Spektakularne zwycięstwo Klausa Wowereita
Kiedy cztery miesiące temu, burmistrzem Berlina został socjaldemokrata Klaus Wowereit i wszyscy z jego ust dowiedzieli się, że "jest gejem i tak jest OK", jeden z jego partyjnych kolegów powiedział, że "gej, jeśli posiada odpowiednie kwalifikacje, może objąć każdy urząd a nawet zostać papieżem." O ile z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć można, że geje na papieskim tronie się już zdarzali, to nie zwykli mówić, że "tak jest OK" i nie byli wybierani w demokratycznych wyborach. Popularny "Wowi" odniósł w niedzielnych, przyśpieszonych wyborach spektakularne zwycięstwo. W starciu z nim szans nie mieli zarówno chrześcijańscy demokraci ani postkomuniści.
Klaus Wowereit jest w Berlinie postacią niezwykle popularną. Zaś jego spontaniczny (jak sam twierdzi) coming out, jeszcze bardziej tę popularność utwierdził. Siedzibą burmistrza jest tzw. Czerwony Ratusz, przez przewodników wycieczek przechrzczony teraz na na Różowy Ratusz. To oczywiście tylko żart, albowiem od samego początku Wowereit zapowiadał, że nie ma najmniejszego zamiaru prowadzić "gejowskiej polityki", zaś jego życie prywatne nie ma nic wspólnego z piastowanym stanowiskiem.
Tym niemniej, przykład Wowereita ilustruje ogrom przemian, jaki dokonał się w mentalności społeczeństwa niemieckiego. Nie dość, że publiczne wyznanie odmienności seksualnej nie złamało mu kariery, to jeszcze zdecydowane zwycięstwo wyborcze pokazało, że odwaga popłaca. Można się zatem spodziewać, że Wowereit nie będzie ostatnim politykiem w Niemczech, dla których bycie gejem "jest OK."
Berlin jest gigantyczną, wielomilionową metropolią, która ugina się pod brzemieniem problemów strukturalnych i finansowych. Klaus Wowereit nie będzie miał z pewnością czasu na życie prywatne - o którym zresztą wiadomo niewiele (oprócz tego, że ma towarzysza życia). Jednak świadomość, że w kraju, w którym jeszcze kilkanaście lat temu dyskryminacja gejów i lesbijek była na porządku dziennym, gej może zostać wybrany na jeden z najważniejszych urzędów w państwie jest napawa nadzieją.
Gabriela Ruszkowska-Meier - Berlin