"Daj siebie innym"
Tysiące ludzi żegnało wczoraj Marka Kotańskiego. Ceremonia pogrzebowa rozpoczęła się mszą w kościele Św. Stanisława Kostki na Żoliborzu, którą odprawił bp P. Jarecki. Biskup nazwał Kotańskiego "człowiekiem, który odnajdywał swoje człowieczeństwo w przekraczaniu samego siebie. Nie zadowalał się przeciętnością"- dodał. W trakcie mszy Anna Maria Jopek odśpiewała żałobną pieśń, a Krystyna Janda drżącym głosem zarecytowała pożegnalny wiersz... W kościele byli również przedstawiciele władz RP wśród nich marszałek sejmu M. Borowskim i Barbara Labuda. Następnie kondukt żałobny wyruszył z kościoła na Cmentarz Powązkowski. Ulicami Żoliborza szło kilka tysięcy osób. Wzdłuż barierek przy ul. Krasińskiego także zgromadzili mieszkańcy stolicy.
Na pogrzeb Kotańskiego przybyło wiele delegacji organizacji pozarządowych, środowisko LGTB reprezentowało m. in. Międzynarodowe Stowarzyszenie Gejów i Lesbijek na Rzecz Kultury w Polsce (ILGCN-Polska), które w imieniu polskich gejów i lesbijek złożyło wieniec na grób Marka Kotańskiego. W mowie pożegnalnej mówiliśmy: "W rzeczywistości, która nas otacza nie brakuje ludzi, dla których jedyną wartością są pieniądze i sława. Nie brakuje też takich, którzy chcieliby wyeliminować ze swojego otoczenia wszystko i wszystkich odbiegających od pojmowanej przez nich normalności. Na szczęście nie brakuje również tych, którzy całą swoją mocą przeciwstawiają się rosnącej fali nienawiści i nietolerancji - ludzi, dla których równość, tolerancja i akceptacja są najwyższymi wartościami. Marek Kotański zawsze stawał po naszej stronie. Stronie ludzi uciskanych, marginalizowanych przez większość społeczeństwa. Dawał nam wsparcie i pomagał w chwilach, w których nikt nie chciał się zająć wstydliwym dla władz polskich problemem homoseksualizmu. Nigdy nie odtrącał nikogo tylko, dlatego, że był lesbijką lub gejem. W dzisiejszym świecie, pozbawionym podstawowych wartości ludzkich, to bardzo wiele. Nagrodziliśmy go najwyższym odznaczeniem, jakie polscy homoseksualiści mogą przyznać w naszym kraju - nagroda Tęczowego Lauru jest tylko kroplą w morzu naszej wdzięczności. Był przyjacielem dla nas wszystkich. Dzwoniąc do niego zawsze miało się pewność, że znajdzie czas by odpowiedzieć nawet na najtrudniejsze pytania i pomoże pozbyć się nurtujących wątpliwości. Tym bardziej bolesne jest dla nas to, że nie zdążymy już powiedzieć Markowi, jak bardzo jesteśmy mu wdzięczni. Dzisiaj, żegnając się z Tobą, Marku, możemy powiedzieć tylko jedno - dziękujemy! Dziękujemy za to, że byłeś jednym z niewielu ludzi, którzy mieli odwagę być przyjacielem wszystkich homoseksualistów. Dziękujemy... i do zobaczenia. Do zobaczenia, bo ludzie tacy jak Ty nie umierają nigdy. Żyją zawsze w sercach i umysłach tych, którym zdołali zaszczepić swoją miłość do innego człowieka."
Swego Szefa pożegnali również mieszkańcy ośrodków MONAR-u i MARKOT-u z całej Polski. W ich imieniu występowali: Jagoda Władoń, wiceprzewodnicząca MONAR-u i Przemysław Przybecki z MARKOT-u. Ślubowali oni Kotańskiemu, że nie zapomną jego nauk i że będą kontynuować jego dzieło. "Nie trzeba nam współczucia, ale zjednoczenia" - powiedziała Władoń.
Marek Kotański, z wykształcenia psycholog-psychoterapeuta, a z zamiłowania społecznik zmarł śmiercią tragiczną kilka dni temu. Był twórcą ośrodków MONAR i MARKOT, które mają na celu niesienie pomocy narkomanom i ludziom bezdomnym. Oprócz ośrodków MONARU i MARKOTU Kotański założył 27 poradni terapeutycznych rozsianych po całej Polsce. Był inicjatorem wielu akcji, m.in. Łańcucha Czystych Serc, w którym setki tysięcy ludzi w geście solidarności połączyło dłonie. Był również zaangażowany w walkę z HIV/AIDS. Został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski...
Relacje sporządził Lucas Skurczyński
Wiceprezes Zarządu
Międzynarodowego Stowarzyszenia
Gejów i Lesbijek na Rzecz Kultury w Polsce