:)) rosjanka, zydowka, wyjezdza do stanow i do tego lesbijka... no juz autorka scenariusza nie mogla lepiej tego skonstrowac:)) Pewnie film nie zdobedzie Oscara, ale za to moze poruszy temat adopcji i wychowania dzieci przez pary jednoplciowe, jezeli zostnie dopuszczony do TVP.

cytuj zgłoś 0 0
Ikona
10.05.2003 23:28 alia
Naprawdę miły ten artykuł
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
10.05.2003 20:52 hotdog
Po przeczytaniu aż mi ciężko myśleć po polsku - all I can say is " wow, what a powerful article". Doskonały tekst, oby więcej takich. "Są ludźmi i należą się im ludzkie prawa" to doskonałe spostrzeżenie, które powinno być używane do znudzenia, że tak powiem, aż wszystkie homofoby to zrozumieją, że człowiek to jest człowiek bez względu na wszystkie inne rzeczy.
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
adopcja Bożena Umńska felieton film dokumentalny Film Mama Masza i rodzicielstwo gender studies kino Kultura Media Michał Bukojemski Moskwa Piotr Wojciechowski Polska prawa człowieka relacje rodzinne rodzicielstwo Społeczeństwo Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Tygodnik Przegląd Warszawa
Powiązane
Czwartek, 11.12.2008 Coming out po polsku - obejrzyj film! Obraz Piątek, 05.12.2003 Kraków: Festiwal filmów gay&les Obraz Wtorek, 27.05.2003 Tygodnik Przegląd: Geje jak heretycy Obraz Niedziela, 29.12.2013 Rodzice, zły sejm i kino Obraz Piątek, 28.01.2011 Zaproszenie: Klub Filmowy LGBT
Inne tematy
Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec... Piątek, 17.07.2026 Niespodzianka: prezydent Nawrocki wetuje ustawę o statusie osoby najbliższej. To jednak nie koniec...
Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą Środa, 15.07.2026 Budapeszt odpuścił. Zostało jedno miasto w UE, które wciąż walczy z tęczą
Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego Wtorek, 14.07.2026 Ustawa o statusie osoby najbliższej: Kotula apeluje do Nawrockiego
Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli Piątek, 12.06.2026 Obejrzałem dla Was serial „Proud", żebyście... też musieli
Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm? Sobota, 11.07.2026 Wakacyjny raj – piekło dla LGBT. Bojkot, misja czy pragmatyzm?
Zmierzch heteroseksualności u kobiet? Nowe badania pokolenia Z Czwartek, 09.07.2026 Zmierzch heteroseksualności u kobiet? Nowe badania pokolenia Z
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na X Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościPolityka cookiesUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się