Niezbyt zborne myśli i konkluzje
Kościół katolicki na prawdziwy Krzyż Pański z gejami. Jego hierarchowie nie są w stanie pogodzić się z ich istnieniem. Nie dość jednak, że żyją, chodzą po ziemi i nie mnożą się jak Kościół przykazał, to jeszcze upubliczniają swą orientację seksualną.
Arcybiskup Kolonii, kardynał Joachim Meissner udzielił wywiadu kolorowemu pisemku "Bunte", w którym udzielił nagany burmistrzowi Berlina, Klausowi Wowereitowi za to, że publicznie ogłosił, że jest gejem. "Błogosławieństwa ode mnie nie dostanie" - dodał kardynał.
Hierarcha skrytykował też innych polityków - kanclerza i ministra spraw zagranicznych, wytykając im, że już czterokrotnie składali przysięgę małżeńską (oczywiście za każdym razem innej kobiecie). Kardynał Meissner uważa także, że zabicie Ossamy ben Ladena jest usprawiedliwione moralnie "skoro zabójstwo tyrana jest ostatnią deską ratunku".
Jak widać - wysoki urząd nie gwarantuje zdroworozsądkowego myślenia
Gabriela Ruszkowska-Meier - Berlin
Ale: katolicyzm to z zasady religia miłości. Nigdy nikomu z 'u(rz/ż)ędników' kościoła nie wolno było nikogo potępić. Podstawowe przykazania katolicyzmu mówią o kochaniu bliźniego i w ogóle bardzo dużą wagę do miłości się przywiązuje. Publiczne deklarowanie braku błogosławieństwa jest wyrazem dogłębnej nienawiści i to nie tylko tej, którą ma w sobie kardynał Kolonii, ale tej, która wyniknie pośród ludzi w związku z jego wypowiedziami.
Hipokrytą jest ktoś kto każe kochać każdego, a jego wypowiedzi przesiąknięte są nienawiścią.
To zarzucam dziadowi. Nie to, że jest katolikiem.
F.