Śluby u notariusza?
Droga do równouprawnienia i tolerancji jest bardzo długa. W Niemczech, gdzie geje przez ostatnie kilkaset lat byli prześladowani szczególnie okrutnie, zdominowany przez socjaldemokratów i zielonych parlament uchwalił ustawę o tzw. "małżeństwie gejowskim". Weszła ona w życie 1 sierpnia 2001 roku. Jednak opozycyjne partie konserwatywne nie dały za wygraną i natychmiast zaskarżyły ustawę do sądu konstytucyjnego, argumentując, że jest ona sprzeczna z ustawą zasadniczą. W Konstytucji Niemiec (podobnie jak w polskiej), małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny.
W walce o odebranie mniejszościom seksualnym praw do równouprawnienia szczególnie aktywna jest Bawaria - kraj związkowy od dziesięcioleci rządzony przez konserwatywną partię CSU (chadecja). Najpierw, przez kilka tygodni rząd Bawarii zwlekał z wydaniem przepisów wykonawczych dotyczących trybu zawierania związku partnerskiego. Teraz zaś minister sprawiedliwości, Manfred Weiß (CSU) wpadł na zbawienny pomysł: Miast w Urzędzie Stanu Cywilnego, małżeństwa gejowskie będą poświadczane przez... notariusza i to za dość wysokie honorarium 196 DEM. "Kto nie chce płacić, niech sobie daruje" - powiedział pomysłowy minister.
Minister Weiß strzelił jednak przy okazji bramkę samobójczą. Powiedział bowiem, że "partnerstwo, to nie to samo co małżeństwo". I to jest właśnie główny powód zamknięcia przed parami homoseksualnymi drzwi Urzędów Stanu Cywilnego. Skoro zaś tak - to skarga na niezgodność ustawy z Konstytucją RFN jest chyba całkowicie bezprzedmiotowa.
Gabriela Ruszkowska-Meier - Berlin