Czy jest różnica pomiędzy Bałkanami a Polską?
Polska zostanie członkiem Unii Europejskiej w roku 2004 i - jak się wydaje - tylko porażka w przyszłorocznym referendum może pogrzebać nasze nadzieje na lepszą przyszłość. Turcja jest członkiem stowarzyszonym Unii (wówczas Wspólnoty Europejskiej) już od 1963 roku - a termin ewentualnego przyjęcia nie jest ujęty nawet w dalekosiężnych planach. W minioną środę, prezydent Turcji Ahmet Necdet Sezer przebywał z roboczą wizytą u kanclerza Niemiec Gerharda Schrödera w Berlinie. W Republice Federalnej żyje około dwóch i pół miliona Turków, z czego 700 tysięcy posiada niemiecki paszport. Tak wielka grupa etniczna nie może być lekceważona przez żaden rząd. Nic więc dziwnego, że Schröder mówił o "narodowym interesie Niemiec", jaki wypływałby z unijnego partnerstwa bałkańskiego kraju.
Nowy konserwatywno-religijny rząd w Ankarze przyrzeka, że przed kolejnym szczytem Unii w Kopenhadze w połowie grudnia przedstawi propozycje istotnych zmian w swoim ustawodawstwie, aby harmonizowało ono z prawem unijnym. Problem jednak polega nie na tym, by przepchnąć ustawy przez Parlament, a na zmianie mentalności całego społeczeństwa. Niemieckie gazety piszą, że Turcja jest krajem, w którym tortury i łamanie praw człowieka są na porządku dziennym. Piszą też o tragicznym położeniu tureckich homoseksualistów. Szczególnie godne potępienia jest traktowanie młodych gejów przez władze wojskowe.
Społeczeństwo tureckie jest zmilitaryzowane. Urlopowicze, spędzający urlop w nadmorskich kurortach widzieli może parady z udziałem dzieci i młodzieży, organizowane w święta narodowe. Uroczystości te to werble, karabiny, musztra i wrzaski kaprali. Ideał "męskości" powielany przez tradycję nie dopuszcza istnienia mniejszości seksualnych. Działacz gejowski w Ankarze Selcuk Gokoluk mówi, że jeśli powołany na komisję wojskową chłopak powie, że jest gejem, lekarz może go zmusić do udowodnienia tego "na podstawie zdjęć".
Procedura uzyskania zwolnienia od służby w tureckiej armii z powodu orientacji seksualnej jest niezwykle skomplikowana. Najpierw, poborowy uzyskuje odroczenie na dwanaście miesięcy. Potem, badany jest przez tydzień w klinice psychiatrycznej szpitala wojskowego. Poddawany jest tam testom - również po to by sprawdzić, czy praktykował seks analny! Następnie staje przed komisją lekarską, której musi udowodnić (przedkładając dowody!) "nieuleczalny homoseksualizm. Na tym nie koniec. Jeśli komisja nie dała się przekonać, cały cyrk powtarzany jest co rok. Paradoksalnie, tureccy działacze gejowscy doradzają poborowym, by zachowywali się w sposób możliwie najbardziej zmanierowany, aby upodobnić się do betonowego stereotypu "pedała". Tylko wówczas mają szansę ucieczki przed służbą wojskową.
Gazety niemieckie piszą, że dopóki Turcja nie zacznie stosować przyjętych w cywilizowanym świecie norm traktowania mniejszości seksualnych, o członkostwie w Unii Europejskiej nie ma mowy. Ciekawe, jak na tym tle wypada Wojsko Polskie i jakie procedury znajdują zastosowanie w przypadku polskich komisji poborowych?
Gabriela Ruszkowska-Meier - Berlin
natomiast znajoma drag queen poszla na komisje przebrana i wymalowana z pismami, w ktorych byl z nia wywiad i jej zdjecia z wystepow. wpisano jej transwestytyzm + chyba jeszcze cos ;-) i rowniez odroczona. troche cyrkowo, ale skutecznie i rowniez grzecznie
tylko, ze miedzy byciem drag queen a transwestyta jest ogromna roznica, o ktorej zapewne w wojsku nie wiedziano.
a. ogolnie Niemcy maja juz dosc obcokrajowcow (nie tylko Turkow).
b. Turcy tworza swoje enklawy, czego tez juz Niemcy nie trawia.
c. Roznice ekonomiczne pomiedzy Turcja i NIemcami (i wogole EU) sa zbyt duze. Niemcy maja obawy przed masowym naplywem ludnosci tureckiej.
Tak to wyglada tu. Oczywiscie zaden polityk tego glosno nie powie, ale cicho tak.
czarny