"Bałem się o życie"
Boy George, pop star, idol nastolatków w latach 80-tych, frontman grupy "Culture Club" powiedział, że bał się, że zostanie zabity przez rozwydrzoną grupę kilkuset małolatów, którzy zaatakowali go po koncercie muzyki rap w Brixton, w południowym Londynie. Młodzież otoczyła jego samochód i wykrzykiwała pełne nienawiści hasła.
W wywiadzie dla magazynu "Q" powiedział, że "gdyby na miejscu nie było policji, zostałbym zamordowany. Nigdy w życiu nie bałem się tak bardzo."
Boy George szczególnie ostro zaatakował rapera Eminema, który nie używa swego wpływu na młodych raperów w pozytywnym sensie: "Jeśli raperzy są rzeczywiście homofobiczni, byłoby dobrze, by Eminem się zmienił Ludzie mówią, że ma on prawo do swych poglądów. Ale sadzę, że przynajmniej nie powinien być za nie fetowany".
(PS)