Katolicy pienią się z wściekłości
W Kolonii - nieoficjalnej stolicy niemieckich gejów i les, ma odbyć się na początku października premiera kontrowersyjnej sztuki teatralnej "Corpus Christi" amerykańskiego autora Terrence McNally. Ale już teraz mnożą się protesty oburzonych stróżów moralności publicznej. Koloński nadburmistrz Fritz Schramma zaapelował nawet, by dyrekcja prywatnego teatru, który wystawia sztukę, dobrowolnie zrezygnowała z inscenizacji. Sztuki młodych autorów - pisze Schramma - przydają lokalnej scenie kulturalnej prowokacyjnego pieprzyka. Ale "Corpus Christi" przekracza granice tolerancji i przyzwoitości. "Sztuka nie jest zwykłą prowokacją, bowiem rani uczucia religijne niezliczonych wiernych. Byłoby wielką przysługą gdyby sztuka nie została pokazana."
O najłatwiejszej metodzie uniknięcia "zranienia uczuć religijnych", czyli nie pójścia do teatru - burmistrz nie wspomina.
"Corpus Christi" metaforą historii życia Jezusa Chrystusa, radykała wyrzuconego poza nawias społeczeństwa. Protagonistą jest Josua - młody amerykański gej, którego problemy środowiskowe zaczynają się już w szkole. Zamkniętego w sobie odludka spotyka Judasz, zakochuje się w nim i wreszcie zdradza z zazdrości.
Premiera sztuki planowana była już trzy lata temu w Nowym Jorku. Po groźbach zamordowania aktorów, zespół Manhattan Theatre Club odstąpił od planów jej wystawienia. Premiera odbyła się dopiero sześć miesięcy później. Gdy "Corpus Christi" wystawiano w niemieckim mieście Heilbronn, chrześcijańscy fundamentaliści grozili atakiem rakietowym na budynek teatru!
Gejowskie organizacje w Niemczech oburzają się na hipokryzję polityków, dla których "wartości chrześcijańskie" są wygodnym szyldem do załatwiania własnych interesów. Komitet Wyborczy "Tęcza" w Kolonii jest zdania, że wyobrażenie sobie, iż Chrystus mógł być gejem nie jest niczym zdrożnym. Sam McNally, autor kontrowersyjnej sztuki napisał, że protesty zdradzają przepastną otchłań braku tolerancji wobec gejów i brak zgody na przyznanie im takiej samej duchowej wartości jak osobom heteroseksualnym. Zaś reżyser kolońskiej inscenizacji dodał: "Nie wolno zabronić artystycznej dyskusji nad istotą osobowości Jezusa".
W rzeczy samej - wszystkie filmy, poświęcone jednej z największych postaci, jakie wydała ludzkość, ograniczają się do cukierkowo-słodkich hollywoodzkich obrazków.
(G.R-M)