Na uroczystości gejowskich dotacji brak...
Działacze organizacji gejowskich i lesbijskich zorganizowali akcje protestacyjne w kanadyjskim Toronto, gdzie odbywa się siedmiodniowa impreza watykańska zwana "światowym dniem młodzieży". Przechodzącym grupom pielgrzymkowym, aktywiści wręczali prezerwatywy i zaproszenia na imprezy alternatywne.
Główne uroczystości w Toronto odbędą się w czwartek, z udziałem przebywającego w Toronto od wtorku papieża Jana Pawła Drugiego. Trasa jego przejazdu z lotniska została tak zaplanowana, by nie przebiegała obok plakatów protestacyjnych grupy "Katolicy za wolnym wyborem". Widnieją na nich hasła: "Biskupi zabraniają prezerwatyw. Niewinni ludzie umierają. Katolicy wyrażają troskę. A biskupi?". Jedna z grup o nazwie "Anioł Stróż" zakupiła 100 tysięcy prezerwatyw, które rozdawane są wśród uczestników światowego dnia młodzieży.
Jeszcze inna organizacja, "Wyzwanie dla Kościoła: praworządny światowy dzień młodzieży", zorganizowała w położonym w centrum miasta kościele św. Trójcy alternatywny festiwal. Zajmuje się on tak kontrowersyjnymi dla katolików tematami jak równouprawnienie, walka z AIDS, seksualne wykorzystywanie nieletnich przez księży i wolność sumienia i wyznania.
Władze Toronto przeznaczyły na organizację światowego dnia młodzieży ponad 19 milionów dolarów kanadyjskich. Dzieje się to w czasie, gdy w kasach miasta panują pustki a wiele programów społecznych i pomocowych jest redukowanych z powodu braku środków. Miasto tłumaczy, że uroczystości watykańskie ściągną wielu turystów. Działacze gejowscy odpowiadają, że parada gejowska i festiwal Caribana przynoszą więcej zysków. A organizatorzy tych imprez otrzymują o wiele mniejsze dotacje.
(TJ)
Co do wpisu "księdza" - w starym testamęcie znajduje się bardzo wyraźne potępienie homoseksualizmu. Wprawdzie jeszcze wyraźniej i dłużej Bóg pisze o obowiązku obrzezania (wszystkich na około) i innych nakazach, których kościół katolicki nie przestrzego, ale... ;)
Wolność Kościoła nie jest bezgraniczna. Kończy się tam, gdzie robi krzywdę innym. Konstrukcja myślowa "seks nie dla prokreacji jest złem; środki antykoncepcyjne są złem" w praktyce robi taką krzywdę. Młodzi ludzie ryzykują niechcianą ciążę, zdrowie a nawet życie uprawiając seks bez zabezpieczeń. Bo przecież gdyby kupili wcześniej prezerwatywę, to by znaczyło, że planowali grzech a to już oznacza grzech ciężki. :( Oczywiście są też inne powody, np. niewielka ilość anonimowych automatów z prezerwatywami. Co również jest związane z moralnością wyrobioną przez KK.
Zresztą poniższe reakcje są kuriozalne. Jak prezerwatywę można uznać za coś obrzydliwego? Czy miałbyś coś przeciwko zbiórce na ŚDM na operację na otwartym sercu, jeśli na widok takiej operacji [fuj, ile krwi] zbierałoby Ci się na wymioty? I choćby w tym kontekście rozdawanie prezerwatyw jest dobrym pomysłem. Pewnie większość europejskich i północnoamerykańskich uczestników miała kiedyś prezerwatywę w ręku [choćby na lekcjach wychowania seksualnego]. Ale dla reszty to abstrakcyjne narzędzie grzechu. Może rozdając prezerwatywy da się z nimi część z tych ludzi oswoić? Może spowoduje, że przestanie to być "coś obrzydliwego" i fakt, że prezerwatywa ratuje życie [INNYCH; "obdarowanym" nikt nie każe ich używać!] będzie łatwiejszy do zaakceptowania? Może uznają, że jest to jeden z normalnych tematów, o których można otwarcie rozmawiać?
Właśnie ŚDM jest okazją do dotarcia do najaktywniejszych młodych katolików, którzy w dużym stopniu będą kształtować KK w przyszłości. Trzeba, Rafiku, prowokować. Do myślenia. Żeby pokazać, że nie wszyscy zgadzają się z obecnym stanowiskiem KK. I jeśli jest to robione z umiarem, nie powinno zakłócić skupienia i modlitwy. M.
Do Kiki: nadal sie nie rozumiemy: chodzi o pewna zasade: domagamy sie tolerancji dla naszych zachowan, a w sposob budzacy watpliwosci wkraczammy w zachowania innych. I w przeciwienstwei do Ciebie, sadze ze glownie dlatego spoleczenstwo nas nie lubi: rzozwrzeszczanych sfrustrowanych dzialaczy! Ja taki nie jestem, a za nich obrywam. Po co nam awantury takie jak w Toronto. Najwyrazniej prowokujemy. Czy wzbudzimy tym sympatie? chyba tylko grupki rozchwianych emocjonalnie dzialaczy. a zalezy nam na tym zeby pojkazac, ze jestesmy kulturalnymi, wartosciowymi ludzmi. Kościol ma rozdawac prezerwatywy? Puknij sie w glowe i poczytaj troche o doktrynie, ktora glosi od zawsze. Mnie sie nie podoba ale ja szanuje i obrzucam blotem. I te smieszne argumenty o tysiacach ludzi na marszach..? zreszta ciekawe gdzie (np w Warszawie...)jest ich az tyle. Poza tym czy Ci sie to podoba czy nie Kościol zbiera miliony ludzi. A SDM jest dla jednych klapa (*zwlaszcza materialna...)a dla innych czyms wielkim. Tak zostanie. Nasze smieszne podrygi w Toronto zapewne tego nie zmienia (a nasza sprawe pogarszaja tylko)
ramzes:)
Marsze gejowskie skupiają po kilkaset tysięcy osób i nie mają poparcia największejk firmy na żwiecie jaką jest Kościół. Wręcz przeciwnie - one się odbywają WBREW bardzo potężnym siłom. Ten zlot w Toronto to właściwie klapa. Wszyscy to mówią. Kościół w Ameryce przeżywa kryzys, jakiego nie zanotowano w historii. le to inna bajka.
Natomiast prezerwatywy: To "społeczeństwo" o którym piszesz nie lubi nas z prezerwatywami czy bez. Nie lubi i już. A prezerwatywy to sam Kościół powinien rozdawać, żeby dać przykład młodzieży jak się chronić przed AIDS a nie dawać księżycowe rady w rodzaju "zachowania czystości". Czystość się osiąga pod prysznicem...