Gazeta Wyborcza: "Kłopotliwe równouprawnienie"
Dzisiejsze wydanie Gazety Wyborczej drukuje kolejną korespondencję z Brukseli, poświęconą kociokwikowi, jaki wywołała w warszawskich kołach rządowych propozycja Komisji Europejskiej sfinansowania z funduszu pomocowego PHARE projektów z zakresu zwalczania dyskryminacji i wspierania równouprawnienia. Korespondent Jacek Pawlicki pisze że zdaniem Komisji są w Polsce środowiska dyskryminowane w różnym stopniu z powodu ich płci, rasy, wyznania czy orientacji seksualnej.
W przedstawionym Brukseli do zatwierdzenia pakiecie projektów wykorzystania funduszów PHARE 2002 nie ma ani jednego, który służyłby zwalczaniu dyskryminacji i promowaniu równych szans kobiet i mężczyzn. Polska strona nie wie nawet, jaki resort miałby być odpowiedzialny za przeciwdziałanie dyskryminacji!
Problem w tym, że za realizację projektów finansowanych z funduszy pomocowych odpowiedzialność ponoszą resorty gospodarcze. W tej sytuacji, urząd pełnomocnika d.s. równego statusu kobiet i mężczyzn, sprawowany przez minister Jaruga-Nowacką sprowadza się do roli ozdobnika. A przecież jednym z haseł wyborczych premiera Millera było wyrównanie szans kobiet - pisze korespondent GW.
Chodzi o sumy niebagatelne - kilka milionów euro. Dobrze by było, gdyby działacze organizacji gejowskich skontaktowali się jak najszybciej z Wandą Nowicką, przewodniczącą Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny aby wspólnie stworzyć jakiś projekt. Czasu jest niewiele - tylko do końca kwietnia. Jednak aby napisać zwięzły i solidny wniosek, wystarczy przecież kilka dni.
Brak zainteresowania polskiej strony projektami, których celem i efektem ma by zwalczanie w Polsce dyskryminacji i promowanie równouprawnienia nie dziwi. Nad całą procedurą negocjacyjną wisi czarny i ponury cień Kościoła katolickiego. Polski rząd i jego europejscy negocjatorzy jak ognia boją się wszystkiego, co kojarzyć się może z moralnością i tolerancją obyczajową. Już kilkakrotnie, przedstawiciele Polski podkreślali w Brukseli że nasz kraj nie da sobie narzucić rozwiązań w tej sferze. A szkoda - bowiem poziom moralności w Polsce jest znacznie niższy niż w jakimkolwiek kraju Unii Europejskiej. Od nadmiaru tolerancji nie upadł jeszcze żaden kraj. A zakłamanie i hipokryzja są nieodłącznym elementem krajobrazu biedy i zacofania.
(JM)